Wszystkich Świętych 1 listopada 2014r.

Wspomnienie o Michale Żółtowskim z Lasek i Michale Żółtowskim z Łodzi

Minął kolejny rok od śmierci dwóch Michałów tak bardzo zasłużonych dla Rodu Żółtowskich, szczególnie dla powstania naszego Związku Rodu. Wspominam ich w ten szczególny dzień. Myślę o tym, kiedy spotykaliśmy się na kolejnych Zjazdach rodowych, w Laskach, a z Michałem z Łodzi również na zebraniach Polskiego Towarzystwa Heraldycznego w Warszawie.

Pamiętam nasze serdeczne, przyjacielskie i rodzinne relacje. Przyznacie mi rację, drodzy kuzyni, że my wszyscy Żółtowscy jesteśmy szczęściarzami, że znaliśmy Michała „Dużego” i Michała „Małego”. Wraz ze Zbigniewem ze Skierniewic przyczynili się oni do poznania się osób noszących nazwisko Żółtowski.

To właśnie ś.p. Michał z Łodzi prowadził wielokrotnie rozmowy ze ś.p. Michałem z Lasek i Zbigniewem Żółtowskim ze Skierniewic o powstaniu Związku Rodu. To szczególnie dzięki nim oraz innym członkom-założycielom powstał Związek Rodu Żółtowskich – związek, który skupia osoby spokrewnione w bliższym bądź dalszym stopniu, noszące nazwisko Żółtowski, nazwisko rycerzy, szlachty, wojskowych, bohaterów zasłużonych przez wieki dla sprawy narodowej. Dzięki napisaniu „Genealogii Rodu Żółtowskich” „Mały” Michał przedstawił powiązania między krewnymi i kuzynami bliskimi i dalekimi, którzy nigdy nie poznaliby się, gdyby nie jego badania genealogiczne, podróże po Polsce i wnikliwe rozmowy w domach Żółtowskich.

Michał z Łodzi odszedł od nas tragicznie w młodym wieku.

Związek stracił wspaniałego genealoga. Brak jego na Zjazdach spowodował pewną pustkę, podobnie jak odejście Michała z Lasek.

W Michale z Lasek podobało mi się to, że traktował wszystkich Żółtowskich tak samo. Nie było lepszych czy gorszych. Szanował każdego człowieka i każdego Żółtowskiego bez względu na to, czy wywodził się z rodziny szlacheckiej, zubożałej, zaściankowej schłopiałej, czy arystokratycznej bądź średniozamożnej. Uczył sposobu na życie, dla każdego miał dobre, ciepłe słowo. Jego niezwykle celne zdania, były wskazówką, jak postępować. Uczył, jak mówić prawdę, nie zrażając innych. Był to człowiek bardzo dobry i mądry. O sobie myślał na końcu. Był prawdziwym arystokratą ducha, strażnikiem słowa, dobrych obyczajów, manier, kultury i tradycji. Był uosobieniem radości i pogody ducha. Posiadając tak znakomitych przodków, nigdy nie podkreślał swojego arystokratycznego urodzenia przy Żółtowskich, których przodkowie byli zwykłymi, nie wyróżniającymi się obywatelami Polski. Dzięki niemu każdy z nas czuł się dumny, że ma takiego zacnego kuzyna.

Podziwiam Michała z Czacza, że nie wyemigrował jak wielu innych, został w Ojczyźnie i służył wiernie Polsce, że poświęcił swe życie dla dzieci w zakładzie dla niewidomych w Laskach jako wychowawca i nauczyciel.

Michał Żółtowski z Lasek napisał też wiele ciekawych wspomnień i książek, np.:

– Henryk Ruszczyc i jego praca dla niewidomych,

– Blask Prawdziwego Światła – albo Matka Róża Czacka i jej dzieło,

– Jan Szkolik Artysta- stolarz, żołnierz Grupy Kampinos AK,

– To wszystko działo się naprawdę,

– Wspomnienia z młodych lat,

– Leon Krzeczunowicz – „Uprawa”- „Tarcza”,

i wiele pamiętników oraz artykułów do kwartalników Związku Rodu Żółtowskich.

Odeszli od nas wielcy ludzie, wielcy zasłużeni Żółtowscy – Michał „Duży” z Lasek i Michał „Mały” z Łodzi, którzy cieszyli się wielkim uznaniem wszystkich członków Związku Rodu Żółtowskich.

Pamiętajmy o nich, szczególnie w dniu Wszystkich Świętych!

Stefan Żółtowski

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *