Ciekawe spotkania

Gdy w 1958 r., po rocznym pobycie za granicą wróciłem do Lasek, umieszczono mnie prowizorycznie w „Starym” Domu Rekolekcyjnym. Prowadzącą go wtedy była s. Stefana Hołyńska, osoba o gorącym sercu.  Dzięki niej miałem okazję poznać różnych nieprzeciętnych ludzi.
 Kiedyś zawiadomiła mnie, że w Warszawie odbywa się międzynarodowy zjazd historyków.  Jest ich pięciuset, a pięćdziesięciu francuskojęzycznych zapragnęło poznać Laski i dowiedzieć się czegoś więcej o kontaktach Zakładu z Francją. Prosiła, bym wygłosił do nich krótkie przemówienie po francusku na ten temat. Kosztowało mnie to trochę czasu, by przygotować się na to, lecz za to miałem rozmowę z nieprzeciętnym człowiekiem.
Po moim wykładzie uczestnicy byli zaproszeni na kolację w „Nowym” Domu Rekolekcyjnym. Poszedłem  tam i czekałem na gości. Nie było jeszcze nikogo. Wreszcie zjawił się jakiś starszy, wysoki pan z siwiejącą bródką, poprosił o możliwość bardzo osobistej rozmowy. Zaskoczyła mnie ta dziwna propozycja, lecz zgodziłem się i czekałem w milczeniu. Ów pan zaczął od tego, że nosi w sobie bardzo ciężki krzyż, którego nie ma siły udźwignąć. Szukał pomocy z góry w sanktuariach maryjnych  takich jak Lourdes, La Salette i jeszcze innych, ale bez skutku. Posłyszawszy o zjeździe historyków w Warszawie pomyślał, że byłaby okazja pojechać na Jasną Górę i tam swoją sprawę przedłożyć, lecz i ten wyjazd okazał się daremny. – „I niech pan sobie wyobrazi, że kiedy znalazłem się w Laskach, nagle mój krzyż został ze mnie zdjęty”. Mówił to z wielkim wzruszeniem. Tymczasem zaczęli wchodzić goście i musieliśmy przerwać tę rozmowę. Wiem, że gdy podzielił się tą wiadomością z siostrą Stefaną powiedział więcej o sobie. Był synem Rosjanina z dawnej rosyjskiej emigracji i Włoszki. Nigdy więcej go nie spotkałem. 

Po wielu latach mojej pracy w Laskach czasem zadaję sobie pytanie: czy ci, którzy Laski krytykują i wynajdują w nich wiele ujemnych stron, zdają sobie sprawę z tego, ile tajemnic kryją w sobie mury Domu Rekolekcyjnego i groby na tutejszym cmentarzu?
W jakiś czas po tym wydarzeniu s. Stefana poprosiła mnie znowu na rozmowę. Właśnie przybył do jej Domu na okres ciszy i skupienia jakiś bardzo nieprzeciętny pracownik naukowy.
Jest jeszcze młody, zna osiem języków, w tym wszystkie skandynawskie. Teraz jego specjalnością jest hinduistyka. Mimo sukcesów życie mu się poplątało. Stracił wiarę, lecz czuł wielki niedosyt duchowy, gdyż brakowało mu ideału dla którego warto się poświęcić.
Ponure myśli tak go gnębiły, że postanowił odebrać sobie życie. Wyskoczył przez okno z wysokiego piętra swej kamienicy, lecz odratowano go bez większych szkód na zdrowiu. Skoczył więc po raz drugi, lecz znowu wrócił szybko do zdrowia. Zdecydował się więc lepiej swoją śmierć przygotować i tym razem upadłszy na ziemię ciężko połamał sobie nogi. Ale odzyskał wiarę.
Silny organizm i „niezłomność” jego woli doprowadziły do tego, że mógł chodzić o kulach i pierwszą rzeczą, której dokonał była piesza pielgrzymka do Częstochowy z podziękowaniem za odzyskanie wiary.
To wszystko opowiedziała mi s. Stefana prosząc o przybycie na dłuższą z nim rozmowę. Oczywiście nie poruszyłem ani słowem tematu jego ostatnich przeżyć, bo mieliśmy dość innych interesujących spraw do omówienia z tym wielkim humanistą.
Kiedyś przyjechała do Lasek jego siostra, która robiła takie bardzo dobre wrażenie, a nie miała trudności z wiarą. Oboje w końcu zaprosili mnie na obiad u siebie.
Wtedy dowiedziałem się, że ich ojciec został zamordowany w Katyniu.
Siostra nowego znajomego opowiedziała mi, że ma pracę biurową, która jej nie odpowiada, gdyż miała o wiele większe, wyższe aspiracje. Ile razy jednak składała podanie o przyjęcie na uniwersytet pisała prawdę o śmierci swego ojca. Za każdym razem otrzymywała odmowę z tego powodu, lecz nieprawdy nie chciała podać.
Z czasem musiałem ograniczyć częstsze spotkania z przyjezdnymi osobami, mając coraz więcej obowiązków w Zakładzie. Tym się tłumaczy, że moje stosunki z tym miłym rodzeństwem się urwały.

                                MICHAŁ z Lasek

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *