ŻÓŁTOWSZCZANKA NA MEDAL

Wyjątkowym hartem ducha i ciała wykazała się Ewa, nasza kuzynka, która właśnie wraz z moim Piotrem dołączyła w Sierakowie do Związku Rodu Żółtowskich.
Mimo lat walki z chorobą i przejściem niebezpiecznej transplantacji, osiągnęła sprawność fizyczną sportsmenki na poziomie najwyższym w Europie. Miejscem konfrontacji było Cagliari na włoskiej wyspie Sardynia. Tam odbyły się Europejskie Zawody Sportowców po Transplantacji. Podczas defilady narodowych ekip, naszą polską grupę zawodników z narodową flagą w dłoniach, prowadziła właśnie ona – Ewa Żółtowska, złota medalistka we wcześniejszej fazie konkurencji w rzutach lotkami.

Ewa z Oświęcimia

Następne lekkoatletyczne konkurencje też przyniosły jej miejsca na podium. Srebrne medale wywalczyła w rzucie oszczepem i w rzucie piłeczką palantową. W najtrudniejszym sprawdzianie zawodów – Sportowym Chodzie Kobiet na 3 km – prowadziła prawie cały dystans, jeszcze przed wejściem na stadion, by w końcu na bieżni dać się wyprzedzić bardziej doświadczonym koleżankom. Ewa bowiem startowała tu po raz pierwszy i wobec braku rutyny, na 50 m przed metą musiała uznać wyższość podążających za jej plecami trzech starszych koleżanek. Niemniej czas pokonania 3 km wśród najlepszych w Europie, to też sukces naszej dziewczyny. Tu dołożyła do złota i srebro – IV miejsce.
Sportowa kariera Ewy była nieprzeciętnie trudna i wyniknęła ze specyficznego zrządzenia losu. Zachorowała na nerki przed 40-tką. Po trzech latach leczenia przeszła przeszczep nerki w Poznaniu. Nie poddała się chorobie i wprowadziła w swoim życiu żelazną dyscyplinę. Ćwiczenia, zajęcia rehabilitacyjne i dieta doprowadziły do znacznej poprawy sprawnoci fizycznej i zdrowia.

Wkrótce zapisała się do Polskiego Stowarzyszenia Sportu po Transplantacji z siedzibą w Iwoniczu. Założycielką jego była Krystyna Murdzek, a patronem medycznym znany transplantolog prof. Andrzej Chmura. Im bardzo wiele zawdzięcza, ale i sobie, bo sportowcy po transplantacjach są podwójnymi zwycięzcami – nad chorobą i konkurentami w zawodach. Gratulujemy!


ANDRZEJ z Popłacina

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *