Droga Janeczko
Z okazji wspaniałego jubileuszu dziewięćdziesięciolecia
przesyłamy Ci najgorętsze życzenia
dobrego zdrowia, dużo radości,
wspaniałych spotkań z Twoją dużą, kochającą Cię rodziną
i długich, długich lat życia.
Prezes Związku Rodu Żółtowskich z członkami zarządu
Kategoria: Kwartalniki
-

Jubileusz
-
Odeszli od nas
W dniu 23 lipca 2021 zmarł w wieku 88 lat kochany Brat, Szwagier, Wujek i Przyjaciel
Andrzej Marek Żółtowski
Nabożeństwo żałobne odbędzie się 4 sierpnia 2021 o godz. 11:00 w kościele pw. św. Karola Boromeusza na Starych Powązkach, po czym nastąpi odprowadzenie Zmarłego do grobu rodzinnego na cmentarz miejscowy.
O czym zawiadamiają pogrążeni w głębokim smutku
cioteczne rodzeństwo, bratowa, rodzina i przyjaciele
Wyrazy współczucia rodzinie zmarłego śp. Andrzeja Marka Żółtowskiego składają Prezes Związku Rodu Żółtowskich wraz z Zarządem
Z głębokim smutkiem i żalem zawiadamiamy, że w dniu 22 sierpnia 2021 roku w wieku 72 lat, po dzielnej walce z chorobą, zmarła nasza ukochana Mama, Babcia i Siostra
Maria Tumanowicz
Wieloletnia pracownica Biura Projektów Budownictwa Komunalnego „Stolica” w pracowni Projektowania Modelowego, Miejskiego Biura Projektów WARCENT i WADECO-APAR.
Wyjątkowo dobra, skromna i uczynna, o wielkim sercu, zawsze służąca wszystkim pomocą i wsparciem. Wielka miłośniczka prac ogrodowych, działkowiczka i zapaloa brydżystka.
Msza żałobna pogrzebowa odbędzie się 1 września 2021 o godzinie 13:00 w kaplicy Domu Pogrzebowego na Powązkach Wojskowych. Po mszy nastąpi odprowadzenie do grobu rodzinnego (kw. A 27-6-16).
Organizatorem uroczystości pogrzebowej jest Dom Pogrzebowy „Służew”
Wyrazy współczucia rodzinie zmarłej śp. Marii Tumanowicz składają Prezes Związku Rodu Żółtowskich wraz z Zarządem
-

Andrzej Mieczysław – Wspomnienia
Dzieciństwo i dorastanie naszego ojca i dziadka przypadło na czas wojny. Podczas okupacji uczęszczał
do wielu szkół o rożnych profilach, by w końcu ukończyć Liceum Budowlane. Konsekwentnie kontynuował
naukę na Wydziale Inżynierii Sanitarnej Politechniki Warszawskiej łącząc ją z pracą zawodową w biurze
projektów.Z jego wspomnień wiemy, że był zadowolony ze swej decyzji i wyboru zawodu w tych trudnych
powojennych, socjalistycznych czasach. W pracy starał się być sobą, rzetelnie i sprawiedliwie kierować
zespołem projektantów w Biurze Projektów Budownictwa Komunalnego „STOLICA”. Miał szerokie
doświadczenie zawodowe, a pracownicy i szefowie cenili jego wiedzę. Posiadając dar logicznego i
analitycznego myślenia potrafił ją w umiejętny sposób przekazać innym.W latach młodości lubił wyprawy w góry, wspólnie z rodziną i znajomymi zdobywał szczyty Polskich
Tatr i Beskidów. Okazją do wspólnych spotkań w gronie znajomych i kolegów z pracy, było również wspólne
łowienie ryb i zbieranie grzybów.Z pewnością wpływ na jego życie miały różne pasje: filatelistyka, numizmatyka czy zbieranie map
topograficznych. Zainteresowaniami tymi różnił się od rówieśników. Jednak najważniejsze dla Taty zawsze było
czytanie i pogłębianie wiedzy o naukach pomocniczych historii, geografii historycznej i kartografii.
Po niespodziewanych problemach ze zdrowiem i zakończeniu pracy zawodowej zainteresował się
historią swojej rodziny. Poznał wspaniałych krewnych, takich jak Zbigniew ze Skierniewic, Michał z Łodzi czy
niezapomniany Michał z Lasek i dzięki nim zaangażował się w wielkie poszukiwania informacji o naszych
wspólnych przodkach. Uczestniczył w rekonstrukcji Związku Rodu Żółtowskich i przez wiele lat redagował
Kwartalnik Rodzinny.Razem z Marią wiele podróżował po całej Polsce, gdzie z zaangażowaniem szukał w archiwach i
parafiach wskazówek. Na lokalnych cmentarzach dużo fotografował i notował – a następnie w zaciszu
domowym głęboko analizował i układał pozyskane informacje w historię poszczególnych gałęzi rodziny. Stało
się to jego pasją na kolejne 30 lat. Pomocą w jego działalności stały się komputery i wszelkie nowinki
techniczne – lubił poznawać zasady ich działania. Jednak przez wszystkie lata skrupulatnej pracy najważniejszy
dla taty pozostał bezpośredni kontakt z drugim człowiekiem. Kochał rozmawiać, wymieniać poglądy
i dyskutować.Po takich spotkaniach podejmował się zbadania trudnych i dawno zapomnianych spraw na których
wyjaśnieniu bardzo mu zależało. Czasami dochodzenia trwały latami, ale szukał wytrwale, jak detektyw
ostatecznej odpowiedzi.Zapamiętamy Andrzeja, jako człowieka bardzo wrażliwego na słowa drugiego człowieka, wytrwałego
rozmówcę, poszukiwacza prawdy i skrupulatnego genealoga, człowieka zaangażowanego, skupionego na
postawionym celu.Był Ojcem wymagającym, dającym ważne życiowe wskazówki, ale potrafiącym zaakceptować nasze wybory i
nasze potrzeby.WOJCIECH ŻÓŁTOWSKI
syn Andrzeja -

Uroczystość odsłonięcia tablic upamiętniających Żołnierzy Niezłomnych w Gąbinie
Zespół Szkół im. Stanisława Staszica w Gąbinie
Pochodzę z małego miasteczka na Mazowszu – Gąbina. W czasie wojny prężnie działała tu AK, a po
wojnie ROAK. 30 września 2021 r. odbyła sie uroczystość związana z odsłonięciem tablic upamiętniająca 17.
żołnierzy więzionych i torturowanych po wojnie w komunistycznych więzieniach. Wśród nich był mój Ojciec – Józef
Żółtowski skazany na 10 lat więzienia. Odsłonięcie tablic poprzedziła konferencja, na której między innymi młodzież
szkolna przeprowadziła wywiad z córkami więzionych. Do wywiadu poproszono również mnie. Jako jedyna z
wszystkich gości mogłam opowiedzieć o tamtym czasie, gdyż byłam obecna, w czasie aresztowania mojego Taty.
Rys historyczny tamtego okresu przedstawiła pani dr Bogumiła Zalewska-Opalińska, która poświęciła wiele miejsca
na wspomnienia o moim Tacie. Dla mnie, jedynej córki żyjącej w Polsce, a było nas pięć, ( mam jeszcze Siostrę w
Stanach – Krystynę, która nie mogła przylecieć na tą uroczystość). Był to niezwykle ciężki dzień, dzień który
przywołał te tragiczne i smutne dni, lata.Pozwolę sobie napisać treść, jaka została zamieszczona na tablicy mojego Taty śp. Józefa Żółtowskiego:
Józef Żółtowski ps „Ziuk”/ „Szczerba ” urodzony 7 stycznia 1907 roku w Budach Korzeńskich. Jako jeden z
nielicznych żołnierzy podziemia (ps „Ziuk”), miał rodzinę – żonę i pięć córek. W czasie wojny był dowódcą pierwszej
drużyny w III plutonie, dowodzonym przez Wiktora Matusiaka. Posiadał magazyn broni oraz karabin maszynowy.
Uczestniczył w wielu niebezpiecznych akcjach. Po sformowaniu Oddziału Dubielaka, Józef Żółtowski (ps „
Szczerba”) był jego aktywnym członkiem. Aresztowany 16 listopada 1946 r. został zabrany do UB w Gostyninie, a
stamtąd do więzienia w Płocku. Przesłuchania trwały 10 miesięcy, a proces odbył się pod koniec sierpnia 1947r.,
został uniewinniony, ale sprawa została wznowiona i Józef Żółtowski został skazany na 10 lat. Mając w pamięci
płockie więzienie zaczął się ukrywać. Wydany przez ormowca w noc sylwestrową 1949-1950, ponownie został
uwięziony. 23 stycznia 1950 roku usłyszał wyrok – 6 lat więzienia. Było kolejne rozpatrywanie sprawy, uchylenie
wyroku, jednak ostatecznie 9 października 1950 roku Wojskowy Sąd Rejonowy w Warszawie skazał go na 10 lat
więzienia.
Wrócił do domu 26 marca 1954 r. , lecz wkrótce trafił do szpitala. Zmarł 16 maja 1956 r., w wieku 49 lat.
Pochowany na cmentarzu w Gąbinie. Pośmiertnie odznaczony Orderem Męczeństwa i Zwycięstwa dla
Represjonowanych od 1939 do 1989 r. za Walkę o Polskę Wolną i Sprawiedliwą.
Antoni Stańczak w liście do córki Józefa Żóltowskiego ocenia jego osobę: ” (…) Ojciec Pani, zachował się godnie
jak prawdziwy Polak – patriota. Zdał wielki, najtrudniejszy egzamin. Pozostał wierny przysiędze żołnierskiej i
akowskiej do końca swego niezłomnego, tragicznego życia. To był prawdziwy bohater. Zasłużył sobie na
najwyższe uznanie, szacunek i cześć”.
KALINA NOWACKA z d. Żółtowska
P.S.
Pseudonim „Ziuk” Ojciec nosił w czasie okupacji, gdy należał do AK, „Szczerba” to pseudonim z ROAKu. -
Chwilę przed rozstaniem
Moje ostatnie spotkanie z Władkiem.
20 października ubiegłego roku, kiedy odwiedziłam Władka, minęły dwa tygodnie po operacji, na którą
czekał dość długo. Dzień wcześniej, dostałam jak każdego dnia, powitalną kawę na messengerze i wtedy nie
podziękowałam, a napisałam: „Dobra, dobra Władek, ale ja już nie chcę wirtualnych kaw, tylko poproszę dobrą
kawę w ładnej filiżance”. Władek wiedział, że lubię dobrą kawę w ładnej filiżance, była to też okazja do
opowiadania o ich pochodzeniu). Odpisał, że zaprasza od 10.00 do 24.00. Pojechałam w odwiedziny następnego
dnia po Jego operacji nóg. Zaskoczenie moje było ogromne, gdy zobaczyłam jak dobrze chodzi bez kuli.
Powiedziałam: „Władek, Ty teraz zasuwasz, a nie chodzisz”. Stanął i pochwalił się, że teraz nic go nie boli, że
czuje się jak Młody Bóg. Potem w rozmowie z Jurkiem, który był kilka dni wcześniej u Władka, dowiedziałam się o
Jego planach wyjazdu z Maćkiem do Jeleniej Góry, a następnie do Kielc.Ogromny szok. 26 października telefon od Rafała: „Kalina, Władek nie żyje!”. Spytałam: „Nasz Władek?”. Nie
mogliśmy z Jurkiem pogodzić się z tak szokującą informacją.Teraz każdego dnia rozmawiamy i wspominamy o naszych spotkaniach. Władek był częstym gościem u
nas. Wyciągaliśmy go z domu, żeby pospacerować, porozmawiać, czy po prostu pobyć razem. Oboje wiemy co
znaczy samotność. Obaj Panowie to wojskowi. Z ciekawością wysłuchiwałam ich wspomnień, czasem nie
dopuszczana do głosu. Ponadto chętnie robiliśmy wspólne wycieczki. Najczęściej do Ciechocinka. Nawet latem,
gdy obaj chodzili z kulami, (Jurek- mój Mąż, miał złamana nogę, Władek poruszał się już o kuli) potrafiliśmy
pojechać do Ciechocinka na kawę i lody.Okazało się, że ta moja wizyta była wizytą pożegnalną. Władek pozostanie w mojej i Jurka pamięci na
zawsze. To był prawdziwy PRZYJACIEL, mógł zawsze na nas liczyć, a my na Niego.Przytoczę kilka ciepłych słów o Władku, jakie przeczytałam z maila nadesłanego na adres naszego
Związku przez pana Ryszarda, kolegi z lat szkolnych Władka.Z Władkiem byliśmy uczniami w Liceum Mikołaja Kopernika w latach 1963-1967 klasa 11b ( Wychowawczyni Pani
Prof. Lajborek) i tylko o tym okresie mogę w kilku słowach potwierdzić to, co powiedziałem Pani telefonicznie. W
okresie 53. lat od matury miałem z Nim jedynie kontakt na spotkaniu klasowym (28 lat temu), które odbyło się w
moim domu, podczas którego dowiedzieliśmy się, że mieszka w Kielcach, że jest wojskowym, że obronił doktorat i
tylko tyle.
Dzięki Pani i stronie www.zoltowscy.pl poznałem Jego zainteresowania i okoliczności dwunastoletniego pobytu w
Toruniu. Grób Rodziny Żółtowskich jest mi znany od lat, gdyż znajduje się o kilkadziesiąt metrów od grobu moich
Rodziców i stąd zobaczyłem, że Włodek (tak żeśmy się do Niego w klasie zwracali) nie żyje. ….. Władek był bardzo
koleżeński, życzliwy, spontaniczny, nie konfliktowy, wysoce uzdolniony matematycznie, zamiłowany i
zafascynowany sportem, szczególnie koszykówką, taki młody, radosny, otwarty, naturalny, nie zmanierowany
chłopak z dobrej Rodziny. ….”
Czy mogę coś więcej dodać jeszcze od siebie, tak, był dobrym tancerzem i lubił „wpuszczać mnie w maliny”, a
w nalewkach prześcigaliśmy się.Władku, brakuje nam spotkań z Tobą.
KALINA NOWACKA z domu Żółtowska z Torunia
-
Wystąpienie Rafała Żółtowskiego z okazji XXX-lecia Związku Rodu Żółtowskich
Jak wiemy, po roku 1945 wielkopolski Związek Rodu Żółtowskich nie mógł istnieć ze względów
politycznych jak i ustrojowych. W 1992 roku, garstka ludzi o nazwisku Żółtowscy postanowiła spotkać się i
rozważyć utworzenie nowego Związku Rodu Żółtowskich. Rozpoczęto przygotowania i dyskutowano o formie
Związku.Jak ogromną pracę musieli wykonać Ci uparci i wytrwali pasjonaci, aby wyszukać i zaprosić nowo poznanych
„Kuzynów” z całej Polski.Miejscem pierwszego spotkania zaproszonych Żółtowskich były Skierniewice i dom Natalii i Zbigniewa.
Pojawiło się mnóstwo osób, a obszerny salon w ich domu z trudem pomieścił zgromadzone osoby. Wcześnie
odprawiona została Msza św. za Rodzinę w małym kościółku w Skierniewicach.Tą garstką inicjatorów – twórców Związku byli: Zbigniew i Natalia, Wacław i Ela z synem Michałem, Andrzej
Ludwik, Bożena Wanda, Michał z Lasek i inni, których z braku pamięci pominąłem.Związek został zarejestrowany zgodnie z prawem. Członkami ówczesnego Związku mogli być jedynie
mężczyźni. Pełnoprawnymi członkiniami naszego nowopowołanego Związku mogą być także kobiety, noszące
nazwisko Żółtowska – rodowe lub po mężu. Tak – udało się!, zwłaszcza Zbigniewowi, który był głównym
inicjatorem, koordynatorem i założycielem tej organizacji. Wśród nas siedzących obecnie na sali są założyciele
tego związku, inni odeszli z przyczyn ludzkich i od nich niezależnych.Do tego wystąpienia zostałem zaproszony przez Prezesa Mariusza. Pragnę powiedzieć, że nie ja przyczyniłem
się do naszego trzydziestolecia i istnienia tej organizacji. To Wy wszyscy tu siedzący i Ci nieobecni członkowie
tworzyli historię naszego Związku. On nie powstał tak sobie, on istnieje z chęci i dobroci nas wszystkich. To, że
przetrwał XXX lat, to Wasza zasługa, Wasz sukces. I chwała należy się Wam.Wielu naszych bliskich spoczywa na cmentarzach całej Polski i na obczyźnie.. Niemożliwym jest ich
wszystkich wymieniać , ale w naszych sercach są dalej z nami. Przekazy filmowe, zdjęcia rodzinne, publikacje, a
zwłaszcza nasz Kwartalnik, są dokumentami dzięki którym pozostanie pamięć o Nas wszystkich. Kwartalnik
tworzymy właśnie My, pisząc o naszych przodkach i o nas w czasach współczesnych. Publikacje książkowe,
reportaże, wspomnienia, osiągnięcia rodzinne i zawodowe. To radio, telewizja, prasa lokalna i krajowa, to
prelekcje, wystąpienia lokalnych sympatyków pasjonatów i historyków sprawiały, by to wszystko było
prawdziwe, obiektywne i spełniało nasze oczekiwania. Mówię tu, nie tylko o Kwartalnikach, ale także o
bibliotekach, wydziałach historycznych uniwersytetów i prywatnych osobach, które piszą do nas o
poszukiwaniach rodzinnych powiązań i gałęzi. Do zabrania głosu na naszym spotkaniu, zaproszonych zostało
jeszcze kilka osób. Bogusia z Płocka, opowiadała o naszych wycieczkach, które sprawiały nam wiele radości, a
było ich wiele.Bożenę Wandę o początkach naszej organizacji i o zaszczytnym obowiązku, którego była wykonawcą, czyli
prowadzenia działalności w Związku oraz utworzenia Kwartalnika, który funkcjonuje do dzisiaj.Elżbietę z Kutna o codziennej pracy sekretarza, którą przejęła od Kaliny. Praca sekretarza jest trudna, bo
wymaga szczególnej uwagi we wszelkich sprawach, które do nas wpływają. Jarka, o jego pracy na rzecz druku i
wysyłki Kwartalników. Bożenę o przedstawienie aktualnej pozycji Kwartalnika, jej pracy dla dobra i ciągłości
istnienia naszego pisma.W tym uroczystym dniu obchodów trzydziestolecia, wszystkim Wam składam serdeczne
podziękowanie za przynależność i uczestnictwo, za wkład i pracę dla dobra nas wszystkich, za udane
spotkania, za poszerzanie więzi rodzinnych, za miłą i serdeczną atmosferę.Podziękowanie kieruję także do sympatyków, przyjaciół i darczyńców Naszego Związku.
-
WYDAWNICTWA KSIĄŻKOWE O ŻÓŁTOWSKICH
„Trudne lata. Żółtowscy z Godurowa 1939 – 1956”. Izabela Broszkowska. Wydawnictwo „Więź”
Autorka opisuje dalsze losy swojej rodziny, które wcześniej przedstawiła w genealogicznej publikacji Żółtowscy z Godurowa”. W książce „Trudne lata 1939 – 1956” skupiła się na wydarzeniach opisujących stan lęku przed wybuchem wojny, tragiczne losy okupacji, poszukiwanie swojego miejsca na ziemi po 1945 roku rodziny ojca Benedykta Żółtowskiego i matki Róży z Fudakowskich Żółtowskiej. Autorka we wstępie książki pisze:
„Pierwszy września 1939 roku dla rodziny Żółtowskich z Godurowa był dniem, w którym zamknęła się pewna, bardzo ważna część historii. Opuściliśmy rodzinne gniazdo w obawie przed frontem oraz Niemcami i nigdy już do niego nie wróciliśmy. Rodzina jednak nie przestała istnieć.”
Warto prześledzić niezwykłą odwagę, determinację, chęć przeżycia i zmagania z powojenną komunistyczną codziennością losów Benedykta Żółtowskiego i jego najbliższych. Sama autorka jako najstarsza z dzieci była nie tylko świadkiem lecz sama uczestniczyła w wielu opisanych w książce wydarzeniach. Ciekawa konstrukcja książki, w której umieszczone są listy pisane piękną polszczyzną przez poszczególnych członków rodziny. Zapewne podobne przeżycia były udziałem wielu polskich ziemian. Warto po tę książkę sięgnąć, tym bardziej, że wielu z nas odnajdzie w niej podobne losy i doświadczenia. Jestem pod ogromnym wrażeniem postaci Benedykta i Róży Żółtowskich. Gorąco tę książkę polecam.
„Polki, które zmieniły wizerunek kobiety”. Joanna Puchalska. Wydawnictwo „Muza”.
Autorka w książce przybliżyła portrety dziesięciu wyjątkowych, pełnych temparamentu Polek, kierujących się w życiowych wyborach miłością do rodziny i ojczyzny. Mądre, silne i kobiece. Bohaterki tej książki były na swój sposób niezwykłe, wychodziły poza konwenanse i stereotypowe role społeczne przypisywane kobiecie.
Każda z tych nieprzeciętnych pań miała w sobie ogromną siłę życiową, która pozwalała dokonywać rzeczy wielkich. Wśród tyc dziesięciu kobiet epoki XVIII, XIX i XX wieku między innymi, to: Elżbieta z Lubomirskich Sieniawska, Irena Iłłakowiczówna, Antonina Walicka, Wanda Boniszewska. Zaszczytne miejsce zajęła Janina z Puttkamerów Żółtowska, prawnuczka Maryli Wereszczakówny, żony Adama Żółtowskiego, posła, profesora filozofii. Niezwykła kronikarka ziemiańskiego życia na Litwie i w Wielkopolsce. Autorka książki „Inne czasy, inni ludzie”.
„Ludzie dobrzy jak chleb”. Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski. Wydawnictwo „Małe Wydawnictwo”.
W książce tej autor wspomina o 75 już nieżyjących osobach, które znał osobiście, były zaangażowane w powstanie Fundacji im Brata Alberta oraz pomoc w budowie Schroniska w Radwanowicach na przestrzeni kilkunastu już lat niosących pomoc osobom niepełnosprawnym intelektualnie. Jedną z postaci, którą wspomina jest michał Żółtowski (1915-2009), Ułan Wielkopolski. Autor opisuje piękną drogę życiową Michała. Jego wojenne i powojenne losy. Ks. Isakowicz-Zaleski poznał Michała w Laskach, opisując go jako człowieka bardzo skromnego i życzliwego, nieprzywiązującego żadnej wagi do rzeczy materialnych.
Wielki patriota i niezwykle wrażliwy na drugiego człowieka. Po prostu piękna postać. Warto przypomnieć, iż Michał z Lasek z uzyskanej częściowo finansowej rekompensaty z majątku ziemskiego Drzewce koło Leszna, który przypadł mu w spadku po rodzicach, przekazał w całości na rozbudowę Schroniska dla Niepełnosprawnych w podkrakowskich Radwanowicach.
„Przedwojenni. Zawsze był jakiś dwór. Historie ziemian”. Anna Mieszczanek. Wydawnictwo „Muza”.
Książka Anna Mieszczanek, to opowiedziana na nowo historia o polskim ziemiaństwie oraz dramatycznym wpływie powojennych zmian na losy ludzi i dworów. Autorka wskazuje, iż w codziennych historiach ziemiańskich rodzin z początku XX wieku: Walewskich, Kańskich, Żółtowskich, Przyborów – przegląda się historia Polski i Europy. Warto sięgnąć po tę publikację dzięki której możemy głębiej poznać historię losów dworów ziemian, rodziców Puttkamerów i dziadków Kieniewiczów Janiny Żółtowskiej na wschodzie oraz opisy i losy właścicieli dworów i pałaców rodziny Adama Żółtowskiego w Wielkopolsce. Fascynująca opowieść miłości małżonków Janiny i Adama Żółtowskich na tle dziejów historii Polski.
Elżbieta z Kutna
-

Informacje dotyczące tegorocznego Zjazdu
Drodzy członkowie i sympatycy Związku Rodu Żółtowskich!
W tym roku wypada organizacja XXX-go jubileuszowego Zjazdu Związku Rodu Żółtowskich. W związku z obostrzeniami nie mogliśmy zorganizować zjazdu w stałym terminie, ale odblokowanie bazy hotelarskiej pozwoliło nam nie rezygnować z organizacji, a jedynie przesunąć ją w czasie.
Na gospodarza XXX-tego Zjazdu Związku Rodu Żółtowskich wybraliśmy Hotel Biały w Skorzęcinie. Skorzęcin, to wieś położona w województwie wielkopolskim, w powiecie gnieźnieńskim nad jeziorem Białym. Obiekt usytuowany jest przy samym jeziorze i bezpośrednio graniczy z lasem.
Zjazd odbędzie się w dniach 15 – 19 września, zaczynamy kolacją w środę 15-go września, a kończymy śniadaniem w niedzielę 19-go.
Ceny noclegów:
• Pokój 1 osobowy – 120 pln
• Pokój 2 osobowy do pojedynczego wykorzystania – 150 pln
• Pokój 2 osobowy – 160 pln
• Pokój 2 osobowy standard plus (łoże małżeńskie, balkon z widokiem na jezioro) – 200 pln
• Pokój 2 osobowy standard plus 1 (balkon z widokiem na jezioro) – 200 pln
• Pokój 3 osobowy – 210 pln
• Pokój 3 osobowy standard plus 1 (balkon z widokiem na jezioro) – 250 pln
• Pokój 4 osobowy studio – 240 pln
• Pokój 4 osobowy studio A – 290 pln
• Apartament maks. 4 osobowy – 400 pln
• Dostawka – 70 pln
• Pobyt dziecka do 3 lat w łóżku rodziców – gratis
• Łóżeczko dla dziecka – dopłata 20 pln/dobę
• Pobyt zwierząt – dopłata 30 pln/dobę
Ceny posiłków:
• Śniadanie – 30 pln
• Obiad – 35 pln
• Kolacja – 30 pln
• Uroczysta kolacja w piątek 17.09 – 115 pln (zamiast obiadu i kolacji)
• Dzieci do lat 3 – posiłki za darmo
• Dzieci w wieku 4 – 8 lat – 50%
• Dzieci w wieku 9 – 14 lat – 75%
Parking przy hotelu bezpłatny. Możliwość skorzystania z sali konferencyjnej bez dodatkowych opłat. Ośrodek przyjmuje zwierzęta. Pokoje usytuowane są na piętrach, w hotelu znajdują się windy.
W CENIE POBYTU SAUNA PAROWA, SUCHA, SOLANKOWA, SALA FITNES Z WYPOSAŻENIEM, TENIS STOŁOWY, PIŁKARZYKI.
Możliwość wykupienia torów do bowlingu (kręgle) oraz pakietów na strzelnicy pneumatycznej.WARUNKI REZERWACJI:
W celu rezerwacji prosimy o indywidualny kontakt z recepcją Hotelu Biały pod adresem mailowym info@hotel-skorzecin.pl oraz pod numerami telefonów:
607 488 484, 61/477 01 58.
W recepcji podajemy termin, w którym chcemy przyjechać, ilość osób, rodzaj wybranego pokoju oraz ilość wybranych posiłków. Recepcja indywidualnie wylicza kwotę rezerwacji i wysyła numer konta do wpłat na maila lub SMSa.
Warunkiem rezerwacji jest wpłata zaliczki w wysokości 30% całej kwoty pobytu w nieprzekraczalnym terminie do 31-go lipca 2021 roku.
UWAGA! Bardzo ważne wskazówki dotyczące dojazdu!
Kierując się do Hotelu Białego w Skorzęcinie ustawiamy w nawigacji miejscowość WITKOWO (62-230). Dopiero w Witkowie wpisujemy Skorzęcin 52 lub Hotel Biały Skorzęcin. W przeciwnym razie nawigacja poprowadzi 10 km przez las przez prawdziwy off road – członkowie zarządu już go zaliczyli 😊
Dokładne dane kontaktowe:
Hotel Biały
Skorzęcin 52
62-230 Witkowo
tel. 61 477 01 58
info@hotel-skorzecin.pl
Adres strony www: http://www.hotel-skorzecin.pl/
Serdecznie zapraszamy do uczestnictwa w jubileuszowym XXX-tym Zjeździe Związku Rodu Żółtowskich!
ZARZĄD -
Dobra książka, to moja pasja
Zainspirowany artykułem w dziale czytelnictwo (kwartalnik nr 95,96), a także za namową honorowego Prezesa Rafała oraz Eli z Kutna chciałbym krótko przybliżyć tematykę swojej domowej biblioteki. Tematyka mojej biblioteki jest różnorodna – od literatury popularnonaukowej, literatury tematycznej – przez najbliższych humorystycznie określanej również jako literatura „branżowa” z zakresu BHP i ochrony Ppoż., przez książki związane z medycyną, szeroko pojętymi służbami mundurowymi, biografie lub autobiografie osób, które znam z biegowych tras, a na rasowych kryminałach kończąc.
To właśnie jeden z toruńskich autorów kryminałów Robert Małecki – na początku 2018 roku zaszczepił we mnie pasje do nałogowego czytania pisanego przez siebie gatunku.
Z roku na rok mój kryminalny księgozbiór się rozrasta. Dzięki wspomnianemu już wcześniej Robertowi miałem również okazję uczestniczyć w kilku festiwalach książki czy festiwalach kryminału. Jest to doskonała okazja do nabycia nowych pozycji na preferencyjnych warunkach, ale przede wszystkim do spotkania i rozmów zarówno z autorami jak i fanami gatunku, ale również wysłuchania ciekawych zawężonych tematycznie prelekcji. Prelekcje te prowadzą osoby, które są praktykami w danej dziedzinie kryminalnej, a bez których dobry kryminał nie byłby w stanie powstać. Takie osoby również znam z lokalnego środowiska czy z tras biegowych.
Każdą książkę zaczynam czytać… od końca czyli od streszczenia fabuły na okładce cytatów z danej książki na skrzydełkach, ale przede wszystkim od podziękowań autora – znając grono ekspertów z którymi autor się konsultował pisząc książkę, wiem czego się mogę spodziewać po lekturze. Prócz tego zanim sięgnę po książkę czytam recenzje i opinie na ogólnopolskich portalach czy blogach dla „moli książkowych.”
Najtrudniejsze w zdobyciu książek były początki. Zaczynałem od lokalnych bibliotek; jednak z czasem stwierdziłem, że to nie o to chodzi. Kolejnym etapem rozwoju czytelniczej pasji było wypracowanie relacji z lokalnymi – lokalnymi i kameralnymi księgarniami! – nie sieciowymi molochami księgarń dostępnych po kilka w każdym z miast przeważnie w centrach handlowych oraz z wybranymi wydawnictwami kryminałów. Jednak o tym w kolejnej części artykułu…..
Tak oto obok aktywności sportowej i jeszcze kilku innych pasji, które posiadam, czytelnictwo stało się, kolejnym moim „konikiem.”MACIEJ DROŻDŻAL z Torunia.
k














