Siostra MARIA MONIKA od Ducha Świętego

Gabriela Żółtowska zmarła w Grenoble 6 czerwca 1980 r. w 78. roku życia i 58. roku powołania zakonnego.

Msza św. pogrzebowa odprawiona została w Grenoble, w kościele parafialnym św. Józefa dnia 9 czerwca 1980 r., pogrzeb nastąpił w Virieu sur Bourbre. S. Monika została pochowana na cmentarzu miejscowym, blisko grobów innych naszych Sióstr.

S. Monika urodziła się 9 listopada 1902 r. w Jarogniewicach pow. Kościan, w majątku rodzinnym. Od dzieciństwa była wątła i chorowita, toteż często zmieniała szkołę i internat. Uczyła się w Krakowie, w Jaśle, w Dreźnie, w Szwajcarii i Belgii. Po ukończeniu szkoły pojechała do Pniew, gdzie Matka Urszula Ledóchowska dopiero niedawno otworzyła szkołę gospodarczą. Było tam wówczas niewiele jeszcze uczennic, przeważnie były to córki rodzin ziemiańskich, kontakt ich z Matką i Siostrami był bardzo bliski. W Monice obudziło się tam pragnienie poświęcenia swego życia Bogu.

W 1923 r. wstąpiła do Zgromadzenia SS. Urszulanek SJK. Przez rok pozostała w Pniewach, potem prawie siedem lat spędziła w Sieradzu i pracowała w szkole. Pierwsze śluby złożyła 15 sierpnia 1926 r. W księdze Zgromadzenia figuruje jako 70 z kolei, a więc była jedną z pierwszej grupy współpracowniczek Matki Urszuli. W 1928 r. została kierowniczką /czyli przełożoną lokalną/ domu zakonnego w Sieradzu. Po roku jednak wróciła na krótki wypoczynek z powodu złego stanu zdrowia do Pniew.

W 1931 r. wyjechała do Francji. W latach 1930-1935 przybyło z Polski do Francji 130 młodych dziewcząt, aby podjąć pracę w fabryce jedwabiu w Ucel Ardeche. Wyjechało z nimi około 30 sióstr, które pracowały razem z dziewczętami, starając się otoczyć je opieką. W 1935 r. z powodu kryzysu gospodarczego zlikwidowano fabryki, a jeden z budynków został przerobiony na prewentorium dla dzieci, którymi siostry się opiekowały. S. Monika pracowała w Ucel do 1940 r. i przez pewien czas była tam przełożoną centralną.

Od 1940 do 1959 r. była przełożoną w Origny, w dawnym dworze, prowadzącym również duże gospodarstwo rolne. S. Monika przyjmowała tam Polaków z Anglii i Paryża na wakacje oraz liczne grupy rekolekcyjne, kleryków i księży. W czasie wojny ratowała wielu Polaków z różnych stron świata, ukrywała także Żydów. Siostry współpracowały wówczas z ruchem oporu, dom chronił uciekinierów, pomagał więźniom. S. Monika jako przełożona miała w tym duży udział. Po wojnie starała się pomagać domom Zgromadzenia w Polsce.

Po likwidacji placówki w Origny, S. Monika objęła diecezjalny dom rekolekcyjny w Villemontais, w diecezji Grenoble. Była tam przełożoną od 1959 do 1963 r. Tam również przyjmowała grupy rekolekcyjne, młodzież oraz staruszki z Roanne. Przez rok – po zlikwidowaniu placówki w Villemontais – S. Monika pracowała w Paray-Le-Monial, w schronisku dla pielgrzymów. Była to jednak zbyt ciężka praca jak na jej siły, toteż wyjechała do Lyonu.

Od stycznia 1968 r. aż do śmierci przebywała w Grenoble, gdzie siostry do dziś prowadzą „Bon Accueil” dla osób starszych. S. Monika miała do dyspozycji samochód, którym służyła domowi i wielu różnym osobom. Najlepiej czuła się przy kierownicy. Przez 50 lat prowadziła samochód i nigdy nie miała żadnego wypadku. W Grenoble poświęciła się ludziom biednym, interesowała się losem prostytutek oraz kobietami znajdującymi się „na krawędzi”. Była bardzo uwrażliwiona na biedę ludzką i gdzie mogła, starała się jej ulżyć. Miała kilku tzw. clochardów, którymi się indywidualnie opiekowała.

Jedną z pasji życiowych S. Moniki było fotografowanie. Robiła bardzo piękne fotografie i dzięki temu historia Zgromadzenia w Pniewach i Sieradzu, a potem we Francji została udokumentowana w kronikach i albumach pamiątkowych.

S. Monika była czynna niemal do końca życia. Choroba Jej przyszła nagle. W sobotę przed Zielonymi Świątkami roku 1980 S. Monika zawoziła kilka sióstr autem dość daleko na spektakl ewangeliczny charyzmatyków. Siostry wróciły zachwycone około północy. Nazajutrz S. Monika była rano na Mszy św., a w poniedziałek już nie wstała, We wtorek zlecone analizy wypadły bardzo źle i zaskoczyły lekarza, który kazał natychmiast przewieźć chorą do szpitala. Stwierdzono zapalenie płuc. Kapelan szpitalny udzielił S. Monice Sakramentu Chorych. W dwa dni później S. Monika zmarła – był to dzień 6 czerwca 1980 r.

W dzielnicy Grenoble, w której Siostry mieszkają, odczuwa się bardzo brak S. Moniki. Widywano Ją często na ulicy, gdy parę razy dziennie chodziła na pocztę. Codziennie bywała na Mszy św. wieczornej w kościele, a potem zbierała biedaków na placu, gdzie rozdawała im papierosy i kwitki z baru na gorącą kawę. Ci ludzie najbiedniejsi przybyli do kościoła, gdzie stała trumna S. Moniki przed ołtarzem. Całowali trumnę i płakali, a za użebrane pieniądze kupili kwiaty. Na Mszy św. pogrzebowej było bardzo dużo osób, przyjaciół podopiecznych, były nawet prostytutki. Cisnęła się myśl, że Bóg wynagrodzi S. Monice to, iż spełniała obietnicę Pana Jezusa: „Coście uczynili braciom Moim najmniejszym, Mnieście uczynili”.

Po Zgromadzeniu naszym krąży anegdotka, która wydaje się jakby wzięta była z „Kwiatków św. Franciszka”.

Podobno kiedyś S. Monika jadąc autem dostrzegła leżącego na brzegu szosy jakiegoś człowieka. Wysiadła, by próbować mu pomóc. Stwierdziła, że jest po prostu pijany i chce się przespać. Przykryła go więc troskliwie kocem, który miała w aucie i odjechała. W jakiś czas potem człowiek ten przyszedł do domu sióstr i odniósł S. Monice koc, czy też chciał jej tylko podziękować. S. Monika ze zdumieniem zapytała go, jak ją tu odnalazł. Usłyszała odpowiedź: „O, siostrzyczko, takich rzeczy nawet po pijanemu się nie zapomina”.

S. Teresa Sulkowska, Urszulanka SJK

Komentarze

Jedna odpowiedź do „Siostra MARIA MONIKA od Ducha Świętego”

  1. Awatar Elizabeth Naumczyk
    Elizabeth Naumczyk

    I am retired and writing my autobiography and remember well S. Monika’s lovely nature and driving me in her little blue 2CV when I was 23 and stayed at the Maison Bon Accueil 2nd to 3rd August, 1979, travelling over Europe by train from Adelaide, South Australia. She introduced me to a nuclear scientist Madame Gorski, who showed me the CNRS. She tragically lost her husband and child in a car accident when they were returning home from a holiday? Was this Ewa Górska (born Bisping) (1922-2012)? If possible can you send me some information about Madame Gorska and her family. May God Bless S. Monika, she certainly made an impression on me. Elizabeth Naumczyk

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *