Stało się już tradycją, że sylwester spędzam w gronie znajomych skupionych wokół Przymierza Rodzin, na którego czele stoi jako prezes Izabella hrabina Dzieduszycka.
Wraz z moją małżonką Hanną spotkałem się z przyjaciółmi i znajomymi po raz dziesiąty w Szkole Przymierza Rodzin na warszawskim Ursynowie na balu sylwestrowym 2007/2008.
W balu uczestniczy co roku około 250 osób, w tym roku było 284 gości. Jest to w pewnym sensie elegancka „prywatka”, na którą przybywają przedstawiciele znanych polskich rodów oraz zaproszeni goście, w tym również z zagranicy. Bale te tym się różnią od innych masowych spotkań, że są to imprezy zamknięte, na które mogą przyjść tylko zaproszeni goście. Nowi uczestnicy balu muszą być wprowadzeni przez stałych bywalców, którzy ręczą za te osoby.
Jak już wspomniałem, na balu bawią się znamienici goście: Dzieduszyccy, Bojanowscy, Czetwertyńscy, Szlenkierowie, Żółtowscy, Łubieńscy, Orłowscy, Strzemboszowie, Wagnerowie, Jabłonowscy, Lanckorońscy, Riedlowie, Narkiewiczowie, Tarłowscy, Russoccy, Górscy, Tychmanowiczowie, Ulanowscy, Rzewuscy i inni. W balu uczestniczą nie tylko goście z Warszawy. Liczne grono osób stanowią mieszkańcy Wielkopolski związani z tamtejszym Towarzystwem Ziemiańskim. Oczywiście są też goście z zagranicy, m. in. z Wielkiej Brytanii, Stanów Zjednoczonych, Francji, Kanady. W kuluarach można usłyszeć rozmowy prowadzone po francusku, angielsku, hiszpańsku.
Oczywiście, na balu obowiązują stroje wieczorowe. Panie są ubrane w długie, eleganckie suknie, panowie w smokingi, surduty, fraki i garnitury.
Co roku bal organizowany jest w innym stylu. Był bal w stylu góralskim, azjatyckim, szlacheckim. Na tym ostatnim panowie ubrani byli w kontusze i żupany z licznymi klejnotami wpiętymi w stroje, przepasani pasami kontuszowymi. Mile również wspominam bal „W jedną noc dookoła świata”. Mało kto był wówczas ubrany w stroje wieczorowe. Przeważały stroje etniczne, poszczególnych kultur. Byli więc i Arabowie, i Hindusi, rdzenni mieszkańcy Afryki i Ameryki Północnej, Meksykanie, Rosjanie, Wenecjanie w swoich pięknie zdobionych maskach, kowboje itp.
Tegoroczny bal odbył się w stylu „perłowym”. Nie zabrakło więc sznurów pereł i ozdób z perłami. Bal rozpoczął się o godzinie 20.30. Przy wejściu do budynku gości witał komitet organizacyjny balu. Po okazaniu kart wstępu wraz z zaproszeniami każdy uczestnik losował kotylion; dzięki temu podczas walca kotylionowego szukają się pary do uroczystego poloneza.
Pani Izabela Dzieduszycka z Magdaleną Tychmanowicz jeszcze raz powitały zebranych gości w języku polskim, francuskim i angielskim i życzyły udanej zabawy. Następnie witamy się z gośćmi. Na każdej twarzy widać uśmiech, słyszy się serdeczne pozdrowienia, pocałunki w rękę, policzek, uścisk dłoni. Wymiana wizytówek z osobami nowoprzybyłymi staje się tradycją.
Wszyscy wspominają poprzednie bale, rozmawiają o rodzinie, znajomych, przyjaciołach, koligacjach i oczywiście o bieżącej sytuacji w kraju i na świecie.
Po walcu kotylionowym rozpoczął się uroczysty polonez* jak z „Pana Tadeusza”, reprezentacyjny narodowy taniec polski, tańczony na rozpoczęcie balów oraz dla podkreślenia uroczystego charakteru spotkania.
W pierwszej parze pani Izabela Dzieduszycka. Przez Aulę Sapieżyńską posuwistym krokiem szła para za parą. Para w prawo, para w lewo, przejście w szpalerze, czwórki, ósemki, szesnastki, wąż wijący się między tańczącymi, kółeczko i pokłon w podziękowaniu za taniec.
Po polonezie rozpoczęły się tańce standardowe. Był walc wiedeński, walc angielski, w tym walc dobierany, fokstrot, tango i inne. Nie zabrakło rock’n’rola i tańców latynoamerykańskich, jak samba, cha cha, rumba, jive, passo doble, makarena i najpopularniejszego dwa na jeden. Oczywiście jak wszyscy rozruszali się odpowiednio nie zabrakło frywolnego kankana i Greka Zorby. Największą chyba radość sprawił ognisty mazur.
Na tańczących w Auli Sapieżyńskiej dumnie spoglądał z portretu Książe Lew Sapieha. Myślał pewnie: „Oj!, czasy się zmieniły! Nie ma już Rzeczypospolitej Szlacheckiej, nie ma już szlachty”. Ale są potomkowie rodzin rycerskich (chociaż „wysadzeni z siodła” i statusem majątkowym nie różniący się od innych), którzy umieją się bawić, podtrzymywać tradycje, znają maniery, formy dobrego stylu i gustu.
Zabawę jak co roku prowadziło dwóch wodzirejów. Przy tak licznym gronie nie mogło ich zabraknąć. To oni pokazywali kroki i zabawiali gości.
W chwilach odpoczynku od tańca można było posilić się w sali jadalnej przy stole szwedzkim. Rozmaite sałatki, koreczki serowe, kanapki bankietowe, strogonow, ciasta, napoje ciepłe i zimne i dobre wina cieszyły się wzięciem.
Należy podkreślić, że bal w Przymierzu Rodzin ma też wymiar duchowy. Tradycją stało się, że o północy z 31 grudnia na 1 stycznia wita się Nowy Rok Mszą Świętą. Jest ona podziękowaniem za szczęśliwie przeżyty ubiegły rok, i jednocześnie prośbą o błogosławieństwo, opiekę Bożą, o miłość i szczęście w nadchodzącym A.D. 2008. Przy akompaniamencie fortepianu, skrzypiec i wiolonczeli wszyscy śpiewali kolędy. Trzeba przyznać, że większość, i to znaczna, przystępuje do komunii świętej. Po uroczystej Mszy Świętej, chociaż było już ponad godzinę po północy, rozpoczęło się odliczanie do „północy balowej”, kiedy rozpoczynał się balowy Nowy Rok. Strzelają korki, leje się szampan, wznoszone są toasty, składane życzenia, radość z przyjścia następnego roku.
Wszyscy robili sobie zdjęcia i zabawa trwała dalej aż do rana.
Należy wspomnieć, że impreza ta ma charakter nie tylko rozrywkowy i towarzyski, ale i charytatywny. W czasie balu prowadzona jest loteria fantowa, z której cały dochód przeznacza się na cele społeczne, dla dzieci z domów dziecka, z ubogich rodzin z Zarzecza – dawnego majątku rodziny Dzieduszyckich – oraz inne cele charytatywne. Nikt z gości nie żałuje pieniędzy; losy rozchodzą się błyskawicznie. Nie chodzi tu o fanty, które się wygra. Wszyscy wiedzą, że pieniądze przydadzą się potrzebującym.
Teraz parę słów o Szkole Przymierza Rodzin. Szkoła ta jest szkołą katolicką. Kształcą się tu dzieci i młodzież z rodzin reprezentujących wartości chrześcijańskie i patriotyczne, dla których wartościami najwyższymi są Bóg, Ojczyzna, Rodzina, Honor, poszanowanie innych osób, pielęgnowanie tradycji. W skład Szkoły wchodzą szkoła podstawowa, gimnazjum, liceum i Szkoła Wyższa Przymierza Rodzin. Prezesem Przymierza jest Izabella hrabina Dzieduszycka. Patronem jest błogosławiony ojciec Bojanowski, krewny przodków Pani Izabeli, która z domu jest Bojanowska.
Szkołę wybudowano z darowizn osób prywatnych z kraju i z zagranicy oraz instytucji prywatnych. Dzięki ich ofiarności zebrano wystarczającą sumę, aby w sierpniu 1996 r. można było rozpocząć prace budowlane. We wrześniu 1997 r. Szkoła Przymierza Rodzin rozpoczęła działalność.
Na ścianie w Auli Sapieżyńskiej umieszczono złote tabliczki z nazwiskami darczyńców. Widnieją tu nazwiska m. in. Radziwiłłów, Czartoryskich, Lubomirskich, Czetwertyńskich, Sapiehów, Dzieduszyckich, Żółtowskich, Kurnatowskich, Platerów, Szlenkierów, Bnińskich, Ponińskich oraz nazwy firm sponsorujących.
Nad ranem bal się skończył. Nikt się nie martwił z tego powodu. Rozpoczyna się karnawał. A w grudniu znowu bal sylwestrowy.
„Więc nim się rozstaniem
Przed słońca świtaniem
Kto żyw, kto brat,
Weź w dłoń pełną czaszę
Strzemienne – rzecz godna wychylić je do dna
Sto lat, sto lat niech trwa zdrowie nasze”
Stefan Żółtowski
* Pierwsze wzmianki o tańcu w rodzaju poloneza pochodzą z drugiej połowy XVI i początku XVII wieku. Pierwowzorem poloneza był taniec pieszy pochodzenia ludowego, który z biegiem czasu stał się znany wśród wszystkich warstw społecznych naszego kraju i otrzymał nazwę „taniec polski”. Od ludu taniec ten przejęły zaścianki szlacheckie, a stamtąd polonez trafił na dwory magnatów i królów polskich. Jest on tańcem uroczystym, dostojnym, charakteryzującym się posuwistością, okazałością oraz dostojnym nastrojem. Tańczony był (i nadal jest) podczas ważnych uroczystości, najczęściej na rozpoczęcie balu. Otwiera się nim zwykle reprezentacyjne zabawy i bale, a często także widowiska. Tańczy się go spokojnie, płynnie, ale nie bez pewnej dynamiki, przejawiającej się zarówno w postawie tańczących, godnej, „wysokiej”, jak również przyśpieszonym wydłużeniu pierwszego kroku czy w zdecydowanych, choć opanowanych gestach rąk tancerza. Tak więc godność, płynność, elegancja, a przy tym pewna, jakby przytłumiona wytwornością, dynamika są cechami charakterystycznymi tego tańca. Od połowy XVII wieku polonez zyskał miano tańca narodowego. Pierwszym znanym kompozytorem polonezów był Michał Kleofas Ogiński, który wprowadził formę poloneza z częścią środkową o nazwie Trio. Twórcą najwybitniejszych stylizacji polonezowych w muzyce był Fryderyk Chopin. W zależności od regionu, w którym był tańczony, polonez znany był pod różnymi nazwami: „taniec polski”, „chodzony”, „pieszy”, „łażony”, „wolny”, „powolny”, „powolej”, „okrągły”, „starodawny”, „staroświecki”, „chmielowy”, „gęsi”, „wielki”. Nazwa polonez pojawiła się dopiero w latach trzydziestych XVIII wieku jako nazwa francuska – polonaise.
Dodaj komentarz