Działalność Żółtowskich na rzecz „Uprawy-Tarczy”
Czy ktoś z Żółtowskich należał do „Uprawy-Tarczy”? Pewni są tylko dwoje: Paweł Żółtowski – ps. „Ogończyk” i jego najstarsza córka Julia Żółtowska, z czasem żona Wacława Bnińskiego, która ukończyła kurs sanitariuszek. Wielu innych, nawet jeżeli nie byli jej członkami, realizowało jej zadania w ramach stałej współpracy.
Wiadomo, że współpracował z „Tarczą” Ludwik-Hieronim Morstin i jego żona, Janina z Żółtowskich. Brała zawsze udział we wszelkich zewnętrznych sprawach i decyzjach. Na nią spadała odpowiedzialność za organizowanie w 1940 r. kolonii letnich dla dzieci profesorów Uniwersytetu Jagiellońskiego. Znała ryzyko ukrywania przez okres okupacji Arnolda Szyfmana dyrektora Teatru Narodowego w Warszawie pochodzenia żydowskiego. W czerwcu 1943 r. w Pławowicach odbył się egzamin dyplomowy uczestniczek kursu dla sanitariuszek, wśród których była Julia, córka Pawła Żółtowskiego.
Nie wiemy, czy należał do „Uprawy-Tarczy” Andrzej Żółtowski senior, z Milanowa, który zginął w Oświęcimiu późną wiosną 1941 r. Wiele danych przemawia za tym, że włączył się w ten ruch, a przypuszczalne kontakt z tą organizacją miała jego żona, Wanda z Czetwertyńskich. Świadczyłby o tym pobyt w Milanowie do końca wojny prof. Juliusza Kleinera. Rozmieszczanie profesorów i osób żydowskiego pochodzenia we dworach należało do zasadniczych zadań „Uprawy”.
Benedykt Żółtowski z Godurowa, brat Andrzeja, w czasie okupacji zarządzał majątkiem swego teścia, Kazimierza Fudakowskiego w Krasnobrodzie. Sam mi mówił o prowadzonej we dworze teściów podchorążówce AK. Przez bratanicę, Różę Żółtowską Zamoyską, żonę ordynata Jana, miał dostęp do informacji bardzo rzeczowej. Gdy na Zamojszczyźnie zaczęły się masowe wysiedlenia Polaków, w Krasnobrodzie przyjmowano do pracy w kilku uprzemysłowionych obiektach majątku lub zatrudniano w ogrodzie ogromną liczbę spośród nich. Dzięki interwencji Benedykta, podczas dwukrotnie zorganizowanej łapanki w celu wywiezienia do Niemiec zamieszkałych tam Polaków, udało się uratować czterystu. Po wojnie gmina w Krasnobrodzie wystosowała za to do Benedykta pisemne uroczyste podziękowanie.
Ocalenie kilkuset dzieci z Zamojszczyzny z obozu w Zwierzyńcu przypisuje się słusznie Róży z Żółtowskich Zamoyskiej i jej mężowi, ordynatowi Janowi Zamoyskiemu. Róża jako młoda dziewczyna zabłysła na Powszechnej Wystawie Krajowej w Poznaniu w 1929 r., powożąc czwórką koni swego ojca, Andrzeja (rodem z Godurowa), w konkursie zaprzęgów. Zdobyła wtedy pierwszą nagrodę w poważnej konkurencji, czwórkę jednak sprzęgał jej ojciec.
Niemcy postanowili tereny Roztocza i Zamojszczyzny zasiedlić ludnością niemiecką. W tym celu zaczęli masowo wysiedlać ludność polską. Dorośli mieli być wywiezieni na roboty do Rzeszy, dzieci zgermanizowane albo poddane eksperymentom lekarzy. Zorganizowano w tym celu wielki obóz w Zwierzyńcu. W tej samej miejscowości był dwór, w którym mieszkał młody ordynat, Jan Zamoyski, żonaty z Różą Żółtowską. Ordynat wcześnie nawiązał współpracę z „Uprawą- Tarczą” i został mianowany kierownikiem okręgu południowej części Lubelszczyzny. Nawiązał niezłe stosunki z gubernatorem, lecz ostateczne decyzje należały do SS i gestapo. Sprawa ratowania mieszkańców Zamojszczyzny, a zwłaszcza ich dzieci, nie była beznadziejna, ale bardzo trudna.
O jej przebiegu dowiedzieli się licznie zebrani na Powązkach na nabożeństwie żałobnym Róży Zamoyskiej krewni i znajomi. Celebrans, ks. Tadeusz Fedorowicz, odczytał bilecik pisany przez Zmarłą do męża, zawierający wstrząsającą treść. Donosiła, że warunki i stan zdrowotny polskiej ludności za drutami w Zwierzyńcu stale się pogarszały, szerzyły się choroby i dziennie umierało kilkanaścioro dzieci. „Musisz coś zrobić, by je ratować za wszelką cenę – kończyła. – O mnie się nie troszcz, w najgorszym razie jakoś sama sobie poradzę.” Wielkie wrażenie na zebranych sprawiła wypowiedź młodego księdza koncelebrującego Mszę św. Powiedział krótko: „Jestem jednym z uratowanych dzieci Zamojszczyzny”.
Nie wiem, czy mój śp. brat, Jerzy Żółtowski, należał do „Uprawy-Tarczy”, lecz w jego postępowaniu widać było realizację dyrektyw tej organizacji. Docierały one do niego z Kozłówki od Aleksandra i Jadwigi Zamoyskich. Ukrywał i zatrudniał kilku wojskowych, wydatnie wspierał oddziały leśne, uratował od zagłady trzydziestu Żydów z sąsiedniej Kamionki, organizował kształcenie dzieci pracowników majątku, przyjął na dłuższy pobyt malarza Grzegorza Orłowskiego, ukrywającego się w Kozłówce.
Na koniec winienem choć w kilku słowach podać, jaki był mój – Michała Żółtowskiego – udział w pracach „Tarczy”. Mimo iż kontaktowałem się z bliska z Leonem Krzeczunowiczem, nie otrzymałem od niego propozycji wstąpienia do organizacji. Zadaniem, jakie na mnie spadło – było odciążenie mego szefa, Wacława Skarbek-Borowskiego, od prowadzenia osobiście majątku. Jego znajomość stosunków w Miechowskiem i Krakowskiem oraz umiejętność postępowania z ludźmi były czymś bardzo cennym. Związane z „Tarczą” zadania, jakie mi zlecał, miały raczej niewielkie znaczenie. Kiedyś musiałem pojechać do sąsiadki z Minogi, z prośbą o przyśpieszenie przesłania zadeklarowanej składki na potrzeby „Uprawy”. Niedługo po tym przewiozłem do niej, nocą, i ukryłem dzieci Leona Krzeczunowicza. Po jego wywiezieniu do obozu w podobny nieco sposób przewieziona została z Sieciechowia do Minogi jego żona, Wanda. Raz o mały włos byliby mnie zdekonspirowali przyjezdni wozacy z kilku pustymi wozami. Dopominali się dla oddziału leśnego o dużą ilość siana, miał im je wydać jakiś „Butrym”, czyli właśnie ja. W Minodze prócz ukrywającego się wtedy szefa nikt nie znał mego pseudonimu.
PAWEŁ ŻÓŁTOWSKI (1889-1985)

Ziemianin, wł. dóbr Stawiska, major dypl. WP, działacz gospodarczy i społeczny, członek kierownictwa „Uprawy-Tarczy”, ps. „Ogończyk”.
Urodził się 24.12.1889 w Niechanowie, syn Stanisława (1849-1908) z Niechanowa i Marii z Sapiehów Kodeńskich (1855-1929) z Knyszyna. W 1931 adoptowany przez Augusta Cieszkowskiego, syna filozofa, zmienił nazwisko na Cieszkowski- Żółtowski. Ożenił się 27.6. 1922 z Anną Potocką (1898-1982) z Chrząstowa. Dzieci: Julia Anna (ur. 1923) za Wacławem Bnińskim (1923-1998), USA; Maria Zofia (ur. 1928) za Arturem Potockim, Francja; Elżbieta Nika (ur. 1935) za Maciejem Janem Wężykiem (1925-1994) Kraków.
Ukończył w Poznaniu w 1908 Szkołę Realną, studiował rolnictwo w Louvain (1908-1910), nauki społeczne w Berlinie (1910) i Londynie (1911-1912). Od 1912 odbywał służbę wojskowa w armii pruskiej, walczył na frontach zachodnim i wschodnim. W styczniu 1919 wstąpił ochotniczo do WP, brał udział w powstaniu 1 psk wielkop., (później 55 pp.). Później walczył pod Lwowem, uczestniczył w wojnie bolszewickiej, 3 x KW. 1921-1925 Szkoła Sztabu Generalnego i służba sztabowa, m.in. w 15 p.uł. pozn. 1925-1929 był dyrektorem Wielkopolskiej Izby Rolniczej, 1929 – OOP4. 1929-1937 radca w Min. Rolnictwa, w ekipie ds. handlu zagranicznego. 1937-1939 administrował majątkiem rolnym w Stawiskach, odziedziczonym po Auguście Cieszkowskim. Uczestniczył także w międzynarodowych transakcjach węglem i herbatą, działał w Stronnictwie Zachowawczym.
Zmobilizowany w 1939 dotarł do Dubna. Uniknąwszy niewoli powrócił do Warszawy, szybko włączył się do prac ZWZ i „Uprawy”, gdzie był przedstawicielem Obszaru Warszawa. Współpracował blisko z Karolem Tarnowskim i Leonem Krzeczunowiczem. Ranny w Powstaniu Warszawskim, przeniósł się w 1945 do Krakowa. Brał tam czynny udział w życiu umysłowym elity intelektualnej. Pozostawał w bliskich stosunkach z bratem matki, kardynałem Adamem Sapiehą. Prowadził dziennik, publikował wspomnienia. Utrzymanie zapewniały mu wykłady z języków obcych i tłumaczenia.
Zmarł 25.7.1985 w Krakowie.
O swej działalności w „Uprawie-Tarczy” pozostawił relację przechowywaną w Ossolineum w zespole AR/249z/86. Poniżej przytaczamy jej fragment. Opublikował Wspomnienia o Kardynale Adamie Stefanie Sapieże… w „Naszej Przeszłości” 1972 nr 38, s. 215-249; dziennik U schyłku życia na marginesie wspomnień (rękopis 700 s. 31×21 cm) złożono do archiwum „Naszej Przeszłości” w Krakowie 1974 poz. 225. Archiwalia rodzinne przechowuje córka Elżbieta Nika Wężykowa w Krakowie.
Informacje o charakterze biograficznym publikował Sławomir Leitgeber – P.Ż. (1889-1985) Wspomnienie, „Gazeta Wyborcza Wielkopolska” 4.5.2001, Elżbieta Wężykowa i Michał Żółtowski – P. Ż. „Kwartalnik Związku Rodu Żółtowskich”, 1996 nr 11-12 oraz Michał Żółtowski Żółtowski (Cieszkowski-Żółtowski) Paweł w „Ziemianie polscy XX wieku” zeszyt 4, Warszawa 1998, s. 177-178.
Paweł Żółtowski, Relacja. Ossolineum AR/249z/86.
„Do «Uprawy» wprowadził mnie Leon Krzeczunowicz, którego poznałem za pośrednictwem Karola Tarnowskiego. O istnieniu tej organizacji powiedziała mi siostra Leona, Maria (Dzidzia) Krzeczunowicz jeszcze w Krakowie, przed jej wyjazdem na Węgry. Ona mnie skontaktowała z Karolem Tarnowskim. Leona Krzeczunowicza widziałem kilkakrotnie w Warszawie, gdzie pierwsze spotkanie miało miejsce w restauracji «Fregata» na ul. Mazowieckiej (wówczas Blumenstrasse). W Krakowie byłem w jego mieszkaniu na ul. Dolne Młyny, a raz pojechałem do niego do Sieciechowic, gdzie mieszkała jego żona. Raz spotkaliśmy się w Czaplach u Marii Popielowej (Bnińskiej). W Warszawie kontaktowałem się z Romanem- Lasockim, u którego miało miejsce spotkanie z gen. Borem Komorowskim, na które przyjechał z Krakowa Krzysztof Morstin, a z Klemensowa czy Zamościa Jan Zamoyski.
Popławski działał, o ile pamiętam w powiecie garwolińskim, Konstanty Radziwiłł w powiecie pułtuskim, Izabela Edmundowa Radziwiłłowa w łowickim. Konstantego Radziwiłła rozstrzelali Niemcy w 1944 r. pod Zegrzem.
Prof. dr Felicjan Dembiński w Suchej pow. Węgrów prowadził działalność pokrewną «Uprawie», chociaż nie wiem, czy należał do tej organizacji. Między innymi pomagał przy uzyskaniu zwolnienia skazanej na śmierć Anny Mycielskiej, córki Feliksa i Heleny z Dembińskich. Wybitną rolę w tej sprawie odegrał Pętkowski oraz – o ile wiem – Maurycy Potocki z Jabłonnej.
Z «Uprawą» współdziałał w Warszawie Andrzej Potworowski z Kaliskiego.
Prof. Dębiński zatrudniał długi czas Żydów z Kałuszyna w swoim majątku, chroniąc ich do czasu.
Nie pamiętam roku, kiedy dostałem polecenie przygotowania miejsca do lądowania czy też zrzutów na terenie Stawisk, co przy pomocy dzierżawcy tego majątku Jana Kamińskiego zostało dokonane. Czy lądowisko zostało wykorzystane – nie wiem.
Poza tym działalność «Uprawy» na terenie województwa warszawskiego polegała na pomocy aprowizacyjnej dla AK oraz przyjmowaniu na krótkie okresy urlopowe personelu (łączniczki itp.) pomocniczego.”
WACŁAW HILARY BNIŃSKI (1923-1998)

Dziennikarz, działacz polityczny i społeczny, porucznik AK, członek „Uprawy-Tarczy”, ps. „Roman”, „Wioślarz”, „Key”.
Urodził się 24.3.1923 w Krakowie, syn Hilarego (1873-1946) ziemianina ze znanej wielkopolskiej rodziny i Jadwigi z Tarnowskich linii dzikowskiej (1879-1945), córki historyka Stanisława (1837-1917) z Krakowa. W kręgu rodziny Żółtowskich znalazł się poprzez małżeństwo 9.6.1945 z Julią Marią Żółtowską (ur. 1923), córką Pawła Cieszkowskiego-Żółtowskiego (1889-1985) działającego w „Uprawie”. Dzieci: Roman (ur. 1946) Jan (ur. 1947), Klara (ur. 1949) za Konstantym Hubertem Reyem, Tomasz (ur. 1950).
Początki nauki pobierał w szkołach prywatnych, po 1939 rozpoczął studia prawnicze w Krakowie na tajnych kompletach (kontynuowane krótko po 1945 na UJ). W 1940 nawiązał kontakt z Leonem Krzeczunowiczem i działał w „Uprawie”. Od 1942 skoncentrował się na działalności w AK: Podchorążówka Piechoty, Komenda Okręgu Kraków, 1944 – por. AK, KZzM2. 1944 przechodzi do I Oddz. KG AK Warszawa, ps. „Roman”, „Wioślarz”. Od 1945 w WiN Obszar Kraków. W 1946 opuścił Kraków z żoną, jej siostrą i z synem. Brał udział w organizacji delegatury WiN na Zachodzie, działał we Francji, Szwajcarii i Włoszech. Od 1953 pracował w RWE w Monachium, 1957-1958 redaktor dziennika sekcji polskiej. 1958-1969 przeniósł się z rodziną do USA, początkowo pracował w firmach organizacji i eksploatacji terenów zielonych, 1969 podjął pracę w Głosie Ameryki w Waszyngtonie, współpracował z organizacjami polonijnymi i kombatanckimi. 1982- 1987 był korespondentem Głosu Ameryki w Europie: Paryż, Węgry, Jugosławia, Wiedeń, Rzym, stamtąd towarzyszył Ojcu Św. w 16 pielgrzymkach. W 1987 przeszedł na emeryturę, zamieszkał na Florydzie. Zmarł 24.1.1998 w Palm Beach.
Z racji uprawianego zawodu wiele publikował, m.in. w paryskiej „Kulturze” i „Zeszytach Historycznych”, w nowojorskim „Nowym Dzienniku”, szwajcarskich „Widnokręgach”. O wydarzeniach z okresu wojny i kilku lat następnych m.in.: Ziemianie z podziemia „Uprawa” i „Express” – Leon Krzeczunowicz w: ZH Paryż 1971 nr 20, s. 136-145 – poniżej przytaczamy fragmenty; Fragmenty wspomnień z lat 1945-1948 w: ZH WiN Kraków 1997 nr 10, s. 149-175.
Informacje biograficzne podali m. in.: Judycki Z., Klimaszewski B., Krakowianie na świecie- słownik biograficzny, T. 1 Toruń 2000, s. 14; Pomian A. Wacław Bniński – Wspomnienie, „Nowy Dziennik” Nowy Jork 17.4.1998, 6.
Wacław Bniński, Ziemianie z podziemia „Uprawa” i „Express” – Leon Krzeczunowicz, fragmenty cytowane za: M. Żółtowski, Tarcza Rolanda wyd. 1989.
„Na początku 1942 roku, na życzenie KG ZWZ i na podstawie potrzeb dowódców obszarów i okręgów uzgodnionych z szefami czwartych oddziałów (kwatermistrzostwo), zadania i siatka organizacyjna «Uprawy» przedstawiały się następująco:
- Kierownictwo «Uprawy» spoczywało luźno ujęte w rękach:
- Leona Krzeczunowicza – «Express»
- Romana Lasockiego ps. «Prezes»
- Leona Popławskiego z Obszaru Warszawa
- Andrzeja Sapiehy – «Kodeński», do wiosny 1944
- «Leliwy» [Karola Tarnowskiego] z Okręgu Kraków
- «Ogończyka» [Pawła Żółtowskiego] z Obszaru Warszawa
oraz jeszcze jednej osoby z terenu Okręgu Lublin [Jan Zamoyski -przyp. red.].
- Stały kontakt z KG AK utrzymywał Roman Lasocki przez «Denhoffa» – płk. dypl. Zygmunta Miłkowskiego, Szefa Oddziału IV KG AK, a przedtem dowódcę Okręgu Kraków.
- Przy każdym dowództwie Okręgu AK w tzw. GG działał przedstawiciel «Uprawy», który w zależności od układu lokalnego współpracował bezpośrednio z Komendantem Okręgu lub jego kwatermistrzem.
- Podwładni okręgowych przedstawicieli «Uprawy» posiadali odpowiednie kontakty z dowódcami Inspektoratów i Obwodów. Zasadniczo unikało się organizacyjnych bezpośrednich powiązań z placówkami czy też oddziałami bojowymi. Naturalnie były od tego wyjątki, dyktowane potrzebami akcji. Chodziło między innymi o to, aby np. w roku 1943 – oddziały bojowe AK korzystały z pomocy «Uprawy» na zasadzie ustawień drogą służbową, a nie w wyniku «własnych zabiegów» czy np. ewentualnie dobrych stosunków danego właściciela majątku z danym d-cą oddziału bojowego.
«Nie od razu Kraków zbudowano» – więc dopinanie siatki następowało rozmaicie w rozmaitych terenach. Mam jednak wrażenie, że w jesieni 1942 roku – kiedy od bieżących spraw «Uprawy» odszedłem do innych, wyłącznie wojskowych zajęć, siatka ta funkcjonowała i pokrywała całe tzw. GG. Oficjalne uruchomienie «Uprawy» nastąpiło specjalnym rozkazem Komendanta Armii Krajowej w 1943 roku do Komendantów Obszarów i Okręgów.
Napisałem, że kierownictwo «Uprawy» było luźno ujęte… Jedno z założeń zmierzało do tego, aby «Uprawa» zaspakajała potrzeby dowództw terenowych, a nie była jakimś centralnie kierowanym organizmem. Toteż ciężar właściwego kontaktu spoczywał na szczeblach okręgów AK. Jak «Uprawa» działała – zależało to głównie od umiejętności jej okręgowego kierownika, od ilości obiektów przemysłowo- rolnych w rękach polskich na terenie danego Okręgu i wymagań d-cy Okręgu AK.
Centralne, luźne kierownictwo spełniało raczej rolę nominalną. Czasami otrzymywało od KG AK zlecenia dotyczące jakichś bardziej ogólnych zagadnień, jak na przykład statystyk produkcji i zapasów produktów rolnych, inwentarza żywego, stanu lasów etc. Szef IV Oddziału KG AK otrzymywał od Romana Lasockiego ramowe sprawozdania z prac «Uprawy» w Okręgach.
Zadania, jakie Komendant Główny AK wyznaczył «Uprawie», wynikały z możliwości, jakimi dysponowali właściciele obiektów przemysłowo-rolnych.
«Uprawa» stawiała do dyspozycji Armii Krajowej:
- Możliwości legalizacyjne i ukrywanie zagrożonych żołnierzy AK.
- Zaopatrzenie sanitarne.
- Pomoc więźniom i rodzinom aresztowanych żołnierzy AK.
- Zaopatrywanie oddziałów bojowych w żywność i kwatery.
- Fundusze.
Jak zbierane były fundusze?
Ustalony został rodzaj podatku. Wpłaty przypadające na poszczególne obiekty rolno-przemysłowe ustalali: okręgowy delegat «Uprawy» z przedstawicielami «Uprawy» przy Inspektoratach, czyli przeciętnie na Okręg AK – sześć do dziesięciu osób. Nie pamiętam klucza, jakim posługiwano się do wyznaczania wpłat. Na pewno nie stanowiła podstawy ilość hektarów danego obiektu. Warto bowiem przypomnieć, że warunki gospodarki w czasie okupacji były dość specyficzne. I tak na przykład dochody stosunkowo małych obiektów, ale posiadających uprawę tytoniu, buraka cukrowego, hodowlę, młyny, gorzelnie, były stokroć większe aniżeli obiektów leśnych. Nad większymi obiektami kontrola niemiecka była silniejsza niż nad mniejszymi. Naturalnie opodatkowane były tylko te obiekty, które znajdowały się w bezpośrednim zarządzie właścicieli. Ale – w wypadku np. Wilanowa pod Warszawą, który należał do mego wuja Adama Branickiego i przez okres okupacji był pod zarządem niemieckim, było inaczej. Kiedy Wilanowem z ramienia władz niemieckich zarządzał Polak [Szenic] z Poznańskiego, Podziemie w pełni korzystało z możliwości, jakie zorganizował.
Zdarzało się, że na wniosek Komendanta Okręgu AK fundusze z «Uprawy» docierały do rąk Okręgowego Kierownika Walki Cywilnej. Wiem o co najmniej dwukrotnym przekazaniu z inicjatywy Komendanta Okręgu AK Kraków w roku 1943, tamtejszemu Kierownikowi Walki Cywilnej prof. Sewerynowi – «Sosze» sum na pomoc więźniom i Żydom oraz rodzinom profesorów Uniwersytetów.
Wątpię, by ktokolwiek był w stanie ustalić wiele pieniędzy «Uprawa» wpłaciła Armii Krajowej, lub jaką wartość pieniężną stanowiło zaopatrzenie sanitarne, zgromadzone w wielu wiejskich i miejskich punktach.
To, co powyżej napisałem daje ogólny obraz prac «Uprawy». Trzeba dodać, że w miastach «Uprawa» stawiała do dyspozycji lokale kontaktowe i noclegowe oraz ułatwiała niektóre zadania wywiadu czy kontrwywiadu.”
Ciąg dalszy nastąpi
Michał Żółtowski