{"id":435,"date":"1997-12-01T00:00:00","date_gmt":"1997-12-01T00:00:00","guid":{"rendered":"http:\/\/mzwaw.ayz.pl\/wordpress\/?p=435"},"modified":"2016-06-15T20:23:55","modified_gmt":"2016-06-15T18:23:55","slug":"zakopany-sztandar","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/www.zoltowscy.pl\/wp\/1997\/12\/zakopany-sztandar\/","title":{"rendered":"Zakopany sztandar"},"content":{"rendered":"<h3 class=\"autor\">Wojciech Che\u0142kowski<\/h3>\n<p class=\"tekst\"><em>Jest to rozdzia\u0142 ksi\u0105\u017cki The Buried Standard (1995) po\u015bwi\u0119conej dziejom 17. Pu\u0142ku U\u0142an\u00f3w Wielkopolskich we wrze\u015bniu 1939 r.<\/em><\/p>\n<p class=\"tekst\"><em>Utw\u00f3r by\u0142 pisany w czasie wojny w Wielkiej Brytanii i autor, a\u017ceby uchroni\u0107 od represji niemieckich opisywanych w niej os\u00f3b, pozmienia\u0142 niekt\u00f3re nazwiska &#8211; dla czytelnik\u00f3w &#8222;Kwartalnika&#8221; istotne.<\/em><\/p>\n<p class=\"tekst\"><em>Chcia\u0142abym wi\u0119c wyja\u015bni\u0107, \u017ce i pa\u0142ac, o kt\u00f3rym mowa, to Czacz &#8211; rodzinny dom Micha\u0142a z Lasek; ch\u0142opcy synowie w\u0142a\u015bciciela, to Juliusz i Alfred \u017b\u00f3\u0142towscy, bracia Micha\u0142a; Ders\u0142aw D\u0119bicki to autor ksi\u0105\u017cki, Wojciech Che\u0142kowski; Benek Godurowicz to Benedykt \u017b\u00f3\u0142towski z Godurowa, m\u00f3j Ojciec; pu\u0142kownik to dow\u00f3dca 17. Pu\u0142ku U\u0142an\u00f3w Wielkopolskich, p\u0142k Ignacy Kowalczewski. Rzecz si\u0119 dzieje w pierwszych dniach wrze\u015bnia 1939 r. 17 Pu\u0142k U\u0142an\u00f3w obejmuje pozycje obrony granicy z Niemcami w okolicy Czacza.<\/em><\/p>\n<p class=\"komentarz\">Iza z \u017b\u00f3\u0142towskich-Broszkowska<\/p>\n<hr width=\"50%\" \/>\n<h3 class=\"srodtytul\">Granica<\/h3>\n<p class=\"tekst\">W czwartek zaraz o \u015bwicie Ders\u0142aw podje\u017cd\u017ca\u0142 wolno pod drzwi domu, kt\u00f3ry w przesz\u0142o\u015bci niejednokrotnie ogl\u0105da\u0142 z wi\u0119kszego oddalenia, przeje\u017cd\u017caj\u0105c biegn\u0105c\u0105 opodal g\u0142\u00f3wn\u0105 drog\u0105. Byt to du\u017cy dom, rzec mo\u017cna by niemal pa\u0142ac, stoj\u0105cy nieco z dala od drogi i rozci\u0105gni\u0119tej wzd\u0142u\u017c niej wsi. D\u0142ugi, solidny, pi\u0119trowy bia\u0142y budynek, wzniesiony w po\u0142owie ubieg\u0142ego wieku, do kt\u00f3rego jaki\u015b p\u00f3\u017aniejszy w\u0142a\u015bciciel dobudowa\u0142 wysoki dach mansardowy, pokryty czerwon\u0105 dach\u00f3wk\u0105. Z obu stron rozchodzi\u0142y si\u0119 pi\u0119trowe skrzyd\u0142a z francuskimi oknami, wyginaj\u0105ce si\u0119 w \u0142uk i zako\u0144czone mniejszymi budynkami o takich samych spadzistych czerwonych dachach. Od frontu taras z szerokimi schodami wychodzi\u0142 na klomby kwiat\u00f3w i nier\u00f3wne, opadaj\u0105ce rozleg\u0142ym stokiem trawniki, wok\u00f3\u0142 kt\u00f3rych ci\u0105gn\u0105\u0142 si\u0119 zakolem d\u0142ugi podjazd, prowadz\u0105cy na ty\u0142 domu. Zwykle zamieszkiwa\u0142a go, podobnie jak D\u0119bno, liczna i szcz\u0119\u015bliwa rodzina, lecz tym razem z jakiego\u015b powodu nie by\u0142o tu prawie nikogo i oficer\u00f3w 17. Pu\u0142ku U\u0142an\u00f3w [Wielkopolskich] powita\u0107 mogli jedynie dwaj ch\u0142opcy, w wieku siedemnastu i dwudziestu lat oraz s\u0119dziwy majordom.<\/p>\n<p class=\"tekst\">[U\u0142ani] mieli do obrony 15-kilometrowy odcinek. Pa\u0142ac, stoj\u0105cy mniej wi\u0119cej w jego \u015brodku, wybrano na kwater\u0119 dow\u00f3dztwa pu\u0142ku. Niemal natychmiast po przybyciu pu\u0142kownik, zmieniwszy konia, wyruszy\u0142 znowu, by rozpatrze\u0107 si\u0119 w sytuacji i przygotowa\u0107 w\u0142a\u015bciwy plan obrony. Ders\u0142aw, maj\u0105cy oczy i uszy otwarte, ale znacznie bardziej odpr\u0119\u017cony ni\u017c m\u00f3g\u0142by by\u0107 czterdzie\u015bci osiem godzin wcze\u015bniej, pojecha\u0142 wraz z nim.<\/p>\n<p class=\"tekst\">Sama granica przebiega\u0142a jakie\u015b 15 kilometr\u00f3w na zach\u00f3d od nich. Na ca\u0142ej jej d\u0142ugo\u015bci rozmieszczone by\u0142y ma\u0142e posterunki, obsadzone przez stra\u017c graniczn\u0105. Pu\u0142kownik mia\u0142 r\u00f3wnie\u017c do dyspozycji kompani\u0119 Gwardii Narodowej. \u017badna z tych si\u0142 nie r\u00f3wnowa\u017cy\u0142a jednak nieobecno\u015bci trzeciego szwadronu, wys\u0142anego w inny rejon granicy, bardziej na po\u0142udnie; a poza tym 15 kilometr\u00f3w w ka\u017cdych okoliczno\u015bciach by\u0142oby niepokoj\u0105co d\u0142ugim odcinkiem do utrzymania dla pojedynczego pu\u0142ku kawalerii. Wkr\u00f3tce podr\u0119cznikowa wiedza sprzed wielu lat zacz\u0119\u0142a w zdumiewaj\u0105cy spos\u00f3b o\u017cywa\u0107 w umy\u015ble Ders\u0142awa, gdy pu\u0142kownik, kre\u015bl\u0105c o\u0142\u00f3wkiem po mapie, omawia\u0142 punkty umocnione, ogie\u0144 krzy\u017cowy i maksymalny zasi\u0119g karabin\u00f3w maszynowych. Mia\u0142 plan &#8211; zuchwa\u0142y, lecz wykonalny. Przed jego urzeczywistnieniem konieczne by\u0142o jednak wykonanie wielu prac w terenie. Trzeba by\u0142o wykopa\u0107 transzeje<a href=\"#p1\">1<\/a>, przygotowa\u0107 stanowiska karabin\u00f3w maszynowych, \u015bci\u0105\u0107 wiele drzew i zbudowa\u0107 wzd\u0142u\u017c biegu rzeki ci\u0105gn\u0105ce si\u0119 przez ca\u0142\u0105 d\u0142ugo\u015b\u0107 odcinka zapory i tymczasowe \u015bluzy w celu zatopienia \u0142\u0105k i ukrycia zasiek\u00f3w z drutu kolczastego, kt\u00f3re miano na nich rozmie\u015bci\u0107.<\/p>\n<p class=\"tekst\">Kiedy zn\u00f3w jechali podjazdem, pu\u0142kownik powiedzia\u0142:<\/p>\n<p class=\"tekst\">&#8211; Niech pan we\u017amie samoch\u00f3d, D\u0119bicki, i objedzie wszystko w rozs\u0105dnym promieniu. Prosz\u0119 \u015bci\u0105gn\u0105\u0107 kogo si\u0119 da, pi\u0119ciuset ludzi nie b\u0119dzie za du\u017co, je\u015bli si\u0119 uda panu tyle zebra\u0107 i niech pan spr\u00f3buje nak\u0142oni\u0107 ich do stawienia si\u0119 do pracy przed po\u0142udniem.<\/p>\n<p class=\"tekst\">Nikogo jednak nie trzeba by\u0142o specjalnie namawia\u0107, ludzie szli bez przynaglania. Nim Ders\u0142aw zako\u0144czy\u0142 objazd, na drogach zaroi\u0142o si\u0119 od wie\u015bniak\u00f3w na wozach i pieszo, pod\u0105\u017caj\u0105cych w stron\u0119 skrzy\u017cowania poni\u017cej pa\u0142acu, tam gdzie prosi\u0142, by si\u0119 zebrali. P\u00f3\u017aniej, kiedy formowa\u0142 zespo\u0142y, przydziela\u0142 zadania i patrzy\u0142, jak si\u0119 oddalaj\u0105, mia\u0142 uczucie, jakby co\u015b podobnego ju\u017c wcze\u015bniej widzia\u0142. Nie by\u0142o to co\u015b w ich sposobie m\u00f3wienia ani w tym, co robili, cho\u0107 rzeczy te zna\u0142 dobrze; co\u015b w ich twarzach przywo\u0142ywa\u0142o wspomnienie, kt\u00f3rego nie m\u00f3g\u0142 w pe\u0142ni uchwyci\u0107. Dopiero po po\u0142udniu, gdy wszyscy ju\u017c pracowali &#8211; ponad siedmiuset, jak ocenia\u0142 &#8211; przypomnia\u0142 sobie podr\u00f3\u017c poci\u0105giem sprzed tygodnia, stacje i zwr\u00f3cone ku g\u00f3rze twarze. Ten sam wyraz osobliwego, ca\u0142kowitego oddania dostrzega\u0142 teraz w oczach ludzi t\u0142umnie nap\u0142ywaj\u0105cych do pracy przy umocnieniach. Pracowali do zmroku, mozol\u0105c si\u0119, kopi\u0105c transzeje i wbijaj\u0105c pale; a nast\u0119pnego ranka ju\u017c przed \u015bwitem nieko\u0144cz\u0105cy si\u0119 sznur furmanek za\u0142adowanych majacz\u0105cymi niewyra\u017anie postaciami nadjecha\u0142 z turkotem z mglistej ciemno\u015bci, zatrzymuj\u0105c si\u0119 na skrzy\u017cowaniu, aby odebra\u0107 rozkazy i ruszaj\u0105c dalej na miejsce ponownej ca\u0142odziennej pracy.<\/p>\n<p class=\"tekst\">Przed wschodem s\u0142o\u0144ca wszyscy rozeszli si\u0119 ju\u017c znowu do swych zada\u0144 i Ders\u0142aw, kt\u00f3ry by\u0142 na miejscu, nim przybyli pierwsi z nich, ziewn\u0105\u0142 i ruszy\u0142 z powrotem do pa\u0142acu. W tym samym momencie przeje\u017cd\u017ca\u0142 samoch\u00f3d i rozpozna\u0142 siedz\u0105cego za kierownic\u0105 adiutanta inspektora stra\u017cy granicznej. Ders\u0142aw zamacha\u0142 r\u0119k\u0105 i zasalutowa\u0142. Samoch\u00f3d zatrzyma\u0142 si\u0119. Adiutant wyskoczy\u0142 na drog\u0119 i id\u0105c jeszcze w stron\u0119 Ders\u0142awa powiedzia\u0142:<\/p>\n<p class=\"tekst\">&#8211; Zacz\u0119\u0142o si\u0119, s\u0142ysza\u0142 pan? Leszno zosta\u0142o ostrzelane. Zaatakowano wszystkie nasze posterunki i wzd\u0142u\u017c ca\u0142ej granicy tocz\u0105 si\u0119 utarczki.<\/p>\n<p class=\"tekst\">Stan\u0105wszy obok Ders\u0142awa wyja\u015bni\u0142, \u017ce inspektor jedzie zameldowa\u0107 wiadomo\u015b\u0107 dow\u00f3dcy Brygady. Inspektor r\u00f3wnie\u017c wysiad\u0142 z samochodu. Ders\u0142aw zasalutowa\u0142 i zapyta\u0142:<\/p>\n<p class=\"tekst\">&#8211; Czy m\u00f3g\u0142by pan inspektor uda\u0107 si\u0119 ze mn\u0105, i przekaza\u0107 t\u0119 wiadomo\u015b\u0107 mojemu pu\u0142kownikowi? Jest tutaj we dworze.<\/p>\n<p class=\"tekst\">&#8211; Tak, oczywi\u015bcie.<\/p>\n<p class=\"tekst\">&#8211; W takim razie p\u00f3jd\u0119 przodem i pana zapowiem.<\/p>\n<p class=\"tekst\">Mia\u0142 prawo niepokoi\u0107 pu\u0142kownika o ka\u017cdej porze. I teraz, udawszy si\u0119 wprost do jednej z go\u015bcinnych sypialni, otworzy\u0142 drzwi i wszed\u0142 do \u015brodka. Poranne s\u0142o\u0144ce, kt\u00f3rego promienie wlewa\u0142y si\u0119 przez okna, wype\u0142nia\u0142o wielki pok\u00f3j \u0142agodnym, rozproszonym \u015bwiat\u0142em. W poprzek szerokiego \u0142\u00f3\u017cka le\u017ca\u0142 &#8222;Stary&#8221;, bez kurtki i but\u00f3w, z lekko zmierzwionymi w\u0142osami, i spokojnie oddycha\u0142, cicho, rytmicznie pochrapuj\u0105c. Ders\u0142aw przystan\u0105\u0142, zatrzymany nagle w swym rozp\u0119dzie, gdy\u017c nie chcia\u0142 przerywa\u0107 tak b\u0142ogiego odpoczynku. Ile czasu up\u0142ynie, zastanawia\u0142 si\u0119, nim taki spok\u00f3j powr\u00f3ci? Lecz sama ta my\u015bl przypomina\u0142a mu o wadze wiadomo\u015bci. G\u0142o\u015bno st\u0105paj\u0105c podszed\u0142 do \u0142\u00f3\u017cka, stukn\u0105\u0142 obcasami i zasalutowa\u0142.<\/p>\n<p class=\"tekst\">Nie poruszywszy si\u0119 pu\u0142kownik otworzy\u0142 oczy i spojrza\u0142 na niego.<\/p>\n<p class=\"tekst\">&#8211; Co\u015b wa\u017cnego?<\/p>\n<p class=\"tekst\">&#8211; Tak jest, panie pu\u0142kowniku. Zacz\u0119\u0142o si\u0119.<\/p>\n<p class=\"tekst\">Lecz, jak si\u0119 okaza\u0142o, pi\u0105tek, 1 wrze\u015bnia, min\u0105\u0142 dla 17. Pu\u0142ku U\u0142an\u00f3w bez dalszych incydent\u00f3w. Przez ca\u0142y dzie\u0144 nadchodzi\u0142y meldunki, plastyczne relacje naocznych \u015bwiadk\u00f3w i oficjalne komunikaty: o tym, jak cz\u0142onkowie mniejszo\u015bci niemieckiej w Lesznie ustawili w oknie na wysokim pi\u0119trze karabin maszynowy wycelowany w rynek; o b\u00f3jce mi\u0119dzy uczniami a innymi przedstawicielami pi\u0105tej kolumny gdzie indziej w mie\u015bcie; o starciachna granicy; a wreszcie &#8211; wiadomo\u015b\u0107 odebrana z naj\u017cywsz\u0105 rado\u015bci\u0105 &#8211; o udanej akcji. Sta\u015b Czerniawski i trzeci szwadron bez strat w\u0142asnych dokonali zasadzki na kompani\u0119 Niemc\u00f3w, kt\u00f3rzy przekroczyli granic\u0119 i praktycznie zostali wybici do nogi.<\/p>\n<p class=\"tekst\">Wczesnym rankiem na niebie pojawi\u0142y si\u0119 samoloty. Z czasem wszyscy oswoili si\u0119 z ich warkotem. Przelatywa\u0142y jednak wysoko, nikogo nie n\u0119kaj\u0105c i same nie n\u0119kane, wykonuj\u0105c zadania, kt\u00f3rych celu nie wyjawia\u0142y.<\/p>\n<p class=\"tekst\">Przez ca\u0142y dzie\u0144 kontynuowano prace przy umocnieniach.<\/p>\n<p class=\"tekst\">A potem, w sobot\u0119, ruszyli uchod\u017acy. Pozna\u0144skie tworzy\u0142o co\u015b w rodzaju naturalnego wyst\u0119pu, stercz\u0105cego z Polski w g\u0142\u0105b Niemiec. Jak fala rozdzielona przez jaki\u015b przyl\u0105dek i wzbieraj\u0105ca po obu jego stronach, natarcie niemieckie, rozpocz\u0119te w pi\u0105tek, 1 wrze\u015bnia, ze\u015blizn\u0119\u0142o si\u0119 po tym wybrzuszeniu i przela\u0142o przez granic\u0119 na p\u00f3\u0142nocy i po\u0142udniu, przebijaj\u0105c si\u0119 na p\u00f3\u0142nocy przez tak zwany korytarz i \u0142\u0105cz\u0105c si\u0119 w ten spos\u00f3b z si\u0142ami w Prusach Wschodnich oraz uderzaj\u0105c na po\u0142udniu po najkr\u00f3tszej drodze do Warszawy. Wzd\u0142u\u017c granicy pozna\u0144skiej, skraju wybrzuszenia, w drugim dniu wojny Niemcy wci\u0105\u017c jeszcze staczali potyczki zupe\u0142nie ma\u0142ymi si\u0142ami. Absorbowa\u0142 ich tutaj inny wa\u017cny aspekt nowoczesnej wojny &#8211; systematyczne wysiedlanie ludno\u015bci cywilnej. Nie cofano si\u0119 przed niczym, co mog\u0142o stu\u017cy\u0107 temu celowi. Wkr\u00f3tce wszystkie wsie graniczne sta\u0142y w p\u0142omieniach. W sobot\u0119 rano na drogach pojawi\u0142y si\u0119 wsz\u0119dzie pierwszeza\u0142adowane wozy oraz niewielkie grupki i kolumny posuwaj\u0105cych si\u0119 w\u015br\u00f3d kurzu postaci, \u017ca\u0142o\u015bnie objuczonych tobo\u0142ami pe\u0142nymi niedorzecznie dobranych przedmiot\u00f3w.<\/p>\n<p class=\"tekst\">Z pocz\u0105tku wydawa\u0142o si\u0119, \u017ce to jaka\u015b pomy\u0142ka, nieporozumienie, \u017ce te niewielkie gromady to jedynie przypadkowi ludzie, kt\u00f3rzy ulegli panuj\u0105cemu wok\u00f3\u0142 zamieszaniu lub post\u0105pili wbrew rozs\u0105dkowi. Kiedy jednak min\u0105\u0142 ranek i popo\u0142udnie, a nad drogami wci\u0105\u017c unosi\u0142 si\u0119 kurz i nadal wzd\u0142u\u017c wznoszonych umocnie\u0144 przesuwa\u0142a si\u0119 ta sama procesja bezdomnych, przera\u017conych twarzy, ci\u0119\u017cko zgi\u0119tych ramion i w udr\u0119czeniu drepcz\u0105cych n\u00f3g, stopniowo przenikn\u0119\u0142o do \u015bwiadomo\u015bci pracuj\u0105cych ludzi, przygl\u0105daj\u0105cych si\u0119 ich pochodowi, \u017ce to prawda, to jest teraz normalne, to w\u0142a\u015bnie nasta\u0142o.<\/p>\n<p class=\"tekst\">Rozpocz\u0119\u0142y si\u0119 wielkie migracje XX wieku, w\u0119dr\u00f3wki lud\u00f3w Europy po drogach Europy, migracje ani nie kierowane m\u0105drym instynktem ptak\u00f3w, ani nawet nie uwie\u0144czone fatalizmem samob\u00f3jczej paniki leming\u00f3w, lecz stanowi\u0105ce bezcelow\u0105, beznadziejn\u0105, daremn\u0105 ucieczk\u0119 od jednego zagro\u017cenia w ramiona innego, nieskuteczn\u0105, nie os\u0142oni\u0119t\u0105, wci\u0105\u017c poszukuj\u0105c\u0105 jakiego\u015b bezpiecze\u0144stwa, spokojnego miejsca, odrobiny pewno\u015bci i nie znajduj\u0105c\u0105 niczego. Nic dziwnego, \u017ce kiedy fenomen ten po raz pierwszy ukaza\u0142 swe oblicze, kiedy pojedynczo i parami pierwsze jask\u00f3\u0142ki piekielnego lata okrucie\u0144stwa zacz\u0119ty przemyka\u0107 wzd\u0142u\u017c dr\u00f3g z rozmy\u015blnym niezdecydowaniem, nawet w kraju, gdzie pami\u0119\u0107 o minionym exodusie i grabie\u017cach liczy\u0142a zaledwie dwadzie\u015bcia lat, ludzie, u\u015bpieni tym dwudziestoleciem \u0142askawego pokoju, przez kilka godzin nie chcieli przyj\u0105\u0107 do wiadomo\u015bci tej zmiany.<\/p>\n<p class=\"tekst\">W ci\u0105gu nast\u0119pnych kilku tygodni wszystkie g\u0142\u00f3wne drogi polskie mia\u0142y ujrze\u0107 takie same bezradne, wezbrane rzeki ludzi; a w\u015br\u00f3d nich niemal wsz\u0119dzie pojawia\u0142y si\u0119 bardziej uporz\u0105dkowane i w pewnym sensie bardziej tragiczne kolumny innego rodzaju. Te z\u0142o\u017cone by\u0142y wy\u0142\u0105cznie z m\u0119\u017cczyzn, wci\u0105\u017c jeszcze ubranych po cywilnemu, lecz bez baga\u017cu, kt\u00f3rzy trzymali si\u0119 razem i posuwali si\u0119 naprz\u00f3d z jak\u0105\u015b pos\u0119pn\u0105 zaci\u0119to\u015bci\u0105. Wszyscy oni byli w wieku poborowym i nale\u017celi do tych, kt\u00f3rym zamieszanie i zw\u0142oka spowodowana op\u00f3\u017anieniem powszechn\u0119j mobilizacji uniemo\u017cliwi\u0142y dotarcie do swoich jednostek.<\/p>\n<p class=\"tekst\">Uformowawszy si\u0119 w kolumny maszerowali teraz tam i siam po\u015br\u00f3d p\u00f3l bitewnych a\u017c do ko\u0144ca kampanii, szukaj\u0105c ci\u0105gle jakiego\u015b punktu mobilizacyjnego, w kt\u00f3rym mogliby wst\u0105pi\u0107 do wojska. Wielokrotnie byli obrzucani bombami i ostrzeliwani z broni maszynowej z powietrza. Wielu wpada\u0142o mi\u0119dzy posuwaj\u0105ce si\u0119 naprz\u00f3d kolumny niemieckie i gin\u0119\u0142o albo dostawa\u0142o si\u0119 do niewoli. Niekiedy ca\u0142e grupy by\u0142y wybijane w pie\u0144. A niekiedy, dotar\u0142szy wreszcie do wojew\u00f3dztw wschodnich, wpada\u0142y tam w r\u0119ce Rosjan.<\/p>\n<p class=\"tekst\">Jedna z takich kompanii ochotnikc\u00f3w podesz\u0142a w sobot\u0119 wieczorem pod ob\u00f3z 17. Pu\u0142ku U\u0142an\u00f3w. Kolumna z\u0142o\u017cona z oko\u0142o 200 m\u0119\u017cczyzn wmaszerowa\u0142a podjazdem, ustawi\u0142a si\u0119 w dwuszeregu pod domem i wys\u0142a\u0142a pismo z zapytaniem, czy dow\u00f3dca zechce z nimi rozmawia\u0107. Gdy pu\u0142kownik zszed\u0142 po schodach, przodownik grupy wyst\u0105pi\u0142 naprz\u00f3d i przedstawi\u0142 spraw\u0119. Czy pan pu\u0142kownik mo\u017ce ich przyj\u0105\u0107 jako u\u0142an\u00f3w do swego pu\u0142ku?<\/p>\n<p class=\"tekst\">Konieczno\u015b\u0107 odm\u00f3wienia im &#8211; gdy\u017c wobec braku dodatkowego wyposa\u017cenia musia\u0142 im odm\u00f3wi\u0107 &#8211; by\u0142a podw\u00f3jnie przygn\u0119biaj\u0105ca: ludzie ci rzeczywi\u015bcie by si\u0119 przydali; a poza tym nie by\u0142o przyjemnie odsy\u0142a\u0107 ich z niczym. Uczucia pu\u0142kownika uwidoczni\u0142y si\u0119 w zewn\u0119trznych oznakach irytacji. Do\u015b\u0107 zwi\u0119\u017ale podzi\u0119kowa\u0142 przybyszom, poradzi\u0142 im, gdzie powinni spr\u00f3bowa\u0107 si\u0119 uda\u0107 i w gro\u017anym milczeniu powr\u00f3ci\u0142 do biura. Wci\u0105\u017c jeszcze by\u0142 markotny i przygn\u0119biony, gdy p\u00f3\u017aniej tego wieczoru spr\u00f3bowali go zagadn\u0105\u0107 jego dwaj m\u0142odzi gospodarze. Nie po raz pierwszy przychodzili z t\u0105 sam\u0105 pro\u015bb\u0105, lecz tym razem bardzo starannie si\u0119 przygotowali. Ubrali si\u0119 tak, \u017ce do w pe\u0142ni \u017co\u0142nierskiego wygl\u0105du brakowa\u0142o im jedynie kurtek munduro-wych i czapek, a tu\u017c pod oknem ustawili: m\u0142odszy swego konia, osiod\u0142anego ju\u017c, a starszy, Jul, samoch\u00f3d ojca. Czy nie mogliby, b\u0142agali znowu, wst\u0105pi\u0107 do pu\u0142ku? Pu\u0142kownik, nie b\u0119d\u0105cy w nastroju do my\u015blenia o g\u0142upstwach, mia\u0142 ju\u017c zamiar ich odprawi\u0107. Co\u015b w ich gorliwych twarzach uj\u0119\u0142o go jednak. Spojrza\u0142 na nich raz jeszcze, zwracaj\u0105c uwag\u0119 na pomys\u0142owo\u015b\u0107, z jak\u0105 usi\u0142owali go przekona\u0107 o swej przydatno\u015bci.<\/p>\n<p class=\"tekst\">&#8211; No, dobrze! &#8211; powiedzia\u0142 u\u015bmiechaj\u0105c si\u0119. &#8211; Id\u017acie z tym do D\u0119bickiego. Powiedzcie, \u017ce ja was przysy\u0142am.<\/p>\n<p class=\"tekst\">Kiedy pu\u0142k wyruszy\u0142, ch\u0142opcy poszli wraz z nim i w ci\u0105gu nast\u0119pnych trzech tygodni obaj zgin\u0119li.<a href=\"#p2\">2<\/a><\/p>\n<p class=\"tekst\">Zamiast by\u0107, jak si\u0119 obawia\u0142, pi\u0105tym kotem u wozu, Ders\u0142aw stwierdza\u0142, \u017ce o wiele bardziej przypomina pu\u0142kow\u0105 pann\u0119 do wszystkiego. Mi\u0119dzy innymi, gdy jego bezpo\u015bredni prze\u0142o\u017ceni byli w rozjazdach, cz\u0119sto pozostawa\u0142 sam na s\u0142u\u017cbie w &#8222;kancelarii&#8221; i tak w\u0142a\u015bnie by\u0142o tego niedzielnego popo\u0142udnia. Pu\u0142kownik pojecha\u0142 do dow\u00f3dztwa Brygady, zabieraj\u0105c z sob\u0105 adiutanta. Major Skrzynecki znajdowa\u0142 si\u0119 gdzie\u015b w terenie, g\u0142owi\u0105c si\u0119 nad wiecznym problemem zaopatrzenia. Zast\u0119pca dow\u00f3dcy, podpu\u0142kownik Rumocki, r\u00f3wnie\u017c by\u0142 nieobecny. Ders\u0142aw siedzia\u0142 gaw\u0119dz\u0105c z Benkiem Godurowiczem, t\u0119gim, energicznym m\u0142odzie\u0144cem, jednym z oficer\u00f3w ze szwadronu karabin\u00f3w maszynowych. Nic specjalnego si\u0119 nie dzia\u0142o. W wysokim, zdobionym salonie, wype\u0142nionym teraz mapami, sprz\u0119tem i zaimprowizowanymi biurkami, ich niesk\u0142adna rozmowa stawa\u0142a si\u0119 coraz bardziej chaotyczna i w ko\u0144cu, jakby powodowani tym samym impulsem, wstali i podeszli do jednego z okien. Na zewn\u0105trz znajdowa\u0142 si\u0119 ogr\u00f3d, jaskrawy od jesiennych kwiat\u00f3w. Za nim drzema\u0142a wci\u0105\u017c jeszcze spokojna wie\u015b. A w oddali, za sadami i szczytami dach\u00f3w, rozpo\u015bciera\u0142o si\u0119, ja\u015bniej\u0105c w promieniach zachodz\u0105cego s\u0142o\u0144ca, olbrzymie rozlewisko g\u0142adkiej, l\u015bni\u0105cej wody.<\/p>\n<p class=\"tekst\">Teren zosta\u0142 zatopiony i wszystkie pozosta\u0142e prace przy umocnieniach by\u0142y na uko\u0144czeniu. Wpatruj\u0105c si\u0119 przed siebie Ders\u0142aw zastanawia\u0142 si\u0119, jak b\u0119dzie wygl\u0105da\u0142 atak, kiedy ju\u017c si\u0119 zacznie; usi\u0142owa\u0142 sobie wyobrazi\u0107 rodzaj si\u0142, jakie trzeba b\u0119dzie odpiera\u0107 z tych umocnie\u0144: czo\u0142gi, motocykle p\u0119dz\u0105ce po drogach, pociski wybuchaj\u0105ce wok\u00f3\u0142 pa\u0142acu i we wsi, szeregi piechoty przemykaj\u0105ce si\u0119 przez pola, zatrzymuj\u0105ce si\u0119 przed rozlewiskiem&#8230; Nie odczuwa\u0142 w tej chwili niepokoju, po prostu by\u0142 ciekaw. Stwierdza\u0142, \u017ce trudno jest mu sobie wyobrazi\u0107 przypuszczalny obraz zdarze\u0144 i zwr\u00f3ci\u0142 si\u0119 z jak\u0105\u015b refleksj\u0105 do swego towarzysza.<\/p>\n<p class=\"tekst\">Benek mrukn\u0105\u0142 ze z\u0142o\u015bci\u0105: &#8211; Nie rozumiem, dlaczego jeszcze ich nie ma. W\u0142a\u015bciwie dlaczego? O co tu chodzi? Co si\u0119 dzieje na po\u0142udniu? Albo na Pomorzu? Ci\u0105g\u0142a gadanina, ale dlaczego do diab\u0142a nie otrzymujemy \u017cadnych meldunk\u00f3w?<\/p>\n<p class=\"tekst\">Na te s\u0142owa opu\u015bci\u0142 Ders\u0142awa beztroski nastr\u00f3j. On r\u00f3wnie\u017c odczuwa\u0142 ten niepok\u00f3j, gdy nie zaprz\u0105ta\u0142y jego g\u0142owy bie\u017c\u0105ce potrzeby, niepok\u00f3j, kt\u00f3ry przez ca\u0142y dzie\u0144 narasta\u0142 w pa\u0142acu. To prawda, nie otrzymywali \u017cadnych wiadomo\u015bci o froncie. Dociera\u0142y plotki i nieustannie trajkota\u0142a radiostacja, lecz nie by\u0142o \u017cadnych oficjalnych informacji. Z powodu ich braku zaczyna\u0142y si\u0119 mno\u017cy\u0107 w\u0105tpliwo\u015bci. W ci\u0105gu tygodnia sp\u0119dzonego w koszarach byli fizycznie odizolowani. Jednak Ders\u0142awowi wydawa\u0142o si\u0119, \u017ce w jaki\u015b spos\u00f3b tutaj, w otwartym terenie, s\u0105 jeszcze bardziej odci\u0119ci. Co\u015b przecie\u017c musia\u0142o si\u0119 dzia\u0107 na ich w\u0142asnym wojskowym podw\u00f3rku. Nic jednak o tym nie wiedzieli. Wydawa\u0142 si\u0119 zupe\u0142nie oderwany od normalnego \u017cycia cywilnego, od w\u0142asnego \u017cycia w przesz\u0142o\u015bci. W przerwach mi\u0119dzy obowi\u0105zkami powraca\u0142 wprawdzie w my\u015blach do dawnych chwil, lecz ju\u017c coraz rzadziej i wszystko, co dawne, zacz\u0119ta otacza\u0107 dziwna aura nierealno\u015bci.<\/p>\n<p class=\"tekst\">Uwaga Benka skierowa\u0142a rozmow\u0119 z powrotem na utarte tory i przez chwil\u0119 spierali si\u0119, nie rozstrzygaj\u0105c niczego. W pewnym momencie rozleg\u0142o si\u0119 pukanie do drzwi i wszed\u0142 goniec. Przywi\u00f3z\u0142 depesz\u0119 z posterunku stra\u017cy granicznej. Na prawym kra\u0144cu odcinka 17. Pu\u0142ku U\u0142an\u00f3w przez granic\u0119 na g\u0142\u0119boko\u015b\u0107 kilku kilometr\u00f3w przedar\u0142 si\u0119 oddzia\u0142 piechoty niemieckiej i zainstalowa\u0142 si\u0119 na niewielkim wzg\u00f3rzu.<\/p>\n<p class=\"tekst\">Benek pojecha\u0142 na rekonesans zabieraj\u0105c ci\u0119\u017car\u00f3wk\u0119 i kilku u\u0142an\u00f3w. Wr\u00f3ciwszy oznajmi\u0142, \u017ce wydaje si\u0119 tam by\u0107 oko\u0142o stu pi\u0119\u0107dziesi\u0119ciu Niemc\u00f3w, lecz przypuszczalnie uda\u0142oby si\u0119 przeprowadzi\u0107 skuteczny kontratak mniej wi\u0119cej osiemdziesi\u0119cioma lud\u017ami, gdyby rzecz dobrze zaplanowa\u0107. Spojrzeli z Ders\u0142awem po sobie. Zabranie cho\u0107by jednego u\u0142ana z umocnie\u0144 by\u0142o wykluczone. Gdy si\u0119 tak zastanawiali, pojawi\u0142 si\u0119 trzeci wsp\u00f3lnik, Brzozowski, dowodz\u0105cy plutonem pionier\u00f3w. Us\u0142yszawszy wiadomo\u015b\u0107, przez chwil\u0119 my\u015bla\u0142, po czym o\u015bwiadczy\u0142, \u017ce poniewa\u017c wi\u0119kszo\u015b\u0107 jego ludzi pilnuje miejsc ju\u017c zaminowanych, mo\u017ce po niewielkim ich przegrupowaniu odst\u0105pi\u0107 pi\u0119\u0107dziesi\u0119ciu. Je\u015bli uda im si\u0119 wypo\u017cyczy\u0107 paru z Gwardii Narodowej, wci\u0105gn\u0105\u0107 kilku ordynans\u00f3w i kierowc\u00f3w&#8230; Plan szybko nabiera\u0142 rumie\u0144c\u00f3w. We wsi odkryto kilka cywilnych ci\u0119\u017car\u00f3wek i sprowadzono je pod pa\u0142ac. Dwaj podporucznicy z r\u00f3\u017cnych szwadron\u00f3w, maj\u0105cy par\u0119 godzin wolnych od s\u0142u\u017cby uzyskali pozwolenie na wzi\u0119cie udzia\u0142u. Jul i jego brat mieli s\u0142u\u017cy\u0107 za przewodnik\u00f3w. Przed wieczorem zorganizowano kolumn\u0119 i przygotowano plan ataku.<\/p>\n<p class=\"tekst\">W obliczu akcji nastroje wszystkich poprawi\u0142y si\u0119. Otrzymawszy rozkazy \u017co\u0142nierze poszli co\u015b zje\u015b\u0107 i odpocz\u0105\u0107 do \u015bwitu, a w pa\u0142acu czterej m\u0142odzie\u0144cy zjedli kolacj\u0119, po kt\u00f3rej rozci\u0105gn\u0119li si\u0119 na kanapach. Ders\u0142aw przyci\u0105gn\u0105\u0142 krzes\u0142o na \u015brodek biura i usiad\u0142 na nim okrakiem twarz\u0105 w stron\u0119 drzwi, wyczekuj\u0105c powrotu pu\u0142kownika. Skrzy\u017cowawszy ramiona na oparciu u\u0142o\u017cy\u0142 na nich g\u0142ow\u0119 i po paru minutach g\u0142\u0119boko zasn\u0105\u0142.<\/p>\n<p class=\"tekst\">W kilka godzin p\u00f3\u017aniej od strony wsi nadjecha\u0142 samoch\u00f3d pu\u0142kownika. Wartownicy, wiedz\u0105c, \u017ce co\u015b si\u0119 szykuje, w\u0142\u0105czyli rz\u0119siste \u015bwiat\u0142a i w chwil\u0119 p\u00f3\u017aniej Ders\u0142awa obudzi\u0142y szybkie gniewne kroki pu\u0142kownika i drzwi do biura gwa\u0142townie si\u0119 otworzy\u0142y. Zerwawszy si\u0119 z krzes\u0142a z ustami pe\u0142nymi wyja\u015bnie\u0144 nadzia\u0142 si\u0119 na potok rozw\u015bcieczonych pyta\u0144.<\/p>\n<p class=\"tekst\">Co za szale\u0144stwa si\u0119 tu wyprawia? Czemu pal\u0105 si\u0119 wszystkie \u015bwiat\u0142a w domu, a ca\u0142y podjazd jest pe\u0142en nie zamaskowanych ci\u0119\u017car\u00f3wek? Czy Ders\u0142aw zwariowa\u0142?<\/p>\n<p class=\"tekst\">Ders\u0142aw zbieg\u0142 do drzwi na dole. \u015awiat\u0142a zgas\u0142y. Ci\u0119\u017car\u00f3wki przetoczy\u0142y si\u0119 ha\u0142a\u015bliwie pod os\u0142on\u0119 najbli\u017cszych drzew. lch olbrzymie ko\u0142a buksowa\u0142y na klombach w \u015bwietle ksi\u0119\u017cyca, przypominaj\u0105c nagle i na wp\u00f3\u0142 niedorzecznie o wojennej rzeczywisto\u015bci. Wr\u00f3ciwszy, zacz\u0105\u0142 w mo\u017cliwie przekonywaj\u0105cy spos\u00f3b wyja\u015bnia\u0107 wielki plan, lecz pu\u0142kownik mu przerwa\u0142 &#8211; atak? To zachwycaj\u0105ce! Ale, niestety, ca\u0142kowicie sprzeczne z rozkazami. Czy Ders\u0142aw b\u0119dzie tak dobry i sprowadzi natychmiast dow\u00f3dc\u00f3w szwadron\u00f3w?<\/p>\n<p class=\"tekst\">Gdy Ders\u0142aw zn\u00f3w p\u0119dzi\u0142 na d\u00f3\u0142, uczucie przykrego zaskoczenia ust\u0105pi\u0142o w nim miejsca niepokojowi. Zaczyna\u0142 rozumie\u0107 swego dow\u00f3dc\u0119. I bardzo szybko jego najgorsze obawy co do powod\u00f3w wybuchu pu\u0142kownika potwierdzi\u0142y si\u0119. Kiedy dow\u00f3dcy szwadron\u00f3w weszli do wielkiego salonu i gromadzili si\u0119 wok\u00f3\u0142 sto\u0142u, mign\u0119\u0142a mu na chwil\u0119 twarz pu\u0142kownika, spogl\u0105daj\u0105cego ku nim w g\u00f3r\u0119, i zauwa\u017cy\u0142 z szokiem zm\u0119czenie w jego oczach. Pu\u0142kownik od\u0142o\u017cy\u0142 o\u0142\u00f3wek.<\/p>\n<p class=\"tekst\">&#8211; Panowie oficerowie &#8211; rzek\u0142 &#8211; nie b\u0119dzie \u017cadnych pyta\u0144 co do zasadno\u015bci rozkazu, jaki musz\u0119 panom wyda\u0107, ani te\u017c mam nadziej\u0119, zb\u0119dnych obaw. Jutro o jedenastej przed po\u0142udniem wasze szwadrony b\u0119d\u0105 gotowe do marszu. Wycofujemy si\u0119 na Wsch\u00f3d&#8230;<\/p>\n<hr class=\"przypisy\" \/>\n<p id=\"p1\" class=\"przypis\">1Transzeja &#8211; r\u00f3w \u0142\u0105cz\u0105cy w jednolity system r\u00f3\u017cne urz\u0105dzenia obronne lub obl\u0119\u017cnicze (przyp. B.W.)<\/p>\n<p id=\"p2\" class=\"przypis\">2Patrz <a href=\"\/wp\/?tag=kw15\">Kwartalnik stycze\u0144-marzec 1997, nr 15<\/a>, w kt\u00f3rym zamie\u015bcili\u015bmy \u017cyciorysy <a href=\"\/wp\/1997\/03\/juliusz-zoltowski-1916-1944\/\">Juliusza<\/a> i <a href=\"\/wp\/1997\/03\/alfred-zoltowski-1918-1939\/\">Alfreda<\/a> \u017b\u00f3\u0142towskich pi\u00f3ra ich brata Micha\u0142a z Lasek. Alfred ci\u0119\u017cko ranny zmar\u0142 13 XI 1939 roku, Juliusz zgin\u0105\u0142 znacznie p\u00f3\u017aniej &#8211; 29 IX 1944 r. (przyp. B. W ).<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Wojciech Che\u0142kowski Jest to rozdzia\u0142 ksi\u0105\u017cki The Buried Standard (1995) po\u015bwi\u0119conej dziejom 17. Pu\u0142ku U\u0142an\u00f3w Wielkopolskich we wrze\u015bniu 1939 r. Utw\u00f3r by\u0142 pisany w czasie wojny w Wielkiej Brytanii i autor, a\u017ceby uchroni\u0107 od represji niemieckich opisywanych w niej os\u00f3b, pozmienia\u0142 niekt\u00f3re nazwiska &#8211; dla czytelnik\u00f3w &#8222;Kwartalnika&#8221; istotne. Chcia\u0142abym wi\u0119c wyja\u015bni\u0107, \u017ce i pa\u0142ac, o [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":2,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"ngg_post_thumbnail":0,"footnotes":""},"categories":[10],"tags":[38],"class_list":["post-435","post","type-post","status-publish","format-standard","hentry","category-kwartalniki","tag-kw16"],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/www.zoltowscy.pl\/wp\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/435","targetHints":{"allow":["GET"]}}],"collection":[{"href":"https:\/\/www.zoltowscy.pl\/wp\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/www.zoltowscy.pl\/wp\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/www.zoltowscy.pl\/wp\/wp-json\/wp\/v2\/users\/2"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/www.zoltowscy.pl\/wp\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=435"}],"version-history":[{"count":2,"href":"https:\/\/www.zoltowscy.pl\/wp\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/435\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":2174,"href":"https:\/\/www.zoltowscy.pl\/wp\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/435\/revisions\/2174"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/www.zoltowscy.pl\/wp\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=435"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/www.zoltowscy.pl\/wp\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=435"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/www.zoltowscy.pl\/wp\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=435"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}