IZABELA BROSZKOWSKA z ŻÓŁTOWSKICH

10.9.1938 – 17.8.2023
Wspomnienie

Izabela urodziła się 10 września 1938 roku w Poznaniu. Jej rodzicami byli Benedykt i Róża z Fudakowskich Żółtowscy – ostatni właściciele Godurowa, majątku położonego w powiecie Gostyńskim w Wielkopolsce. Kiedy nadeszło pamiętne lato roku 1939, Benedykt, jako oficer rezerwy 17. pułku ułanów z Leszna, został również zmobilizowany, Róża Żółtowska z maleńką Izą wyjechały z Godurowa, aby znaleźć schronienie u swoich rodziców Fudakowskich w ich majątku Krasnobród na Roztoczu. Benedykt traci nogę w obronie Warszawy i jako inwalida wojenny nie idzie do niewoli. Po zakończeniu Kampanii Wrześniowej rodzina Żółtowskich osiada w Krasnobrodzie. W 1944 roku wszyscy mieszkańcy krasnobrodzkiego dworu zostali wygnani przez „Armię wyzwolicielkę”. Do Godurowa też nigdy już nie wrócili.
Nadchodzą trudne powojenne lata. W 1955 Iza zdaje maturę w liceum sióstr Sacré-Cœur w Polskiej Wsi koło Poznania. Później studiuje w Warszawie na wydziale Geodezji i Kartografii Politechniki Warszawskiej, uzyskując dyplom magistra inżyniera geodezji. Następnie przez szereg lat pracuje w Warszawskim Przedsiębiorstwie Geodezyjnym (WPG), gdzie sprawuje różne stanowiska kierownicze.
Z Izą poznaliśmy się w roku 1960 w grupie młodzieży skupionej wokół ks. Tadeusza Fedorowicza z Lasek. W roku 1962 pobraliśmy się, a następnie urodziło nam się dwóch synów: Piotr (1963) i Krzysztof (1966).
Oboje byliśmy zaangażowani w pracę społeczną. To przede wszystkim Klub Inteligencji Katolickiej (KIK) w Warszawie. Kiedy Iza zostanie przewodniczącą Sekcji Rodzin KIK (skupiającą ok. 500 rodzin), rezygnuje z pracy w WPG, aby móc więcej czasu poświęcić pracy w Klubie. Podejmuje pracę w Redakcji miesięcznika „Więź” jako dyrektor administracyjny. (Więź i KIK zajmowały wówczas wspólny lokal przy ul. Kopernika w Warszawie).
Iza była osobą inteligentną i jak to ludzie inteligentni, miała wielkie poczucie humoru. Była z natury pogodna. W każdej napotkanej osobie próbowała znajdować dobre cechy. Mieliśmy ogromne grono przyjaciół. Zapewne dzięki wykształceniu inżynierskiemu potrafiła zachować dystans do napotykanych spraw, umiejąc rozróżniać sprawy ważne od mniej ważnych, czy zupełnie błahych. W naszej rodzinie też była często głosem rozsądku. Była powszechnie szanowana i kochana. W małżeństwie przeżyliśmy 61 szczęśliwych lat. Była wspaniałą żoną. Także matką i babcią oraz niezwykle troskliwą synową.
Była ciekawa świata, kochała przyrodę i podróże. Jeździliśmy po całej Polsce i Europie, ale i po świecie. Najpierw z dziećmi, później sami lub z bliskimi przyjaciółmi. Wielokrotnie żeglowaliśmy po Morzu Śródziemnym. Iza miała niezwykłą orientację w terenie i w czasach kiedy nie było jeszcze nawigacji GPS, dzięki niej, zawsze trafialiśmy do celu. Interesowała się historią i archeologią, a także lubiła otaczać się ładnymi przedmiotami. Lubiła słuchać muzyki, w czym trochę się różniliśmy. Ona wolała utwory fortepianowe, ja – smyczki. Już będąc na emeryturze, napisała książki o historii rodzinnej („Żółtowscy z Godurowa”, a następnie „Trudne Lata”), książkę o warszawskiej rodzinie Szlenkierów, opowieść o ks. Tadeuszu Fedorowiczu („Szczęśliwe Życie”) oraz opracowała wspomnienia swojego dziadka Kazimierza Fudakowskiego („Między endecją a sanacją”). W jej planach było jeszcze opracowanie pamiętników Józefa Żółtowskiego z Kocka, ale wskutek postępującej choroby nie starczyło jej już na to sił.
17 sierpnia 2023 roku zgasła w domu na warszawskim Ursynowie, otoczona przez najbliższych. Pozostawiła nas w głębokiej żałobie i wielkiej tęsknocie, którą trudno ukoić. Na Jej mszę pogrzebową w dniu 2 września 2023 roku – do kościoła św. Apostołów Piotra i Pawła w podwarszawskich Pyrach – przybyło ponad 200 osób. To nie tylko krewni i liczni przyjaciele, ale także osoby, które spotykały ją w różnych okolicznościach życiowych i też zapragnęły Ją pożegnać.

R.I.P. Wieczny odpoczynek racz Jej dać Panie.
PAWEŁ BROSZKOWSKI

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *