Tradycja spożywania jaj w czasie świątecznego śniadania przyszła do nas z Niemiec.
Prawdopodobnie wzięła się ona z kościelnego zakazu jedzenia jaj podczas wielkiego postu i upragnionego ich powrotu na świąteczny stół.
Jajko od wieków doceniane było w każdej kulturze. Sławny rzeźbiarz rumuński Brancusi uważał, że jest ono formą najbardziej doskonałą. Nie tylko na doskonały kształt, ale także na skład, zawiera bowiem wszystkie konieczne do życia składniki odżywcze: białko, tłuszcz, żelazo, fosfor, sole mineralne i witaminy (z wyjątkiem witaminy C). Podobno średniowieczni zakonnicy potrafili zjeść… 30 jaj dziennie. Ich miłość do białka i żółtka była tak wielka, że wymyślili nawet potrawę, zwaną pitantą. Składa się ona z 30 jaj i 300 g ryb świeżych lub 125 g solonych. Największą popularnością cieszyły się wśród średniowiecznych smakoszy omlety ze szparagami, jajka smażone polane miodem oraz mleko wielbłądzicy zmieszane z miodem, jajkami, mirrą, cynamonem i pieprzem.
Potem nastały dla jaja ciężkie czasy. Odkryto bowiem, że zawiera zbyt wiele cholesterolu, którego nadmiar prowadzi do miażdżycy, zawału i nadciśnienia. Najbardziej szkodliwe jest żółtko – ma 250 mg cholesterolu. Dzienna norma cholesterolu dozwolona dla zdrowego dorosłego człowieka nie powinna przekraczać 300 mg. Są jednak i tacy, którzy uważają, że zjedzenie nawet trzech jaj każdego dnia nie wpływa na poziom cholesterolu, a jaja przepiórcze pomagają w leczeniu bezpłodności.
Patrząc na obecne światowe menu, widać, że złe cechy jaj nie odstraszają smakoszy. Hiszpanie i Portugalczycy podają jaja z ogromną ilością pomidorów i papryki, a Węgrzy okraszają je dodatkowo kiełbasą (chyba mają zdrowe wątroby!). Hindusi z kolei wolą jaja na ostro, przyprawione curry, a Czesi – marynowane w occie z cebulą, podawane do szklaneczki piwa.
Wydaje się, że okres straszenia jajkami minął. Lekarze twierdzą, że bez obawy możemy zjeść jedno jajko dziennie.
Więc smacznego jajka!
Dodaj komentarz