Tekst z oryginału zapisków z pamiętnika

Tekst z oryginału zapisków z pamiętnika

Dnia 1 lipca piątek

Dzisiaj mamy wyjechać do Szeromina na wesele panny Heleny i pana Bolesława Rymgajllo, więc rano wyszliśmy na pociąg który odjeżdżał o godz. 8.30 z dworca Kowelskiego. Pojechaliśmy dorożką na dworcu długo czekaliśmy, kupiłem tam sobie pocztówkę. W wagonach nie było wcale tłoku i siedzieliśmy wygodnie i dobrze. Przejeżdżaliśmy koło Modlina gdzie 14 i 15 maja spędziliśmy miłe bardzo chwile. Jedziemy koleją może 2 godziny gdy pociąg stanął bo to była stacja Nasielsk a od Nasielska do Płońska trzeba jeszcze jechać kolejką. W czasie gdy pan …. dawał tragarzowi pieniądze myśmy odpoczywali w zajeździe bardzo nieapetycznym bo na poręczach ganku wisiały zażółcone piernaty i poduszki i ten widok zniechęcał podróżnych do wstąpienia na piwo czy herbatę z sacharyną. Ale myśmy wstąpili i piliśmy herbatę mętną , z oczami tłuszczu , pewno te szklanki były używane do tłuszczu a nie do herbaty. Po biesiadzie w zajeździe poszliśmy na stacje kolejki , a w wagonie dobrze się ulokowaliśmy, i czekaliśmy na ruszenie. Po 3 kwadransach nudnego czekania, pociąg ruszył trzęsąc bardzo. Ja od wielu lat nie jeździłem kolejką wiec wydawało mi się to nowością, bardzo lubię jechać kolejką i patrzeć na widoki które mijają przez okno. Na stacji Płońsk były już konie, z Szeromina i niemi prędko i wygodnie dojechaliśmy do Szeromina. Dworek Szerominski leży przy drodze kończącej się, leży ku południowo wschodowi a za dworkiem jakie pół kilometra płynie rzeczka Płonka bardzo płytka i wolno biegnąca. Koło niej znajdują się pokłady torfowe sięgające prawie ku dworowi, ziemia jest tan bardzo urodzajna, lecz w ostatnich dniach była tam susza, teraz wyniszczyła przepiękne urodzaje. Gospodarstwo jest tam wyśmienite, cale tabuny koni gnają przez łąki, całe stada krów najrasowszych hodują się świetnie, krowy są piękne, rasowe, rogi ku dołowi, skóra pokryta łatami czarnymi i białymi, jedna jest podobna do drugiej, jak się zobaczy stado to się pomyśli że to jedna krowa. Zaraz na nasze spotkanie wyszli wszyscy, i bardzo się nami ucieszyli. Ojciec ich jest bardzo stary i ślepy, już od dwudziestu lat czy więcej, jutro rodzice ich będą obchodzili 50 lecie swego życia małżeńskiego, uroczystość to bardzo rzadka. Zaraz gdyśmy przyjechali był obiad, taki: zupa grzybowa, jajka ze śmietaną, po obiedzie poszliśmy na maliny, pannę Helenę ugryzła pszczoła w powiekę, fatalnie się złożyło Potem ja z tatusiem i panem Bolesławem pojechaliśmy do Baboszowa, wioski parafialnej, w której miął się odbyć ślub. Wielki tam stoi kościół i z piękna wieża ale zniszczony przez Rosjan i tymczasem nabożeństwa odprawiają się w kaplicy do której pojechaliśmy aby wydać rozkazy jak ubierać należy do ślubu. Gdyśmy jechali śliczny był zachód słońca, gdy spojrzałem na tarcze słońca oczy bardzo bolały. Przyjechaliśmy w nocy do Szeromina byli już niektórzy goście i jedli kolacje. Nam dano pokój, gabinecik, a reszta gości spała w osobnych domkach w ogrodzie; ja spałem z Tatusiem bardzo nie wygodnie mnie było, ale spałem.

Dnia 2 lipca, sobota 1921 roku

Dzisiaj o 5 rano Tatuś pojechał do Baboszowa aby ubrać kościół, bo ślub miął się odbyć o 11 rano. Raniej niż wszyscy pojechali karetą. Starzy Żołtowscy aby się wyspowiadać, ja z nimi też jechałem na koźle. Gdy kareta przyjechała do kaplicy dwoje gapi przyglądało się nam z ciekawością każdy chłopak spoglądał się na mnie z pode łba, a ja zrobiłem minę ironiczną. Długo czekaliśmy na resztę orszaku, aż gdy w ostatniej chwili nadjechał, rozpoczęło się wesele. Ksiądz dając znak laski parze weselnej, mówił, aby się podpierali tymi laskami przez całe życie a krzyż który zakończał laskę przypominał aby dobrze czynili przez cale życie. Ksiądz rozdał obrączki, i przemawiał z wielkim przejęciem, następnie odbył się obrzęd ślubny młodej pary, i zakończył to ksiądz przemową. Starzy państwo Żołtowscy rozpłakali się. Następnie pojechaliśmy karetami i powozem do Szeromina, stół ustawiony był w podkowę. Obiad był taki: zupa rakowa lub rosół, ryby, pieczeń, kurczaki, lody, a jeszcze zapomniałem było wino, piwo. Wypiłem 6 kieliszków wina przewybornego. Potem chodziliśmy po ogrodzie i tak dalej, potem była kolacja z rybami, lodami, pieczeniami itp. winami, piwami. Tej nocy dobrze spałem bo wyjełem z Tatusiem oparcie z kanapy i na tym spałem.

Komentarze

Jedna odpowiedź do „Tekst z oryginału zapisków z pamiętnika”

  1. Awatar Anna Kozlowska
    Anna Kozlowska

    szkoda ze nie podano kto byl autorem tego pamietnika….. moj Ojciec Stanislaw \Rychlowski , mial wtedy 11lat…. z powazaniem Anna Rchlowska – Kozlowska

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *