Ciąg dalszy listów Marcelego i Jana Żółtowskich

Kochany Dziadziu

Dzięki Bogu egzamin na koniec półrocza dla nas obydwóch bardzo szczęśliwie się odbył, ja byłem egzaminowany z religyi z historyi i z matematyki, a Izio i z historyi naturalnej, obaj na pytania bardzo dobrze odpowiadaliśmy a nawet może poprawiliśmy sobie klassy.

Dziwię się zawsze jak Dziadzio w listach swoich chwali nas że tygodniowe cenzury dobre mamy a my tylko nasz obowiązek robimy tak że ja się wcale nie boję przed czytaniem cezur tygodniowem bo wiem że musterhaft. m.aus dauerom dostanę.

Całuję Dziadzi rączki

najprzywiązańszy wnuk
Jaś Żółtowski


Kochany Dziadziu

Rzeczy które nam Dziadzio przysłał doszły szczęśliwie i już je używamy a i list ten jest na papierze przysłanym napisany, a krzyżyki obydwaj mamy nad łóżkiem zawieszone. Fotografie i ramki Papy i Mamy wiszą też w naszych kabinach ale jedna para ramek była zapewne już w domu albo podczas drogi uszkodzona i zupełnie się tutaj zepsuła za to kupiliśmy sobie parę ramek drewnianych bardzo ładnych choć bardzo prostych i ja je wziąłem. Kasztanów ponieważ już za późno jest to nie dostajemy ale za to zawsze jakie ciastka.

Całuję kochanemu Dziadzi rączki

najprzywiązańszy wnuk
Jaś Żółtowski

Kalksburg 1.3.1885 r.

Zapomniałem Dziadzi powiedzieć że nie potrzebuje się dziwić jak list nie datowany w niedzielę dostanie, bo teraz znowu jest czytanie podczas którego listy pisać można.


Kochany Dziadziu

Piszę do Kochanego Dziadzi najprzód żeby mu podziękować za list od Niego odebrany, a potem żeby się wstawić za Marysią, dawną Drzewiecką kawiarkę. Pisała ona do nas, prosząc nas abyśmy się u Dziadzi za nią wstawili i pisze że jej teraz bardzo się źle dzieje, jest teraz u matki w Czarkowie. Zdaje się z powodu pośpiechu list bardzo niewyraźnie i niezrozumiale był napisany, a więc dobrze nie mogliśmy zrozumieć o co jej chodzi, prosilibyśmy zatem kochanego Dziadzi jak znowu kiedy będzie w Drzewcach z nią trochę pomówić, zapytać się jej coby sobie życzyła i jeżeli można pomódz.

Bardzo Dziadzi za czekoladę, któreśmy już dostali dziękujemy i upewniamy Go zarazem że naraz za wiele jej zjeść nie możemy, bo ją wcale nie mamy u siebie, i co dzień tylko dają nam jej trochę do bułki na podwieczorek. Spodziewam się że w lecie znowu będziemy mogli konno jeździć, i bardzo się na to cieszę, bo nadzwyczajnie to korcący widok, patrzeć jak inni jeżdżą a samemu jeździć nie módz. Zdaje mi się że w tym miesiącu lepsze będę miał cezury niż w przeszłem, bo już w jednym łacińskim „extemporale” byłem pierwszy, również jak w wypracowaniu niemieckiem, co u naszego teraźniejszego profesora nie jest nic łatwego, bo nie tylko, że znacznie trudniejszy daje temat, ale i wiele więcej żąda, tak że te wypracowania które Dziadzi czytał byłyby słabe ……

…….albo …………… a teraz miałem…………… Izio także lepiej się uczy i także spodziewam się i myślę że będzie miał lepsze cezury.

Całuję kochanemu Dziadzi rączki

jego przywiązany wnuk
Jaś Żółtowski

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *