Ktoś zapukał, za drzwiami stała nieznajoma młoda kobieta, wyglądająca na 25-30 lat. Na pierwszy rzut oka wzbudzała zaufanie. Była trochę zmieszana.
– Chciałabym oddać dług, pożyczyłam od pani mamy pieniądze, czy je pani przyjmie?
Dziewczyna była zaskoczona propozycją przybyłej, wydała się jej ona szczera i sympatyczna. Zaprosiła ją do mieszkania i zaproponowała herbatę. To takie niespotykane, kobieta jest taka uczciwa, kto w dzisiejszych czasach oddaje dobrowolnie pożyczone pieniądze, myślała prawie z rozrzewnieniem. Kobieta przedstawiła się, ale z długiego nazwiska, dziewczynie wpadło w ucho tylko imię: „Dziunia”.
Dziunia opowiadała z pasją o swoim smutnym życiu, o wielkim zmartwieniu, bowiem spodziewa się dziecka, ojciec dziecka wprawdzie ma zamiar się ożenić, ale pod warunkiem, że jeszcze dzisiaj zgłosi się ona do Urzędu Stanu Cywilnego. Jeśli nie przyjdzie ze ślubu „nici”- oznajmił jej bardzo kategorycznie, a znając go, na pewno dotrzyma słowa. Dziunia zaczęła płakać, łzy jak srebrne grochy spływały po policzkach, aby powoli wsiąkać w skromną bluzkę.
Urywanymi słowami wyjawiła, że chce iść do Urzędu Stanu Cywilnego, ale nie ma w co się ubrać. Płacz przeszedł w szloch. Dziewczyna była wzruszona opowieścią gościa, sama była bliska płaczu. Nie bardzo wiedziała jak pomóc kobiecie, sama była drobna i bardzo szczupła, a Dziunia miała dosyć duże gabaryty, nie wspominając biustu, który był więcej niż przeciętny, był po prostu ogromny. Na szczęście pantofelki pasowały na stopy Dziuni, która w miarę jak dziewczyna wyjmowała z szafy ubrania, uspokoiła się, a gdy przymierzyła pantofle rozpogodziła się stwierdzając, że są piękne, eleganckie i nowe. Zdecydowała się na ich wypożyczenie, pogodziła się z tym, że reszta garderoby jest zbyt mała i zadowoliła się pantoflami.
Dziewczyna w ferworze szukania innych części garderoby, które pasowałyby na Dziunię, zapomniała o długu, jaki miała oddać. Natomiast przypomniała o nim przybyła. Oznajmiła, że otrzymała z Poczty zawiadomienie o przesyłce paczki z USA. Odbierze przesyłkę, sprzeda zawartość i wtedy odda dług, bowiem w chwili obecnej nie dysponuje żadną kwotą pieniędzy, więc nie może wykupić paczki. W tej sytuacji proponuje aby dług zwiększyć, wtedy razem z pantoflami odda w całości pożyczkę zaraz po swoim ślubie. Z wielkim żalem i zakłopotaniem dziewczyna tłumaczyła, że niestety nie ma żadnych pieniędzy i z przykrością zmuszona jest jej odmówić.
Żegnając się panie omal nie wpadły sobie w ramiona, szczęśliwie tak się nie stało, biorąc pod uwagę, że nie było im dane spotkać się ze sobą, ale dziewczyna jeszcze o tym nie wiedziała.
Od tego zdarzenia minęło dużo czasu. Pewnego dnia dziewczyna zobaczyła na ulicy Dziunię, która szła w jej pantofelkach, ale one już nie były takie nowe, wręcz przeciwnie, były bardzo zniszczone, dlatego też dziewczyna zrezygnowała z odzyskania ich. Zresztą Dziunia minęła ją z podniesioną głową i miną tak wyniosłą, że przypominała co najmniej gwiazdę filmową. Udała, że nigdy nie widziała dziewczyny.
Szkoda! Bo mogłaby być piękna „przyjaźń” – taka jednostronnie bezinteresowna. No cóż, dziewczyna z pokorą podziękowała losowi za otrzymaną lekcję.
Dodaj komentarz