Spotkanie z Prezesem honorowym Związku Rodu Żółtowskich Andrzejem Ludwikiem w Warszawie

Ludwik z Mariuszem Ludwik z Mariuszem

13 września w godzinach popołudniowych wraz Bożenką Lipińską udaliśmy się na wcześniej umówione spotkanie z Andrzejem Ludwikiem Żółtowskim. Głównym celem naszej wizyty było wręczenie, przyznanego naszemu Prezesowi Honorowemu w czasie jubileuszowego XX Zjazdu Rodu w Dębowej Górze w 2011r., Medalu im. Michała z Lasek Medal ten otrzymują osoby szczególnie zasłużone dla Związku a takową niewątpliwie jest jego współzałożyciel, pierwszy Prezes i wreszcie Prezes Honorowy, Andrzej Ludwik. Tradycją jest dekoracja podczas uroczystej kolacji w czasie Zjazdu, jednak z uwagi na nieobecność nominata, należało znaleźć inną formułę. Tylko dzięki pomocy Jerzego, męża Bożenki, znakomicie znającego Warszawę, udało nam się zdążyć na czas, gdyż ulice dojazdowe były w przebudowie i trzeba było nadłożyć drogi. W mieszkaniu Pana Andrzeja zastaliśmy, poza jego małżonką ,jeszcze jedną damę, która została nam przedstawiona jako Maja Zamoyska.

Po wręczeniu Medalu, mieliśmy okazję wysłuchać przy kawie i ciasteczku przygotowanym i podanym przez obie Panie, garści wspomnień z Powstania Warszawskiego, którego uczestnikiem był nasz Prezes. Wspominał również swoją ciotkę, Marię Tarnowską, w czasie II Wojny Światowej pełniącą funkcję Prezesa Polskiego Czerwonego Krzyża. W uznaniu zasług awansowana została na stopień majora, który był najwyższym w Polsce stopniem oficerskim, jakim w czasie wojny mogła się poszczycić kobieta.

Pan Andrzej podzielił się z nami interesującą informacją na temat genezy nazwiska „Żółtowski”. Korzystając ze swoich bogatych zbiorów bibliofilskich, odnalazł, że w „Słowniku Staropolskich Nazw Osobowych” (Tom IV i VI) pojawia się w zapiskach z roku 1427 Petrus Ogon de Szolthowo, następnie występuje: „Woyczek Soltoszky ius habet…portavit litteram sufficientem de Ploczko 1479 „a wreszcie„ Dominus dux Johannes…direxit (!) Stanislaum Szolthowski suum curiensem 1480”. Używając języka dyplomatycznego można by stwierdzić, że spotkanie upłynęło w miłej i serdecznej atmosferze, jednak w tym wypadku sformułowanie to wyjątkowo nie mija się z prawdą. Pan Andrzej, czytający regularnie nasz Kwartalnik, wykazuje nadal żywe zainteresowanie działalnością Związku i chciałbym liczyć na to, że podzieli się z nami na jego łamach interesującymi wspomnieniami, przywołując osoby i zdarzenia, których młodsze pokolenie może nie mieć możliwości poznać z innych źródeł.

Panie Prezesie. Serdecznie dziękujemy za przyjęcie w Pana domu i życząc dobrego zdrowia mamy nadzieję na dalsze spotkania.

Mariusz ze Sztumu

P.S. Zainspirowany informacjami na temat genezy nazwiska odnalazłem informację, że literę „ż” wprowadzili do języka polskiego drukarze krakowscy w pierwszej połowie XVI w. a więc dopiero od tego czasu mogliśmy nazywać się Żółtowscy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *