Sześć pokoleń

POKOLENIE CZWARTE

 

W poprzednich  trzech częściach opisałem poprzedników, pradziadka Tomasza, dziadka Władysława, ojca Wacława, a teraz jest kolej na mnie.

 Urodziłem się 29 stycznia 1949 roku w Toruniu, na imię  dano mi Władysław, po dziadkach Żółtowskim i Kowalskim (ojciec mojej mamy). Dzieciństwo moje było smutne. Kiedy się urodziłem Ojciec był więźniem politycznym, bardzo nam go brakowało. Później było już lepiej. Po liceum ogólnokształcącym trzeba było podjąć trudną decyzję w sprawie dalszej edukacji, a dla osiemnastolatka, to niełatwa sprawa.

Zdawałem na politechnikę gdańską, ale nie dostałem się. Powstało pytanie, co dalej. Mogłem trafić do wojska do służby czynnej, ale to dwa lata stracone i pozostaję bez zawodu. Wytworzyła się okazja, otwierano po raz pierwszy Wyższe Szkoły Oficerskie.  Jest szansa, aby zdobyć zawód i wykształcenie. Zostałem przyjęty bez egzaminu, musiałem zdać tylko psycho testy i sprawność fizyczną, więc nie było problemu. I tak przed wojskiem uciekłem do wojska. Z nauką nie miałem kłopotu, ale służby doszukały się, że jestem synem więźnia politycznego. Szukano powodu aby skreślić mnie z listy studentów podchorążych. Nie udało się i w 1971r.

10 września zostałem promowany na pierwszy stopień oficerski podporucznika w korpusie wojsk rakietowych i artylerii, było to ogromne przeżycie, dla mnie niezapomniane, do dziś pamiętam te wydarzenia. 

Urlop i do pracy. Pierwszą moją jednostką był 14. Sudecki Pułk Artylerii Przeciwpancernej w Kwidzyniu, było super, dużo szkolenia, dużo strzelania, poligon za poligonem, nowe wyzwania. Po roku przenosiny do Torunia, do Wyższej Szkoły Wojsk Rakietowych i Artylerii, tam trafiłem na etat dowódcy plutonu.

 Praca z przyszłymi oficerami była bardzo ciekawa  i satysfakcjonująca. Mam około sześćdziesięciu swoich wychowanków, niektórzy zaszli bardzo wysoko, nawet do stopnia generała, to duży sukces i zadowolenie dla pierwszego nauczyciela i wychowawcy .

Przyszła kolej na zmiany. Od 1980 roku zacząłem  służbę w Kielcach. Byłem wykładowcą  szkolenia wojskowego w studium wojskowym Politechniki Świętokrzyskiej, i tam już pracowałem do końca służby.

W latach 1983-85 ukończyłem studia magisterskie w Wyższej Szkole Pedagogicznej w Krakowie, następnie studia podyplomowe.

Moja przygoda z wojskiem zakończyła się w 1992 roku, i w wyniku przemian zlikwidowano szkolenie wojskowe na wyższych uczelniach cywilnych . Służbę wojskową zakończyłem w stopniu pułkownika, z czego jestem dumny.

Kolejny etap, to dalsza praca na mojej uczelni gdzie zostałem wykładowcą i zajmowałem się obroną cywilną i sprawami obronnymi. Pracowałem na uczelni do września 2009 roku.

Postanowiłem przeprowadzić się z Kielc do Torunia, i od września 2009 roku mieszkam w moim ukochanym Toruniu.

Zaczynam nowy etap w moim  życiu i podjąłem  pracę w samorządzie w Gminie Chełmża. Odpowiadam za sprawy obronne obrony cywilnej i ochotniczej straży pożarnej. Praca bardzo odpowiedzialna i dająca dużo satysfakcji. Tu pracowałem do 2016 roku .

Władyslaw Żółtowski i Maciej Drożdżal z Torunia

 

Praca ze strażakami ochotnikami spowodowała przystąpienie moje do Ochotniczej Straży Pożarnej. Zostałem więc druhem ochotniczej straży, z czego jestem niezmiernie dumny.

Pozostało mi do napisania jeszcze o moich synach i wnukach, ale to w następnym numerze.

 

                                                                       WŁADYSŁAW  Z  TORUNIA

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *