Informujemy o nowym numerze konta bankowego Związku Rodu Żółtowskich. Prosimy o dokonywanie wpłat rocznych składek członkowskich na niżej podane konto. Również osoby,które chciałyby wesprzeć finansowo wydawanie kwartalnika rodowego prosimy o wpłaty jak niżej:
w dniu 18 września 2021 roku w „Hotelu Białym” w Skorzęcinie
Obecni: Mariusz ze Sztumu, Rafał z Głuchołaz, Bożena Lipińska, Bogusia z Białej, Elżbieta z Kutna, Agnieszka z Wrocławia, Kazimierz z Kutna. Marek z Torunia.
Porządek obrad:
1 Powitanie
2. Ukonstytuowanie zarządu ZRŻ
3. Wybór terminu i miejsca zjazdu ZRŻ w 2022 r
4. Sprawy różne
1 ] Prezes Honorowy Rafał z Głuchołaz powitał nowo wybranych członków zarządu.
2 ] Podczas debaty ukonstytuował się nowy zarząd ZRŻ:
Prezes – Mariusz ze Sztumu
Prezes Honorowy – Rafał z Głuchołaz
Bożena Lipińska z d. Żółtowska – wiceprezes
Bogumiła z Białej – wiceprezes
Elżbieta z Kutna – sekretarz
Agnieszka z Wrocławia – skarbnik
Anna Burdynowska z d. Żółtowska z Grudziądza – członek zarządu
Marek z Torunia – członek zarządu
Kazimierz z Kutna – członek zarządu
3 ] Zarząd podjął decyzję o powrocie organizacji zjazdu w Boże Ciało, jeśli nie przeszkodzą nam w tym zagrożenia pandemiczne. Padły propozycje zorganizowania zjazdu w 2022 roku nad morzem, na Podlasiu lub na Mazurach. Przy wyborze ośrodka będziemy zwracać szczególną uwagę na ceny. Agnieszka z Wrocławia zajmie się poszukiwaniem. Trzeba już składać oferty, tym bardziej , że w Boże Ciało mogą już być zajęte terminy.
4 ] Sprawy różne:
– Jeśli uda nam się zorganizować zjazd w Boże Ciało, wrócimy do organizacji spotkań przy ognisku w sobotę.
Relację z 30. jubileuszowego zjazdu ZRŻ do Kwartalnika napiszą: Bogusia z Białej i Agnieszka z Wrocławia, a relację fotograficzną redaktor Bożena z Warszawy.
zjazdu członków Związku Rodu Żółtowskich w dniu 17 września 2021 roku w sprawie zmian w Regulaminie ZRŻ
Działając na podstawie Rozdziału IV § 14 pkt. 1. i 2. Regulaminu Związku członkowie Związku Rodu Żółtowskich obecni podczas zjazdu postanawiają :
§ 1
Dokonać zmian w Regulaminie Związku Rodu Żółtowskich poprzez wprowadzenie w Rozdziale III § 7 pkt. 7a o następującej treści: Dopuszcza się przyjmowanie członków wspierających po złożeniu przez nich deklaracji na podstawie decyzji zarządu. Członek wspierający nie posiada czynnego i biernego prawa wyborczego, w pozostałych sprawach ma głos doradczy.
§ 2
Paragraf 7 Regulaminu Związku pkt. 7a obowiązuje z dniem podjęcia uchwały.
§ 3
Wykonanie uchwały powierza się zarządowi Związku Rodu Żółtowskich.
§ 4
Członków wspierających obowiązuje regulamin Związku Rodu Żółtowskich
Uchwałę podjęto w głosowaniu jawnym.
Za głosowało …36……. członków wstrzymało się….0…….członków przeciw było …..0……członków
Przewodniczący zebrania – Mariusz ze Sztumu Protokolant – Elżbieta z Kutna
„Trudne lata. Żółtowscy z Godurowa 1939 – 1956”. Izabela Broszkowska. Wydawnictwo „Więź”
Autorka opisuje dalsze losy swojej rodziny, które wcześniej przedstawiła w genealogicznej publikacji Żółtowscy z Godurowa”. W książce „Trudne lata 1939 – 1956” skupiła się na wydarzeniach opisujących stan lęku przed wybuchem wojny, tragiczne losy okupacji, poszukiwanie swojego miejsca na ziemi po 1945 roku rodziny ojca Benedykta Żółtowskiego i matki Róży z Fudakowskich Żółtowskiej. Autorka we wstępie książki pisze:
„Pierwszy września 1939 roku dla rodziny Żółtowskich z Godurowa był dniem, w którym zamknęła się pewna, bardzo ważna część historii. Opuściliśmy rodzinne gniazdo w obawie przed frontem oraz Niemcami i nigdy już do niego nie wróciliśmy. Rodzina jednak nie przestała istnieć.”
Warto prześledzić niezwykłą odwagę, determinację, chęć przeżycia i zmagania z powojenną komunistyczną codziennością losów Benedykta Żółtowskiego i jego najbliższych. Sama autorka jako najstarsza z dzieci była nie tylko świadkiem lecz sama uczestniczyła w wielu opisanych w książce wydarzeniach. Ciekawa konstrukcja książki, w której umieszczone są listy pisane piękną polszczyzną przez poszczególnych członków rodziny. Zapewne podobne przeżycia były udziałem wielu polskich ziemian. Warto po tę książkę sięgnąć, tym bardziej, że wielu z nas odnajdzie w niej podobne losy i doświadczenia. Jestem pod ogromnym wrażeniem postaci Benedykta i Róży Żółtowskich. Gorąco tę książkę polecam.
„Polki, które zmieniły wizerunek kobiety”. Joanna Puchalska. Wydawnictwo „Muza”.
Autorka w książce przybliżyła portrety dziesięciu wyjątkowych, pełnych temparamentu Polek, kierujących się w życiowych wyborach miłością do rodziny i ojczyzny. Mądre, silne i kobiece. Bohaterki tej książki były na swój sposób niezwykłe, wychodziły poza konwenanse i stereotypowe role społeczne przypisywane kobiecie.
Każda z tych nieprzeciętnych pań miała w sobie ogromną siłę życiową, która pozwalała dokonywać rzeczy wielkich. Wśród tyc dziesięciu kobiet epoki XVIII, XIX i XX wieku między innymi, to: Elżbieta z Lubomirskich Sieniawska, Irena Iłłakowiczówna, Antonina Walicka, Wanda Boniszewska. Zaszczytne miejsce zajęła Janina z Puttkamerów Żółtowska, prawnuczka Maryli Wereszczakówny, żony Adama Żółtowskiego, posła, profesora filozofii. Niezwykła kronikarka ziemiańskiego życia na Litwie i w Wielkopolsce. Autorka książki „Inne czasy, inni ludzie”.
„Ludzie dobrzy jak chleb”. Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski. Wydawnictwo „Małe Wydawnictwo”.
W książce tej autor wspomina o 75 już nieżyjących osobach, które znał osobiście, były zaangażowane w powstanie Fundacji im Brata Alberta oraz pomoc w budowie Schroniska w Radwanowicach na przestrzeni kilkunastu już lat niosących pomoc osobom niepełnosprawnym intelektualnie. Jedną z postaci, którą wspomina jest michał Żółtowski (1915-2009), Ułan Wielkopolski. Autor opisuje piękną drogę życiową Michała. Jego wojenne i powojenne losy. Ks. Isakowicz-Zaleski poznał Michała w Laskach, opisując go jako człowieka bardzo skromnego i życzliwego, nieprzywiązującego żadnej wagi do rzeczy materialnych.
Wielki patriota i niezwykle wrażliwy na drugiego człowieka. Po prostu piękna postać. Warto przypomnieć, iż Michał z Lasek z uzyskanej częściowo finansowej rekompensaty z majątku ziemskiego Drzewce koło Leszna, który przypadł mu w spadku po rodzicach, przekazał w całości na rozbudowę Schroniska dla Niepełnosprawnych w podkrakowskich Radwanowicach.
„Przedwojenni. Zawsze był jakiś dwór. Historie ziemian”. Anna Mieszczanek. Wydawnictwo „Muza”.
Książka Anna Mieszczanek, to opowiedziana na nowo historia o polskim ziemiaństwie oraz dramatycznym wpływie powojennych zmian na losy ludzi i dworów. Autorka wskazuje, iż w codziennych historiach ziemiańskich rodzin z początku XX wieku: Walewskich, Kańskich, Żółtowskich, Przyborów – przegląda się historia Polski i Europy. Warto sięgnąć po tę publikację dzięki której możemy głębiej poznać historię losów dworów ziemian, rodziców Puttkamerów i dziadków Kieniewiczów Janiny Żółtowskiej na wschodzie oraz opisy i losy właścicieli dworów i pałaców rodziny Adama Żółtowskiego w Wielkopolsce. Fascynująca opowieść miłości małżonków Janiny i Adama Żółtowskich na tle dziejów historii Polski.
Drodzy członkowie i sympatycy Związku Rodu Żółtowskich! W tym roku wypada organizacja XXX-go jubileuszowego Zjazdu Związku Rodu Żółtowskich. W związku z obostrzeniami nie mogliśmy zorganizować zjazdu w stałym terminie, ale odblokowanie bazy hotelarskiej pozwoliło nam nie rezygnować z organizacji, a jedynie przesunąć ją w czasie. Na gospodarza XXX-tego Zjazdu Związku Rodu Żółtowskich wybraliśmy Hotel Biały w Skorzęcinie. Skorzęcin, to wieś położona w województwie wielkopolskim, w powiecie gnieźnieńskim nad jeziorem Białym. Obiekt usytuowany jest przy samym jeziorze i bezpośrednio graniczy z lasem. Zjazd odbędzie się w dniach 15 – 19 września, zaczynamy kolacją w środę 15-go września, a kończymy śniadaniem w niedzielę 19-go. Ceny noclegów: • Pokój 1 osobowy – 120 pln • Pokój 2 osobowy do pojedynczego wykorzystania – 150 pln • Pokój 2 osobowy – 160 pln • Pokój 2 osobowy standard plus (łoże małżeńskie, balkon z widokiem na jezioro) – 200 pln • Pokój 2 osobowy standard plus 1 (balkon z widokiem na jezioro) – 200 pln • Pokój 3 osobowy – 210 pln • Pokój 3 osobowy standard plus 1 (balkon z widokiem na jezioro) – 250 pln • Pokój 4 osobowy studio – 240 pln • Pokój 4 osobowy studio A – 290 pln • Apartament maks. 4 osobowy – 400 pln • Dostawka – 70 pln • Pobyt dziecka do 3 lat w łóżku rodziców – gratis • Łóżeczko dla dziecka – dopłata 20 pln/dobę • Pobyt zwierząt – dopłata 30 pln/dobę Ceny posiłków: • Śniadanie – 30 pln • Obiad – 35 pln • Kolacja – 30 pln • Uroczysta kolacja w piątek 17.09 – 115 pln (zamiast obiadu i kolacji) • Dzieci do lat 3 – posiłki za darmo • Dzieci w wieku 4 – 8 lat – 50% • Dzieci w wieku 9 – 14 lat – 75% Parking przy hotelu bezpłatny. Możliwość skorzystania z sali konferencyjnej bez dodatkowych opłat. Ośrodek przyjmuje zwierzęta. Pokoje usytuowane są na piętrach, w hotelu znajdują się windy. W CENIE POBYTU SAUNA PAROWA, SUCHA, SOLANKOWA, SALA FITNES Z WYPOSAŻENIEM, TENIS STOŁOWY, PIŁKARZYKI. Możliwość wykupienia torów do bowlingu (kręgle) oraz pakietów na strzelnicy pneumatycznej.
WARUNKI REZERWACJI: W celu rezerwacji prosimy o indywidualny kontakt z recepcją Hotelu Biały pod adresem mailowym info@hotel-skorzecin.pl oraz pod numerami telefonów: 607 488 484, 61/477 01 58. W recepcji podajemy termin, w którym chcemy przyjechać, ilość osób, rodzaj wybranego pokoju oraz ilość wybranych posiłków. Recepcja indywidualnie wylicza kwotę rezerwacji i wysyła numer konta do wpłat na maila lub SMSa. Warunkiem rezerwacji jest wpłata zaliczki w wysokości 30% całej kwoty pobytu w nieprzekraczalnym terminie do 31-go lipca 2021 roku. UWAGA! Bardzo ważne wskazówki dotyczące dojazdu! Kierując się do Hotelu Białego w Skorzęcinie ustawiamy w nawigacji miejscowość WITKOWO (62-230). Dopiero w Witkowie wpisujemy Skorzęcin 52 lub Hotel Biały Skorzęcin. W przeciwnym razie nawigacja poprowadzi 10 km przez las przez prawdziwy off road – członkowie zarządu już go zaliczyli 😊 Dokładne dane kontaktowe: Hotel Biały Skorzęcin 52 62-230 Witkowo tel. 61 477 01 58 info@hotel-skorzecin.pl Adres strony www: http://www.hotel-skorzecin.pl/ Serdecznie zapraszamy do uczestnictwa w jubileuszowym XXX-tym Zjeździe Związku Rodu Żółtowskich! ZARZĄD
Zainspirowany artykułem w dziale czytelnictwo (kwartalnik nr 95,96), a także za namową honorowego Prezesa Rafała oraz Eli z Kutna chciałbym krótko przybliżyć tematykę swojej domowej biblioteki. Tematyka mojej biblioteki jest różnorodna – od literatury popularnonaukowej, literatury tematycznej – przez najbliższych humorystycznie określanej również jako literatura „branżowa” z zakresu BHP i ochrony Ppoż., przez książki związane z medycyną, szeroko pojętymi służbami mundurowymi, biografie lub autobiografie osób, które znam z biegowych tras, a na rasowych kryminałach kończąc.
Fragment mojej biblioteki – fot. Maciej Drożdżal
To właśnie jeden z toruńskich autorów kryminałów Robert Małecki – na początku 2018 roku zaszczepił we mnie pasje do nałogowego czytania pisanego przez siebie gatunku. Z roku na rok mój kryminalny księgozbiór się rozrasta. Dzięki wspomnianemu już wcześniej Robertowi miałem również okazję uczestniczyć w kilku festiwalach książki czy festiwalach kryminału. Jest to doskonała okazja do nabycia nowych pozycji na preferencyjnych warunkach, ale przede wszystkim do spotkania i rozmów zarówno z autorami jak i fanami gatunku, ale również wysłuchania ciekawych zawężonych tematycznie prelekcji. Prelekcje te prowadzą osoby, które są praktykami w danej dziedzinie kryminalnej, a bez których dobry kryminał nie byłby w stanie powstać. Takie osoby również znam z lokalnego środowiska czy z tras biegowych. Każdą książkę zaczynam czytać… od końca czyli od streszczenia fabuły na okładce cytatów z danej książki na skrzydełkach, ale przede wszystkim od podziękowań autora – znając grono ekspertów z którymi autor się konsultował pisząc książkę, wiem czego się mogę spodziewać po lekturze. Prócz tego zanim sięgnę po książkę czytam recenzje i opinie na ogólnopolskich portalach czy blogach dla „moli książkowych.”
Spotkanie autorskie z Robertem Małeckim – fot. Zosia Olejnik
Najtrudniejsze w zdobyciu książek były początki. Zaczynałem od lokalnych bibliotek; jednak z czasem stwierdziłem, że to nie o to chodzi. Kolejnym etapem rozwoju czytelniczej pasji było wypracowanie relacji z lokalnymi – lokalnymi i kameralnymi księgarniami! – nie sieciowymi molochami księgarń dostępnych po kilka w każdym z miast przeważnie w centrach handlowych oraz z wybranymi wydawnictwami kryminałów. Jednak o tym w kolejnej części artykułu….. Tak oto obok aktywności sportowej i jeszcze kilku innych pasji, które posiadam, czytelnictwo stało się, kolejnym moim „konikiem.”
Kiedy spadnie Pierwszy deszcz wiosenny Wyzbędę się trosk i zmartwień Słońce rozbłyśnie A w sercu zakwitną konwalie Kiedy spadnie Pierwszy deszcz wiosenny Niebo rozjaśni się dla mnie Spostrzegę miłość Zanurzę się w niej jak w wannie Odetchnę z ulgą Z pierwszym powiewem wiatru Włosy odgarnę jak liście I wejdę z uśmiechem W to nowe życie Gdzie jasno jest i przejrzyście
Ocean Indyjski był gładki jak toń jeziora w bezwietrzny dzień, podobnie Morze Czerwone, na które wpłynęliśmy pełni obaw. Dwa tygodnie wcześniej piraci porwali tam załogę polskiego statku „Bolesław Chrobry”- jej los był nieznany. Szczęśliwie zacumowaliśmy na redzie Suezu. Mając kilkanaście godzin do dyspozycji postanowiliśmy w kilka osób udać się na zwiedzanie Kairu. Przez radio wezwaliśmy wodną taksówkę, która miała nas odstawić na ląd. Stateczek pojawił się zaskakująco szybko. Podczas drogi do portu podpłynęła kolejna taksówka i między szyprami doszło do gwałtownej wymiany zdań. Okazało się, że nasz przewoźnik podebrał klientów koledze. Sytuacja wyglądała groźnie do momentu, gdy do dyskusji włączył się nasz pasażer Andrzej, który przebywając kilka lat w Libii na kontrakcie, nauczył się arabskiego. Wypowiedział kilka słów w tym języku i zapadła głucha cisza. Wkrótce przewoźnicy się dogadali (kilka banknotów) i popłynęliśmy dalej. W porcie straciliśmy cenną godzinę, gdyż celnik poszedł się pomodlić do meczetu (był Ramadan). Wynajętą taksówką w niespełna półtorej godziny dotarliśmy do Kairu. Po drodze mijaliśmy liczne bazy wojskowe. W Kairze, metropolii liczącej wówczas ok. 16 mln mieszkańców wynajęliśmy przewodnika o imieniu Hassan, absolwenta socjologii na Uniwersytecie w Aleksandrii. Po studiach nie mógł znaleźć pracy w swoim zawodzie, więc nauczył się angielskiego i żył z oprowadzania turystów. Najpierw udaliśmy się do piramidy Cheopsa. Gospodarza nie zastaliśmy w domu – przebywał w British Museum. W ramach rekompensaty podczas zwiedzania zgaszono światło co wywołało pewne wrażenie. Po wyjściu z piramidy obowiązkowe zdjęcie na jej tle. Ani się spostrzegłem, jak za mną ustawił się sprytny Arab (przepraszam: Egipcjanin) i za pozowanie wraz z wielbłądem zażyczył sobie dolara. Dolara odmówiłem ale na otarcie łez dostał pudełeczko kremu Nivea i był zachwycony. Sfinks w opłakanym stanie był w trakcie remontu i wejście na teren budowy było zabronione. Sprytny miejscowy przewodnik za drobną opłatą przeprowadził nas przez dziurę w płocie i jeszcze stworzył możliwość obejrzenia rekonstrukcji statku, jakim spławiano kamienie z Sudanu na budowę piramid. Tu trzeba nadmienić, że dawniej ściany piramid były gładkie, obłożone płytami z alabastru. Z tego alabastru wybudowano później największy meczet w Kairze. Ponieważ podczas zwiedzania zgłodnieliśmy, udaliśmy się do przyzwoicie wyglądającej restauracji. Na posiłek musieliśmy jednak poczekać, gdyż podczas Ramadanu wolno jeść dopiero po zmroku. Umowny zmrok nastąpił o godz. 17.00 i mogliśmy posilić się kurczakiem z ryżem. Na przystawkę podano nam coś zapieczonego w liściach z winogron, co zapewne wcześniej biegało a może i fruwało – wolałem nie dociekać. Po obiedzie udaliśmy się na ogromny bazar – gdyby nie przewodnik zapewne byśmy się zgubili. Można było kupić absolutnie wszystko. Po zmroku wjechaliśmy na wieżę widokową o wysokości 160 metrów – wokół morze świateł, od których odcinał się ciemny obszar z błyskającymi pojedynczymi ognikami. To był stary Kair – „miasto umarłych”. Panował tam wielopokoleniowy zwyczaj chowania zmarłych właścicieli w piwnicach ich domów, nie pozostawały one jednak niezamieszkałe, gdyż zasiedlała je biedota. Podróż taksówką przez tę dzielnicę wywołała gęsią skórkę. Na statek wróciliśmy o 1.00 w nocy. Towarzyszący nam do końca Hassan mimo Ramadanu dał się skusić na piwo (i to niejedno), twierdząc, że o tej porze Allah już śpi. W rzeczywistości przyznał, że jest niezbyt religijny. Zwierzył się, że bardzo mu zależy na pieniądzach, gdyż chce kupić sobie żonę. Zaintrygowani tym wyznaniem zapytaliśmy dlaczego się żonę kupuje i ile kosztuje? Wyjaśnił nam, że jest zwyczaj zapłaty ojcu dziewczyny za jej wychowanie. Ceny są różne. Żona z „dobrego domu”, ładna i wykształcona to koszt ok.5-6 tys. dolarów, natomiast niezbyt urodziwa, bez wykształcenia i z ubogiej rodziny kosztuje ok. 4 tys. Zasugerowaliśmy mu, że warto „dozbierać” na bardziej atrakcyjną. Hassan był innego zdania. Stwierdził, że ta biedna i mało atrakcyjna z pewnością na zawsze pozostanie przy mężu, natomiast posiadająca liczne atuty już niekoniecznie, a pieniądze przepadną. Na pewno usłyszelibyśmy inne ciekawe opowieści, ale o 2.30 podnosiliśmy kotwicę i czas było się pożegnać z sympatycznym Egipcjaninem. Podróż przez Kanał Sueski i Morze Śródziemne przebiegła bez istotnych wydarzeń. W Zatoce Biskajskiej jak zwykle sztormowo 8st. w skali Beauforta i nikogo to nie dziwiło, ale kapitan wydawał się być wyjątkowo niespokojny. Zapytałem o co chodzi? Powiedział, że pod pokładem mamy wyjątkowo niebezpieczny ładunek, a mianowicie ciężkie lokomotywy do układania torów – gdyby któraś z nich zerwała mocujące liny, to wyjechałaby nam przez burtę. Po 4. miesiącach rejsu przybiliśmy do Rotterdamu. Podczas cumowania miała miejsce niezwykle niebezpieczna sytuacja – pękła jedna z cum rufowych, na szczęście wszyscy zdążyli się cofnąć. Lina taka bez trudu jest zdolna przeciąć człowieka na pół. Oczywiście cook nie omieszkał wypomnieć nam połowu rekinów i klątwy, którą on niesie. Po spuszczeniu trapu natychmiast pojawiła się „czarna brygada” i nie interesowała się papierosami ani alkoholem, a jedynie koralowcami. Niczego nie znaleźli. Ładownie z koprą, które napełniano na Wyspach Salomona przez 4 dni zostały opróżnione za pomocą gigantycznego „odkurzacza” w ciągu 4 godzin. Wyokrętowaliśmy zabierając bagaż podręczny oraz zakupiony w Azji sprzęt elektroniczny. Reszta rzeczy w zaplombowanym kontenerze innym statkiem popłynęła do Gdyni. Na granicy celnik zorientowawszy się, że ma do czynienia z marynarzami wracającymi po wielu miesiącach do domu, nawet nie spojrzał na bagaż. Powróciłem do mojej dzielnej żony, która w czasie rejsu opiekowała się dwójką maluchów. Po kilku dniach otrzymałem wiadomość o przybyciu kontenera do Gdyni i udałem się po odbiór reszty rzeczy. Było tego niewiele i odprawiający celnik ze zdumieniem zapytał czy w rejsie byłem po raz pierwszy? Faktycznie, po raz pierwszy i jak dotąd ostatni. Rejs ten był swoistym fenomenem, gdyż wielu członków załogi rozstając się ze sobą uroniło łzę, to się normalnie ludziom morza nie zdarza. Znajomość, a nawet ośmielę się stwierdzić – przyjaźń z kapitanem zachowałem do czasu jego odejścia na wieczną wachtę. Zażyłość z II oficerem Marianem (od wielu lat kapitanem) i jego żoną Małgosią trwa do dziś, widujemy się przynajmniej raz w roku i im zawdzięczamy Zjazd Rodu Żółtowskich, który miał miejsce w Szaflarach. Tak więc wartością tej przygody są nie tylko piękne wspomnienia ale także, a może przede wszystkim więzi międzyludzkie. Pewien kapitan żaglowca stwierdził kiedyś: „nie ważne dokąd ale z kim żeglujesz”.
15 sierpnia 2020 r. odbyła się na Helu wspaniała uroczystość odsłonięcia rzeźby Neptuna w obecności przedstawicieli władz Polski, zaproszonych gości z Włoch, a także przedstawicieli Związku Rodu Żółtowskich. Rzeźba Neptuna na Helu jest wzorowana na posągu Neptuna z Bolonii – która oczarowała autora. Arkadiusz Żółtowski z Płocka spełnia swoje marzenie i nad polskim morzem stawia posąg rzymskiego boga wód. Przedsięwzięcie to, było ogromnym wyzwaniem, pełnym trudu i zaangażowania wielu osób – ogromnym, bo wykonana z jednego bloku granitu portugalskiego o wadze 34. ton. Rzeźba natomiast o wys. 3,4 metry waży 2,3 tony. Można sobie wyobrazić ile zapału i wytrwałości trzeba mieć, aby „udźwignąć” to marzenie.
Ogromne podziękowania dla członka naszego rodu Arkadiusza Żółtowskiego, za wręczenie pamiątkowych medali przedstawicielom zarządu Związku Rodu Żółtowskich, przybyłych na odsłonięcie rzeźby „Polskiego Neptuna” na Helu.