Pożegnanie człowieka wielkiego serca i umysłu

Michał Żółtowski Pogrzeb Michała Pogrzeb Michała Pogrzeb Michała Pogrzeb Michała Pogrzeb Michała Pogrzeb Michała

Trzydziestego grudnia 2009 roku w Laskach pod Warszawą odbył się pogrzeb zmarłego 22 grudnia ś.p. Michała Żółtowskiego z Lasek, czyli z Czacza. W centralnym miejscu zabytkowej kaplicy, projektu Łukasza Wolskiego (zbudowanej w latach 1922-1925, a poświęconej ks. Władysławowi Korniłowiczowi, powstałej za pozwoleniem kardynała Aleksandra Kakowskiego) stała drewniana trumna koloru żółtego z ciałem ś.p. Michała Żółtowskiego. Na trumnie leżały żółte róże oraz wiązanka z żółtych róż i flaga Związku Straży Pożarnej. Przed trumną ułożono wieniec z sosnowych gałązek z żółtymi różami, z białą szarfą, na której widniał napis w kolorze żółtym: „Z ostatnim pożegnaniem Rodzina”. Trumnę oświetlały wiszące dwa drewniane lampiony. Nad ołtarzem umieszczono drewniany krzyż z postacią Pana Jezusa, od którego rozchodziły się promienie. Przed drewnianym ołtarzem i trumną paliły się świece i gromnica, której płomień dający biało-żółty blask był symbolem światłości i życia wiecznego.

Na uroczystości pogrzebowe do kaplicy Matki Bożej Anielskiej Zakładu dla Niewidomych w Laskach przybyła rodzina z kraju i zagranicy, kuzyni, powinowaci, przyjaciele, znajomi. Liczne grono stanowili wychowankowie ś.p. Michała, związani z Zakładem dla Niewidomych duchowni oraz siostry zakonne posługujące w Laskach, a także dostojnicy Kościoła. Zmarłemu przyszli oddać hołd w Jego ostatniej drodze. Wartę honorową trzymali żołnierze prezentujący broń i strażacy z pocztami sztandarowymi i proporcami.

W uroczystości uczestniczył też Zarząd Związku Rodu Żółtowskich oraz pozostali członkowie Związku Rodu. Wśród zebranych był wiceprezes Zarządu Mariusz ze Sztumu, członkowie Zarządu: Bożena Żółtowska z Ursusa, Bożena Lipińska z mężem Jerzym z Warszawy, Natalia ze Skierniewic z mężem Edwardem, Bogusia z Białej z córką Anią i synem Michałem, Jarosław ze Skierniewic z żoną Barbarą, Wacław z Łodzi z żoną Elżbietą, Stefan z Warszawy. Przybyli również członkowie Związku Rodu: Stefan z Podkowy Leśnej z synem Stefanem, Marek z Warszawy, Andrzej Mieczysław z Warszawy i inni.

Najbliższą rodzinę ś.p. Michała Żółtowskiego reprezentowali: siostra zmarłego Zofia z Brukseli, siostrzeńcy Stanisław i Michał Czetwertyńscy oraz Jan Przewłocki z żoną Małgorzatą i ojcem Andrzejem Przewłockim. Zmarłemu oddali cześć krewni z rodziny Żółtowskich, Byszewskich, Broszkowskich, Jakubowskich, Radziwiłłów, Czartoryskich oraz dalsza rodzina, przyjaciele i znajomi, w tym przedstawiciele innych rodów szlacheckich i ziemiańskich.

O godz.12. w kaplicy Zakładu dla Niewidomych w Laskach, przy ul. Brzozowej 75 rozpoczęła się msza święta pogrzebowa za duszę ś.p. Michała Żółtowskiego. Mszę świętą koncelebrowało piętnastu księży pod przewodnictwem księdza kardynała Franciszka Macharskiego, przy pomocy księdza biskupa Bronisława Dembowskiego. Mszę świętą poprzedził różaniec i Anioł Pański. Wszyscy wysłuchali Słowa Bożego Ewangelię wg św. Jana zakończoną myślą, iż wiele jest mieszkań w domu Boga. Kazanie wygłosił ksiądz bp Bronisław Dembowski. Dotyczyło ono miłości bliźnich, poświęcenia dla innych. Ksiądz mówił o zasługach ś.p. Michała dla Ojczyzny, społeczeństwa i dla Lasek. Opowiadał o jego rodzinie, jego młodości, dorosłym życiu, poświęceniu dla Ojczyzny i zaangażowaniu w pracę społeczną, w tym szczególnie na rzecz ociemniałych. Podkreślił zasługi Michała Żółtowskiego, który mimo problemów zdrowotnych nie odmawiał nikomu pomocy. Był przyjacielem wielu i wielu miał przyjaciół, był człowiekiem pogodnym, głębokiej wiary i zawsze bronił honoru człowieka i honoru Ojczyzny. Mówił o jego szlachetnym sercu i oddaniu dzieciom oraz niepełnosprawnym. Mówił też o pracy w Laskach i w Żułowie, w którym to Michał spędzał wolny czas i pisał swoje prace historyczne o Laskach, o założycielce Zakładu dla Niewidomych Matce Elżbiecie Róży Czackiej, żyjącej w latach 1876-1961 i księdzu Władysławie Korniłowiczu, żyjącym w latach 1884–1946, o wszystkich pracownikach Zakładu i przede wszystkich o dzieciach. Mówił o miłości do piękna, literatury, historii i pasji ś.p. Michała Żółtowskiego – pisarstwie. Podkreślił, że wszystkie chwile wolne Michał poświęcał opisaniu historii swojego życia, historii rodziny i miejsca, z którym był związany przez lata: o Zakładzie dla Niewidomych w Laskach oraz o szczególnym natchnieniu przez Ducha Świętego, którego owocem było napisanie książki o Matce Elżbiecie Róży Czackiej.

Ksiądz biskup nie zapomniał wspomnieć o szlachetnym czynie Michała Żółtowskiego, a mianowicie o przekazaniu na rzecz Fundacji im. św. Brata Alberta praw do majątku rodzinnego w Drzewcach. Podkreślił, że samotni, biedni, niepełnosprawni na pewno nigdy tego nie zapomną swojemu dobroczyńcy.

Zaapelował do wszystkich ludzi dobrego serca o niesienie pomocy potrzebującym, tak jak to czynił ś.p. Michał Żółtowski z Lasek. Szlachetne czyny procentują, dają wielokrotność tego ich darczyńcy. Może nie w tej samej formie, ale w szczęściu i radości niesienia pomocy innym. Dają radość bycia potrzebnym, a potrzebującym umożliwiają spełnienie ich marzeń. A przecież dzieci z Lasek też mają swoje marzenia. Dzieci z Lasek mają swoje pragnienia, które znał Michał.

Ksiądz bp Dembowski zapewnił, że ś.p. Michał Żółtowski jest już w domu Ojca. A jest tego pewien, bo któż inny mógłby być w nim, jak nie człowiek, który dokonał tylu szlachetnych czynów. Musimy o nich wspominać, abyśmy kształtowali swoje charaktery, służyli innym i postępowali tak, jak czynił to ś.p. Michał, który z wielką radością niósł pomoc potrzebującym, dając w ten sposób przykład innym. Michał bardzo chciał być potrzebny. Chciał nieść wszystkim ludziom szczęście, radość z ich życia, właśnie tego życia, które dał człowiekowi Bóg. Nie ma znaczenia, czy życie to jest pełne sukcesów, zasłane różami, czy to życie jest pełne porażek i nieszczęść, chorób, kalectwa, niedoskonałości. Ważne, aby odnaleźć sens życia.

Po mszy wygłaszano mowy pożegnalne. W imieniu Związku Niewidomych przemawiał prezes Władysław Gołąb. Następnie Michałowi dziękował Komendant Ochotniczej Straży Pożarnej. W imieniu Związku Rodu Żółtowskich głos zabrała Bożena Żółtowska. Kolejnym mówcą był ksiądz Isakowicz–Zalewski, który dziękował Michałowi w imieniu Zarządu Fundacji św. Brata Alberta za dar serca, polegający na sfinansowaniu budowy „Domu dla Samotnych, Biednych i Pokrzywdzonych przez Los” w Radwanowicach. Podziękowania składali też Zarząd Zakładu dla Niewidomych w Laskach i przedstawiciel Rodziny Kawalerzystów, który podkreślił, iż ś.p. Michał był reprezentantem zanikającego dziś etosu rycerskiego i kawalerskiego.

Następnie z kaplicy Matki Boskiej Anielskiej ruszył kondukt żałobny. Przy dźwięku dzwonów wyprowadzono trumnę z ciałem Michała Żółtowskiego. Na początku konduktu szło dwóch żołnierzy, muzycy, werbliści i sygnalista, dowódca uroczystości, proporce i poczty sztandarowe. Trumnie towarzyszyło czterech żołnierzy. Za trumną szli kardynał Franciszek Macharski i biskup Bronisław Dembowski, pozostali księża z parafii w Laskach i z Zakładu dla Niewidomych, siostry zakonne z zapalonymi świecami, rodzina, przyjaciele i znajomi.

Kondukt szedł przez las. Mimo mrozu nie czuło się chłodu. Na cmentarzu wśród drzew lasu było cicho i spokojnie. W kwaterze, w której spoczywają siostry zakonne, ksiądz biskup Bronisław Dembowski odmówił modlitwy. Trębacz odegrał hasło Wojska Polskiego. Kiedy spuszczano trumnę do grobu, wszystkie poczty sztandarowe oddały mu hołd. Żołnierze prezentowali broń. Słychać było syreny alarmowe, m. in. stojącego przy cmentarzu wozu strażackiego. Batalion Reprezentacyjny Wojska Polskiego wystrzelił trzy salwy honorowe. Kiedy ciało ś.p. Michała spoczęło w grobie, sygnalista odegrał „Śpij, kolego”. Po uroczystościach pogrzebowych wszyscy udali się do Domu Rekolekcyjnego na konsolację, podczas której wszyscy wspominali ś.p. Michała.

Stefan Żółtowski

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *