Nasz ród to elitarna rodzina, to nasza duma

W tym roku na zjazd w Ciechocinku przyjechało sporo osób. Ale nie zawsze tak jest. Czasem, gdy frekwencja jest mniejsza, martwimy się o istnienie naszego Związku. Często podnoszona jest sprawa zbyt dużych kosztów pobytu na zjeździe. Bywały zjazdy tańsze, w ośrodkach o niższym standardzie, jednak i wówczas znaleźli się malkontenci. Wyszukanie miejsca na spotkanie, które zadowoliłoby wszystkich uczestników, nie jest łatwym zadaniem dla Zarządu. Myślę jednak, że osoby, które naprawdę się interesują corocznymi spotkaniami, chętnie będą się spotykać się z kuzynami, niezależnie od wszystkiego.

Od nas także zależy, jaki będzie poziom tych spotkań, bo to my tworzymy przyjazną, serdeczną atmosferę. Bardzo ważne jest, czym dla nas jest przynależność do Związku. Jak się w nim czujemy, jaki poziom kulturalny i moralny prezentujemy wewnątrz i na zewnątrz.

Różnimy się – i to nic złego – ale zawsze musimy pamiętać, by nasze dyskusje, rozmowy, spory były na odpowiednim poziomie. Wielu z nas jest zwolennikami tradycji, przeszłości szlacheckiej czy ziemiańskiej. To piękne, uszanujmy to!

Z pewnym niepokojem obserwuję u ludzi, zwłaszcza młodych, brak poszanowania dla wartości moralnych. Świat zachwyca się byle czym. Łatwo oszukać ludzi i wmówić im, że to, co nowe, jest wspaniałe, a to, co było, czyli nasze i naszych przodków życie, się nie liczy!

Nasz Związek zrzesza ludzi, którzy kultywują dobre obyczaje. Trzeba sobie zadać trochę trudu, aby dostać się do Związku. To nie jest miejsce dla każdego. Miejsca elitarne charakteryzują się tym, że dotarcie do nich nie jest łatwe.

Między członkami Związku nawiązują się wspaniałe znajomości i przyjaźnie, pomagamy sobie w trudnych chwilach, jeździmy na wycieczki, by poznawać ciekawe, nowe miejsca. Najlepszą naszą promocją są media lokalne i ogólnopolskie, a także my sami w swoich bliskich rodzinach.

Na zjazdy przyjeżdżają osoby z całej Polski, a także ze Szwajcarii, Niemiec i USA. Atrakcyjność naszego Związku niech służy przyciąganiu ludzi młodych, bo bycie w tak dużej wspólnej elitarnej rodzinie jest dumą i może być fantastyczną przygodą.

Atrakcją Zjazdów są uroczyste kolacje piątkowe. Osoby, które mają zbyt mało czasu, mogą przyjechać do nas chociażby tylko na tę wieczerzę. Spotkania przy wspólnym stole odbudowują więzi międzyludzkie i odnawiają odchodzącą w zapomnienie staropolską sztukę biesiadowania. Jest obfite jedzenie, wino i tańce prawie jak za dawnych sarmackich czasów, ale tutaj każdy płaci za siebie. Tak więc, należenie do tak elitarnej rodziny Związku Rodu Żółtowskich jest swoistą nobilitacją.

Integracyjne spotkania przy ognisku z pieczeniem kiełbasek, śpiewem i rozmowami do późnych godzin nocnych też jest wspaniałą formą bycia razem. W Związku wszyscy jesteśmy po imieniu, młodsi zaś zwracają się do starszych: kuzynie lub po prostu ciociu, wujku.

Msza święta za Żółtowskich po mieczu i kądzieli jest perełką naszych spotkań i dużym przeżyciem duchowym. Modlimy się za zmarłych założycieli Związku: Zbigniewa ze Skierniewic i Michała z Łodzi oraz za naszego zmarłego w 2011 roku Michała z Lasek, a także wszystkich zmarłych z naszych rodzin.

Modlimy się za pokój na świecie, za dzieci i młodzież z naszych rodzin, by zdobyły wykształcenie by swoją pracą i odpowiedzialnością przynosiły chlubę rodzinie i społeczeństwu.

Bądźmy dumni, że mamy tak liczną, wspierającą się rodzinę. Zacytuję za Janem Żółtowskim: „trwajmy więc w starych utwierdzonych tradycjach, nie dajmy im zniknąć ani wypaczyć, ale uzupełniajmy je stale przez coraz nowy i coraz cenniejszy dorobek”.

Elżbieta z Kutna

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.