Odnaleziony kuzyn

Mamy za sobą jubileuszowy XXV Zjazd Związku Rodu Żółtowskich. Cieszą opinie uczestników, że był udany, w czym niemała zasługa przyjaznego nam księdza kanonika Grzegorza Mierzejewskiego, proboszcza parafii Mochowo, bez którego nie udałoby się zrealizować kluczowego projektu umieszczenia tablicy pamiątkowej w kościele, a i oprawa byłaby skromniejsza. Bardzo Mu za tę życzliwość dziękuję.
Jednym z zadań naszego Związku jest odnajdywanie krewnych i kultywowanie więzi rodzinnych.
W czasie pobytu w Skępem, z którym wiążą mnie również wspomnienia rodzinne, spotkała mnie niespodzianka. Zauważyłem, że Bożenka Lipińska z zainteresowaniem przegląda jakąś gazetę. Był to „Nasz Dziennik”, a w nim artykuł zatytułowany „Niezłomny z Nadarzyna” z podtytułem „Kto zna losy rodziny Karola Łoniewskiego ps. „Lew”. Gazetę przywiózł Sławek ze Szczecina, gdyż w tekście artykułu padło nazwisko Żółtowska i sądził, że wśród nas mogą być osoby spokrewnione. Miał rację. Już na pierwszy rzut oka osoba, której zdjęcie zostało zamieszczone w artykule, wydała mi się znajoma.
Karol Łoniewski, bo o nim mowa, był moim kuzynem w drugiej linii (mój dziadek Stanisław i jego babka Wiktoria Żółtowska byli rodzeństwem). Moja wiedza o Karolu była więcej niż skromna. Wiedziałem tylko tyle, że walczył w powstaniu warszawskim i że zginął. Kiedyś szukałem jego nazwiska wśród ofiar powstania i nie znalazłem, co mnie nieco zdziwiło. Jak się okazuje, nie tylko ocalał ale i został odznaczony Krzyżem Walecznych za przepłynięcie Wisły z meldunkiem ze Śródmieścia na Pragę. W czasie wojny był instruktorem Szarych Szeregów – uczył harcerzy umiejętności posługiwania się bronią palną. Ukończył konspiracyjną podchorążówkę. Często wyjeżdżał do Skarżyska-Kamiennej, gdzie zajmował się pozyskiwaniem broni z miejscowej niemieckiej fabryki. Ukrywał się w gajówce w Michałowie. Po powstaniu osadzony został w obozie, z którego uciekł i święta Bożego Narodzenia 1944 spędził w rodzinnym domu. Po wojnie, zmuszony opuścić Warszawę, wyjechał do Gdańska, gdzie pracował przez około pół roku w Domu Dziecka we Wrzeszczu, uczęszczając jednocześnie na kursy maturalne. Prawdopodobnie był łącznikiem między oddziałami V Wileńskiej Brygady AK mjr „Łupaszki” ze strukturami WiN na Kielecczyźnie i Lubelszczyźnie. Po zdaniu matury podjął studia na Wydziale Stomatologicznym Uniwersytetu Łódzkiego. Nie zaprzestał działalności konspiracyjnej. W lutym 1948 został aresztowany przez UB, najpewniej na sali wykładowej. Po ciężkim śledztwie, w którym uparcie milczał, nie wydając nikogo, 31 lipca sąd wojskowy z Kielc na rozprawie wyjazdowej w Starachowicach skazał go na dwukrotną karę śmierci. Wyrok wykonano 24 września 1948 w Zgórsku pod Kielcami. Wraz z nim rozstrzelano również trzech innych żołnierzy AK, WiN i Brygady Świętokrzyskiej NSZ. Pochowano ich we wspólnej, bezimiennej mogile. Matce odmówiono wskazania miejsca pochówku. Przez wiele lat żyła z piętnem „matki bandyty”.

W 1992 r. Sąd Wojewódzki w Kielcach stwierdził nieważność wyroku. Nie dożyła tej chwili. 17 marca 2016 r. Fundacja Niezłomni odkryła w Zgórsku komorę grobową, a w niej szczątki czterech ofiar. Prezes Fundacji Wojciech Łuczak zwrócił się do rodzin pomordowanych z prośbą o materiał genetyczny. Artykuł w „Naszej Gazecie” zamieściła siostra przyrodnia Karola pani Grażyna Kotońska, od lat z wielkim zaangażowaniem poszukująca mogiły brata, by móc go pochować w Nadarzynie u boku ich wspólnej matki.
Po przeczytaniu artykułu zadzwoniłem natychmiast do kuzynek z domu Łoniewskich, aby podzielić się informacją – okazało się, że już wiedzą o wszystkim, a materiał genetyczny zgodził się oddać kuzyn Mikołaj Łoniewski z Torunia. W czerwcu br. Instytut Genetyki Sądowej z Bydgoszczy dokonał identyfikacji szczątków. 5 września odbyła się w Archikatedrze Łódzkiej msza św. w intencji śp. por. Aleksandra Życińskiego ps.”Wilczur”, Józefa Figarskiego ps.”Śmiały”, Czesława Spadło ps.”Mały” oraz ppor. Karola Łoniewskiego ps.”Lew”, „Czarny”.
Pogrzeb Karola wyznaczono na 1 października 2016 r. po mszy św. w kościele p.w. św. Klemensa w Nadarzynie. Odbył się on w asyście kompanii honorowej Wojska Polskiego. Koncelebrze przewodniczył kapelan ks. kmdr Janusz Bąk. Obecne były poczty sztandarowe wojska, policji, straży pożarnej, zuchów i harcerzy. Rozkazem Ministra Obrony Narodowej Karol został awansowany pośmiertnie na stopień porucznika. Nad grobem prezes Fundacji Niezłomni odczytał list Ministra Spraw Wewnętrznych i po odśpiewaniu czterech zwrotek hymnu Polski oraz salwie kompanii honorowej doczesne szczątki Niezłomnego spoczęły w grobowcu rodzinnym obok matki. Krótki reportaż z tego wydarzenia wyemitował Program III Telewizji Polskiej.

MARIUSZ ze Sztumu

Serdeczne podziękowania składam Grażynie Kotońskiej, siostrze przyrodniej Karola, od której zaczerpnąłem większość informacji.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *