Tag: Nr 38-39

  • Moje pierwsze spotkanie ze Zbigniewem

    Często bywa tak, że jakieś rocznice skłaniają nas do wspomnień. Moje wspomnienia związane są ze śp. Zbigniewem ze Skierniewic, głównym inicjatorem reaktywowania Związku Rodu Żółtowskich. W tym roku minęło 10 lat od śmierci Zbigniewa i 12 lat od pierwszego organizacyjnego zjazdu. To między innymi dzięki Zbigniewowi 7 kwietnia 1993 r. dokonano rejestracji Związku Rodu Żółtowskich.

    Moje wspomnienia związane są jednak z drugim Zjazdem Rodu w Zajączkowie. W 1993 r. otrzymałam krótki list od Andrzeja Żółtowskiego z Gliwic. Pisał o możliwości wstąpienia do Związku i podał adres kontaktowy do Zbigniewa.

    Przyznam, że list ten wprawił mnie w ogromne zdumienie i zaciekawienie. Natychmiast pomyślałam, że być może pragnienie mojego ojca się spełni. W moim domu była monografia Rodu Żółtowskich, której autorem jest Franciszek ze Zdzieszyna (odnoga mszczonowska), a więc z rodzinnej miejscowości mojego ojca. Tata w chwilach wspomnień często mówił, że dobrze byłoby spisywać dalsze dzieje naszego Rodu. Niestety stan zdrowia i przedwczesna śmierć nie pozwoliły mu na urzeczywistnienie tych zamierzeń. Ale to marzenie spełniło się, dalszy ciąg naszych dziejów spisali inni Żółtowscy – wspaniali Żółtowscy.

    Tak więc napisałam list do Zbigniewa. Potem rozmawialiśmy przez telefon, a że rozmowa była bardzo miła, postanowiłam pojechać do Zajączkowa – był to drugi Zjazd Rodu.

    Kiedy termin Zjazdu zbliżał się, byłam coraz bardziej zdenerwowana i pełna niepokoju. Miałam spotkać ludzi, których nie znałam, nie wiedziałam, jak będę przyjętą i nie wiedziałam czego oczekiwać po tym spotkaniu. Pomyślałam jednak, że takich „nowych” osób jak ja będzie więcej – więc w drogę.

    Pamiętam, że tego dnia pogoda była bardzo ładna. Dojeżdżając ujrzałam urokliwy biały pałacyk. Pierwsze wrażenie było miłe, ale co dalej, z kim rozmawiać, jak znajdę Zbigniewa. Nagle wychodzi mężczyzna o bardzo przyjaznej twarzy, wyciąga rękę i przedstawia się: „Jestem Zbigniew”. Ulga. Zbigniew od razu przypomniał sobie naszą rozmowę telefoniczną i powitał mnie jak kogoś bliskiego – „Jak dobrze, że przyjechałaś”. Po chwili rozmowy miałam wrażenie, że znam Zbigniewa od dawna. Jego serdeczność, ciepło, urok osobisty, były dla mnie niesamowicie miłym zaskoczeniem.

    Być może właśnie to pierwsze spotkanie ze Zbigniewem sprawiło, że ciągle niecierpliwie czekam na następne zjazdy rodzinne i przyjeżdżam na nie już od jedenastu lat.

    Wspomnienie tego pierwszego spotkania ze Zbigniewem sprawia, że moje myśli o Nim są zawsze bardzo ciepłe i łza kręci się oku, że niestety nie ma Go już wśród nas.

    Bożena Lipińska z Warszawy

  • Smutne rocznice

    W dniu 15 sierpnia bieżącego roku, w Święto Wojska Polskiego, w przeddzień X rocznicy śmierci śp. Michała Żółtowskiego, genealoga Rodu Żółtowskich, o godz. 10:30 w kościele pod wezwaniem Miłosierdzia Bożego na Teofilowie w Łodzi została odprawiona Msza Święta za duszę Jego. We mszy uczestniczyli: rodzice Michała Elżbieta i Wacław, brat Jan z żoną Agnieszką, najbliższa rodzina, Natalia ze Skierniewic, Bogusia z Płocka, Rafał z Korycina, Tadeusz i Jacek z Łodzi oraz znajomi i koledzy Michała. Po Mszy na grobie Michała, w imieniu Zarządu Związku Rodu Żółtowskich wieniec złożyli Rafał i Bogusia. W intencji śp. Michała i zmarłych z Rodu Żółtowskich odmówiono modlitwę Anioł Pański.

    W dniu 17 października tego roku, po zebraniu Zarządu Związku Rodu, które odbyło się w Skierniewicach, przy grobie śp. Zbigniewa, w X rocznicę Jego śmierci, spotkali się: Natalia z córką Jolantą i wnuczętami, z synami Rafałem i Jarkiem z żoną Barbarą, Rafał i Stefania z Korycina z wnukiem Olgierdem, Bogusia z Płocka, Bożena z Żółtowskich i Jerzy Lipińscy z Warszawy, Mieczysław ze Szczecina, Mariusz i Mirella ze Sztumu, Maciej z Warszawy, Piotr z Płocka, Wacław i Elżbieta z Łodzi. Wieniec z szarfą i napisem „Zbigniewie to od nas, Związek Rodu Żółtowskich” w imieniu wszystkich złożył Wacław z Łodzi. W intencji śp. Zbigniewa i zmarłych z Rodu Żółtowskich odmówiono modlitwę Anioł Pański.

    Wieczorem, w kościele pod wezwaniem Świętego Biskupa Stanisława Szczepanowskiego w Skierniewicach została odprawiona Msza Święta za duszę śp. Zbigniewa.

    Wacław z Łodzi

  • Z karty wspomnień…

    Minęło ponad dziesięć lat, jak odszedł od nas nasz ukochany syn i brat – śp. Michał. W domu, w którym zawsze przewijało się wielu młodych ludzi i ciągle dźwięczały dzwonki telefonu i domofonu, zrobiło się pusto i głucho. I tylko przez wiele jeszcze miesięcy pojawiały się listy, na które adresat nie mógł już odpowiedzieć.

    Michał był dobrym synem, wnukiem i bratem. Systematycznie opiekował się chorą babcią, wyręczał nas, rodziców w wielu obowiązkach domowych. Był harcerzem, brał udział w akcjach pomocy maltańskiej, był ministrantem, działał społecznie w wielu towarzystwach.

    Z babcią i z nami, rodzicami często rozmawiał o przodkach, których szukał bardzo intensywnie, poprzez kwerendowanie po wielu parafiach i archiwach kościelnych i państwowych, przez wiele lat swojego krótkiego życia. Pasjonowało go powiązanie przeszłości z teraźniejszością. Studiował historię, stąd miłość do heraldyki i genealogii. Znajomość obu tych dyscyplin pozwalała mu odnajdywać rodzinę w szerokim znaczeniu tego słowa, umożliwiała wychodzenie poza krąg najbliższych osób, a w końcu poszerzenie tego kręgu do wymiaru Rodu. Było to dla Niego niezwykłą, pełną przygód wędrówką w czasie i przestrzeni. Jego pasja doprowadziła do ponownego powstania Związku Rodowego Żółtowskich, którego był współtwórcą i genealogiem. Odszukał i umiejscowił w przygotowywanej przez siebie monografii Rodu Żółtowskich herbu Ogończyk prawie trzy tysiące osób noszących rodowe nazwisko.

    Wierzymy głęboko, mimo że go nie ma fizycznie wśród nas, że on żyje, że tylko na chwilę pobiegł poszukać wszystkich Żółtowskich w tej przestrzeni, którą nazwano Wiecznością. Mamy nadzieję, że wziął w dłonie wszystkie swoje dobre uczynki i złożył je u stóp Pana Najwyższego, tak jak to od sześciu wieków czynili nasi przodkowie, zawsze będąc wiernymi Bogu, Honorowi, Ojczyźnie i Rodzinie. Jednocześnie ufamy, że swoją pracą dał wystarczający impuls do tworzenia więzi międzyrodzinnych, a trud szukania bocznych krewnych podejmiemy my, wszyscy członkowie Rodu.

    Rodzice i Brat – Elżbieta, Wacław i Jan

  • Pamięci Michała…


    Epitafium ułożone jesienią 1994

    Mżył drobny, ale dający się we znaki deszcz, a wilgoć przenikała ubrania kilkuset osób, niby niesamowite zjawy przemierzających skraj cmentarza przy ulicy Szczecińskiej. Kobiety i mężczyźni, starsi i młodsi otaczali śnieżnobiałą trumnę, przed którą pochylił się sztandar Uniwersytetu Łódzkiego, a przybrana w barwy narodowe asysta, niby w czasach ukochanej przez Zmarłego dawnej Rzeczpospolitej sięgnęła do rogatywek…

    Przebrzmiały słowa pożegnania, ledwie dobyte ze ściśniętych gardeł przyjaciół, wychowawców i duszpasterza. Przez cichy nie dający się wymazać z pamięci jęk rozpaczy, przebił się twardy metaliczny odgłos kawaleryjskiej trąbki.

    Było sobotnie popołudnie, 20 sierpnia 1994 r. Michał Ogończyk Żółtowski prawdopodobnie ostatni malowniczy przedstawiciel szlacheckiej tradycji na łódzkim Wydziale Historii wyruszył na spotkanie ze swym Najwyższym Suwerenem. Wierzę, że Dobry Pan przygarnie ojcowskim gestem tego, który przez 23 zaledwie lata był jednocześnie:

    • świetnym, zafascynowanym swą pracą studentem historii,
    • osiem lat służącym przy Ołtarzu Pańskim ministrantem,
    • ufnym w siłę tradycji przybocznym har?cerskim, a następnie drużynowym,
    • członkiem założycielem Łódzkiego Klubu Rycerskiego i Związku Rodowego Żółtowskich,
    • legitymującym się świetnymi osiągnięciami badawczymi współpracownikiem Polskiego Towarzystwa Heraldyczno-Genealogicznego, a przede wszystkim naszym wspólnym towarzyszem nauki i zabawy, przyjacielem i kolegą.

    Cześć jego pamięci!

    Zbigniew Zagajewski

    Zbigniew Zagajewski – student kierunku Historii Uniwersytetu Łódzkiego.