Południe

Południe.
Słońce od Judzików.
Środek dnia. Spiekota, gorączka
Usycha nasza łączka.
Trawa błaga o deszcz
Skręcona w żółtą się zmienia
Na wędkę złapał się leszcz.
Parzy gorąca ziemia.
Nigdzie nie ma cienia.
Nawet psy z tego powodu
Pochowały się w cień samochodu.
Gdy wiatr wzdłuż wody powieje
Upał jakby trochę lżeje
Nie parzy, nie pali, nie smali
I skwar już nie taki.
Słońce świeci od zachodu
Poszło na Lepaki.

RAFAŁ z KORYCINA

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *